Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ośmiu wspaniałych
2014-05-28
Tomasz Otocki

Łotewskie wybory potoczyły się inaczej niż w wielu krajach Europy: eurosceptycy i partia mniejszości rosyjskiej przegrali, a wybrani posłowie są na ogół dobrą reprezentacją.

 

Gdy parę miesięcy temu największa łotewska prawicowa partia Vienotība (Jedność) przymierzała się do wyborów europejskich, wielu przyznawało, że choć wśród jej kandydatów jest sporo znaczących nazwisk (ekspremier Dombrovskis, wieloletnie europosłanki Sandra Kalniete i Inese Vaidere czy dobrze oceniany minister obrony Pabriks), to pokonanie Socjaldemokratycznej Partii Zgoda jest wątpliwe. To ostatnie ugrupowanie od co najmniej 3 lat prowadziło we wszystkich sondażach, a w czerwcu 2013 roku wygrało wybory do rady miejskiej stolicy z poparciem aż 59 procent. Jedność musiała wówczas zagryźć zęby.

 

Krym niezgody

Tym razem Vienotība postawiła jednak na zdecydowaną kampanię proeuropejską – wielu z jej działaczy wprost przyznawało, że jest za budową federalnej Europy (w Polsce nie usłyszymy nigdy takich deklaracji ze strony partii prawicowych).

Vienotībie pomógł Krym – po aneksji półwyspu wielu Łotyszy przestraszyło się imperializmu rosyjskiego, przypominając sobie, że do 1991 roku także i oni byli kolonią Moskwy. Burmistrz Rygi Nił Uszakow, choć entuzjazmu wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej nie okazywał, to nie chciał też zrywać współpracy Zgody z putinowską Jedną Rosją. A tego domagali się politycy prawicy.

Uszakow został dodatkowo przelicytowany w prorosyjskości przez europosłankę Tatianę Żdanok: działaczkę Interfrontu z lat 1990-1991, przeciwniczkę niepodległości Łotwy oraz „prawosławną komunistkę" działającą w europejskiej frakcji zielonych. O ile Nił Uszakow dukał w telewizji deklaracje zdystansowania się od rosyjskiej akcji na Krymie, to „mężna Tatiana" pojechała obserwować referendum krymskie z ramienia Parlamentu Europejskiego (sam parlament odciął się od tej akcji i nie wypłacił Żdanok diety za podróż). Pojechała, żeby poprzeć „prawo Krymczan do samostanowienia". Służby specjalne Łotwy, ale także media i politycy, zastanawiają się, czy Tatiana pojechałaby na analogiczne referendum w Łatgalii.

 

Rosyjscy komandosi

Ostatecznie wojna krymska pomogła dwóm siłom na Łotwie: Rosyjskiemu Związkowi Łotwy (dawne „pszczoły") Tatiany Żdanok oraz prawicowej rządzącej Vienotībie, która w sobotę uzyskała 46,2 procent głosów.

Jeszcze w lutym nikt nie wierzył w reelekcję „pierwszej Rosjanki w Strasburgu" (wyjątek stanowiła „Nowa Europa Wschodnia", która to przewidziała). Tymczasem Krym, nierozsądne zabiegi partii łotewskich o zupełną derusyfikację szkół, nieciekawa kampania rosyjsko-łotewskiej Zgody, ideowość Żdanok (sam w Rydze i Dyneburgu przekonałem się, jak wielkim szacunkiem u Rosjan cieszy się ta kobieta) sprawiły, że wspierająca „zielone ludziki" działaczka znów jest w europarlamencie. I może po raz kolejny namieszać – tym razem z równie prorosyjską i antyukraińską posłanką z Estonii (także Rosjanką) Yaną Toom, Rolandasem Paksasem czy Wiktorem Uspaskichem. Pytanie tylko, czy tak radykalnie proputinowską działaczkę ktoś w Strasburgu będzie traktował poważnie.

Z punktu widzenia Rosji o wiele lepsze byłoby jednak zwycięstwo „miękkiego" ugrupowania rosyjskiego, czyli Zgody – tylko oni mogą bowiem jesienią 2014 roku wejść do rządu łotewskiego. Co prawda szansa, że tak się staje nie przekracza 20 procent, ale Tatiany tym bardziej nikt do rady ministrów nie zaprosi.

Jest jednak dobra wiadomość także dla partii łotewskich. O ile Łotwę we frakcji europejskich socjalistów w ostatniej kadencji reprezentował demagog, rosyjski piosenkarz Aleksandr Mirski (miłośnik „niepodległej Abchazji" i orędownik „walki z faszyzmem łotewskim"), to dziś z listy partii Zgoda do Parlamentu Europejskiego wchodzi daleki od skrajności dziennikarz Pierwszego Bałtyjskiego Kanału Andriej Mamykin. Jest młody, większość życia spędził w niepodległej Łotwie, nie chce drzeć kotów z Łotyszami. Gdyby zaś Mamykin założył własną partię, mógłby liczyć na poparcie nie tylko wyborców rosyjskich, ale także partii łotewskich, które przeraża Zgoda jako siedlisko sympatyków Federacji Rosyjskiej, ekskomunistów czy oligarchów. Wielu życzyłoby sobie umiarkowanej i liberalnej partii rosyjskiej, z którą można byłoby stworzyć koalicję.

 

Osiem do podziału

Na Łotwie walka toczyła się o 8 mandatów (przy najniższej w historii frekwencji – zagłosowało jedynie 30 procent). Jeden z nich zdobył ekspremier Valdis Dombrovskis – choć jednak jego nazwisko zaznaczane było aż 347 tysięcy razy, niedługo może on zagrzeć miejsce w Strasburgu, ubiega się bowiem o ważną tekę w Komisji Europejskiej. Reprezentujący ugrupowanie Jedność Dombrovskis uda się do europarlamentu z trójką partyjnych współpracowników: z Sandrą Kalniete (mającą na koncie sukcesy w sektorze rolniczym), Artisem Pabriksem (jednym z najbardziej proatlantyckich polityków na Łotwie, ministrem obrony w latach 2010-2014) oraz Krišjānisem Kariņšem.

Narodowcy wprowadzili jednego człowieka: zasiadającego w strasburskich ławach od  dwóch kadencji Robertsa Zīle (działa w tej samej frakcji co polski PiS). Zgoda z tragicznym wynikiem 13,04 procent wprowadziła jedynie Andrieja Mamykina, a Łotewski Związek Rosjan (6,38 procent) Tatianę Żdanok.

Ostatni mandat uzyskała Iveta Grigule, demagogiczna posłanka Związku Zielonych i Rolników (partii, której patronuje pogromca „sorosistów" i NATO, burmistrz Ventspils Aivars Lembergs). Grigule zajmowała się przez ostatnie lata dezawuowaniem projektu wprowadzenia unijnej waluty na Łotwie, wcześniej zasłynęła obroną oligarchy Ainārsa Šlesersa przed przeszukaniem jego mieszkania przez służbę antykorupcyjną KNAB. Niedawno sam widziałem, jak mnóstwo autobusów pokrytych było podobizną Grigule z hasłem „najważniejszy jest człowiek". Niektórzy dodawali złośliwie: jeden człowiek, czyli Lembergs.  I pytali: skąd pani Grigule ma tyle pieniędzy na kampanię?

 

***

 

Teraz Łotwę czekają kolejne ważne wybory: do Sejmu. Sukces Jedności każe prawicy spoglądać optymistycznie w przyszłość, choć trzeba pamiętać, że zdobyte 46 procent w wyborach do Strasburga nie oznacza, iż ten wynik zdoła ona powtórzyć – prawdopodobnie zdobędzie około 30-35 procent. Euro-zwycięstwo powinno jednak mobilizować Jedność do stworzenia dobrego programu na lata 2014-2018.

 

Tomasz Otocki

 


Powrót
Najnowsze

Muzyczne polowania na czarownice

17.12.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Sport postawiony pod ścianą

15.12.2018
Krzysztof Popek Piotr Rowicki
Czytaj dalej

Obserwatorzy w Działaniu

14.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu