Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Zbigniew Rokita

Zbigniew Rokita jest redaktorem „Nowej Europy Wschodniej”, współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Discomocarstwo
2014-02-07
Zbigniew Rokita

Otwarcie igrzysk było dla Władimira Putina szalenie ważne – niektórzy uważają nawet, że wystąpienie w roli ich gospodarza stanowiło jedną z głównych przyczyn jego decyzji o pozostaniu na Kremlu na trzecią kadencję. Prezydent wszedł na stadion już w czasie trwania uroczystości i spokojnie zajął miejsce. Zaplanowane spóźnienie jest zresztą potwierdzeniem wagi wydarzenia dla Putina, który często stara się coś manifestować poprzez brak punktualności – prezydent spóźniał się już na spotkania z m.in. brytyjską królową, papieżem Franciszkiem, kanclerzem Niemiec, czy Wiktorem Janukowyczem.

Ten ostatni kilka razy pojawiał się na ekranach jako jeden z ważnych polityków, który zaszczycił ceremonię swoją obecnością. Na ceremonii zabrakło m.in. Baracka Obamy, Angeli Merkel i Davida Camerona, przyjechali za to chiński prezydent Xi Jinping, premierzy Japonii Shinzo Abe i Turcji Recep Tayyip Erdoğan, Aleksander Łukaszenko, Nursułtan Nazarbajew, czy sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon.

Po efektownym początku ceremonii, która jednak momentami przypominała akademię szkolną za miliony (bądź nawet za większą kwotę – według raportu Alieksieja Nawalnego cała olimpiada ma pochłonąć 1,5 biliona rubli), na stadionie po kolei prezentowały się olimpijskie drużyny. Poza Grecją, która tradycyjnie prezentuje się jako pierwsza, oraz Rosją, która wyszła na samym końcu, ekipy wychodziły w kolejności alfabetycznej – kierowano się jednak alfabetem rosyjskim. Wielu widzów mogło więc zdziwić się dlaczego Wenezuela wybiega przed Francją, a ta po Turcji. Widzowie zobaczyli wiele ciekawych obrazków – flagę Nepalu, która jako jedyna na świecie nie jest w kształcie czworokąta, czy skrzypaczkę Vanessę Mae, która wystąpi w slalomie gigancie, a w 2011 roku w Groznym dawała Ramzanowi Kadyrowowi prywatny koncert z okazji jego urodzin. W kostiumach tęczowego koloru wystąpiła z kolei reprezentacja Niemiec – stroje od kilku miesięcy okrzyknięte są „cichym protestem" wobec dyskryminującego homoseksualistów rosyjskiego prawa.

Kiedy rosyjska drużyna wychodziła na stadion, rozległa się zremiksowana wersja piosenki „Nas ne doganyat" grupy Tatu. Traf chciał, że kiedy lata temu utwór ten utrzymywał się na szczytach list przebojów, piosenkarki swoją popularność budowały m.in. na pogłosce, że są lesbijską parą, co ciekawie koresponduje z zamieszaniem wokół antyhomoseksualnego wątku Soczi. Oprawa graficzna i muzyczna towarzyszące prezentacji rosyjskiej reprezentacji przypominały połączenie mocarstwowości i rytmów disco, co razem dało coś na kształt „discomocarstwa". Wiele było jednak również elementrów estetycznych, harmonijnych, ładnych. Obawiam się, że czas olimpiady, będzie czasem pastwienia się nad rosyjskimi wpadkami, innym postrzeganiem estetyki i wyszukiwaniem na siłę różnic, przy ich negatywnym wartościowaniu. Trzeba się od tego powstrzymać i zachować obiektywizm: rosyjski punkt widzenia jest nieco inny, a nasz nie jest jedynym słusznym.

O części artystycznej pisać możne wiele. Znalazły się w niej elementy piękne, były i zabawne, jak występ Nikołaja Wałujewa – mierzącego 213 centrymetrów słynnego boksera i posła Jednej Rosji, który podczas ceremonii przewracał zainscenizowane samochody. Nie wspominam też o symbolicznej wpadce, kiedy nie otworzyło się jedno z pięciu kół olimpijskich (pewnie przypadkowo, ale właśnie to oznaczające Amerykę). Wpadki nie zobaczyli jednak widzowie rosyjskich kanałów. Jak donosi portal Sport.pl, rosyjscy telewidzowie zobaczyli na ekranach publiczność: przekaz na kraj był nadawany z kilkunastosekundowym opóźnieniem, stąd realizator zdążył uratować sytuację. Ciekawe było również to, że Rosjanie przyłączyli do Polski Obwód Kaliningradzki: przy prezentacji polskiej drużyny wyświetlili mapę naszego kraju poszerzoną właśnie o Obwód. Wydaje mi się, że widzowie mieli zbyt wiele razy powody do uśmiechu, niż życzyłby sobie tego Władimir Putin. Kiedy się to działo, w Soczi było 7 stopni na plusie.

Niedawno rosyjski internet obiegły demotywatory ze zdjęciem Putina i napisem, będącym parafrazą radzieckiego sloganu – „a co ty zrobiłeś dla swojej dziewczyny"? Krążyły bowiem plotki, że honor odpalenia znicza olimpijskiego podczas ceremonii prezydent powierzy swojej rzekomej partnerce, złotej medalistce olimpijskiej, gimnastyczce Alinie Kabajewej. Ostatecznie okazało się, że Kabajewa wystąpiła tylko w sztafecie, która doniosła ogień, a znicz odpalili inni sportowcy. Inna sprawa, że ci sami rosyjscy internauci spytani o zdanie, kto ma dokonać symbolicznego odpalenia, wskazali na... potomka Łajki, pierwszego psa w kosmosie.

Rosja musi się postarać – kilkaset medali zdobytych przez zawodników Związku Radzieckiego nie wlicza się do jej dorobku, od 1991 roku Rosjanie muszą piąć się w klasyfikacji wszechczasów znowu do góry. Sami przyznają, że ich największym sportowym marzeniem podczas tych igrzysk jest złoty medal w hokeju na lodzie. Jeśli Szwedzi, czy Czesi ich pokonają, pozostaną im zawsze mistrzostwa świata organizowane przez Aleksandra Łukaszenkę w maju, ale olimpijskie złoto smakuje lepiej.

Otrzeć łzy natomiast już teraz musi Abchazja. Choć Soczi znajduje się zaledwie 30 kilometrów od abchaskiej granicy, Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie zgodził się na udział abchaskiej drużyny w zawodach. W zamian za to Suchumi postanowiło przyczynić się niedawno do sukcesu igrzysk, przesuwając tymczasowo abchasko-rosyjską granicę o jedenaście kilometrów w głąb własnego terytorium, tak aby organizatorzy mieli więcej przestrzeni. Abchazowie i tak jednak starają się na wszelkie sposoby zaznaczyć swoją obecność na świecie i się upodmiotowić – niecały miesiąc temu naczelnik Departamentu Informacji abchaskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Tengiz Tarba, wszedł na najwyższy szczyt obu Ameryk, liczącą niemal 7000 metrów Aconcaguę, aby zainstalować tam flagę Abchazji. To się nazywa sportowy duch!

 

Zbigniew Rokita



Powrót
Najnowsze

Gruzini protestują przeciwko Rosji

21.06.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Zamieszki w Gruzji, czyli nieodrobione lekcje z historii

21.06.2019
Andrzej Brzeziecki
Czytaj dalej

Niespokojnie w Tbilisi

21.06.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Tbilisi Pride

20.06.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione" w Centrum Historii Zajezdnia

18.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Sprawa Iwana Gołunowa: Dawid i Goliat

18.06.2019
Grzegorz Tutak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu