Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Zbigniew Rokita

Zbigniew Rokita jest redaktorem „Nowej Europy Wschodniej”, współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Słoń, a sprawa karabaska
2014-01-09
Zbigniew Rokita

Armenia otrzymała „Kartę drogową" Unii Celnej – zbiór warunków, które Erywań musi spełnić, aby zostać przyjętym do organizacji. Przedkładający energetyczne interesy z Turcją i Azerbejdżanem nad rosyjskie projekty integracji obszaru poradzieckiego prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew podpisując dokument dał jednak Ormianom jasno do zrozumienia: Górskiego Karabachu w Unii Celnej widzieć nie chce. Tymczasem Unia Celna musi mieć wyznaczone granice, a Erywań chciałby, żeby wraz z nim do organizacji wstąpiło bratnie (choć ten brat, coraz bardziej zaczyna przypominać kuzyna) ormiańskie państewko – otwarcie mówią o tym najwyżsi przedstawiciele władz.

Teoretycznie rozwiązań jest kilka: można przyjąć do Unii Celnej jedynie Armenię nie tworząc pomiędzy nią a Górskim Karabachem granicy i udając, że problem nie istnieje (ale co to za unia celna bez wytyczonych granic – organizacja gospodarcza która de facto opierać się będzie na linii frontu z Azerbejdżanem?); można zaprosić Armenię razem z Górskim Karabachem poszerzając terytorium Unii oraz tworząc specjalną formułę prawną pozwalającą na obecność parapaństwa w organizacji (na co nie zgodzi się Rosja i Kazachstan – oznaczałoby to zaakceptowanie podziału Azerbejdżanu i opowiedzenie się po stronie Armenii w konflikcie górskokarabaskim); można wreszcie przyjąć Armenię oddzielając Górski Karabach od niej szczelną granicą (byłoby to tragiczne dla graniczącego jedynie z Iranem i Armenią Górskiego Karabachu. Dziś granica ta sprawia wrażenie atrapy na środku pustkowia – ormiańscy kierowcy w ogóle się na niej nie zatrzymują, a przyjezdni z innych krajów są zapisywani przez celników z parapaństwa w dużym, starym zeszycie).

Najprawdopodobniej zwycięży wariant pierwszy i wszyscy przymkną oko na to, że na granicy armeńsko-górskokarabaskiej po wstąpieniu Armenii do Unii Celnej nic szczególnie się nie zmieni – Erywań nie straci kontaktu ze Stepanakertem, Moskwa nadal będzie udawała, że tworzy wschodnioeuropejską Unię Europejską, a Kazachstan nie zadrze zbytnio ani z Ankarą i Baku, ani z Moskwą. A karabascy pogranicznicy nadal będą zapisywali przyjezdnych Polaków i Czechów w wielkim pożółkłym zeszycie, zastanawiając się, po co to robią, skoro nikomu te zeszyty nie są do szczęścia potrzebne? I po co Polacy i Czesi do nich jeżdżą?

 



Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu