Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Łukaszenki z wojny korzyści
2014-09-13
Karolina Słowik

 

Białoruski prezydent zyskuje na konflikcie ukraińsko-rosyjskim głównie w trzech sferach: międzynarodowej, wizerunkowej i gospodarczej.

 

W jaki sposób?

 

 

 

 

 

 

Po pierwsze: koniec izolacji międzynarodowej

 

Ostatecznym zwycięstwem białoruskiej dyplomacji było zebranie w Mińsku najwyższych europejskich komisarzy" – pisze białoruski dyplomata Igor Gubarewicz na portalu Belarus Digest. „Łukaszenka był wniebowzięty słysząc pochwały za swoją dyplomatyczną inicjatywę z ust Catherine Ashton" – dodaje.

 

Po czterech latach osamotnienia, które nastąpiły po rozpędzeniu wiecu wyborczego w 2010 roku, Mińsk w końcu znalazł się w centrum światowej polityki. Białoruskie władze gościły u siebie niedawno przedstawicieli Unii Europejskiej, Ukrainy oraz Unii Celnej (poza Białorusią należą do niej Rosja i Kazachstan). Łukaszenka nie pełnił roli głównego negocjatora w rozmowach Kijowa i Moskwy, ale sam fakt, że był uczestnikiem rozmów tego formatu z pewnością podniósł go na duchu. Ostatnim razem prezydent miał okazję spotkać się w Mińsku z reprezentantem Unii Europejskiej tak wysokiego szczebla na miesiąc przed tragicznym wiecem 19 grudnia, w listopadzie 2010 roku – wówczas gościł komisarza Komisji Europejskiej Stefana Fule.

 

 

Po drugie: Patrzcie na Putina

 

Wojna Kremla na Ukrainie i umocnienie rosyjskiego autorytaryzmu pokazały jasno, że Białoruś nie jest ani ostatnią dyktaturą w Europie, ani najgorszą z nich – pisze w swojej analizie na portalu Belarus Digest białoruski badacz z Centrum Ostrogskiego Ryhor Astapenia.

 

Białoruska organizacja broniąca praw człowieka Viasna twierdzi, że w kraju osadzonych jest ośmiu więźniów politycznych. Ich liczba stopniowo się jednak zmniejsza – pełnią oni rolę karty przetargowej w relacjach z Zachodem. Z kolei w Rosji więźniów politycznych jest obecnie czterdziestu pięciu. Nie można co prawda porównywać tych liczb ze względu na populację obu krajów (w Rosji żyje kilkanaście razy więcej osób niż na Białorusi), jednak w państwie rządzonym przez Władimira Putina tendencja w tym względzie jest rosnąca.

 

Łukaszenka ma dziś szansę jeśli nie na poprawę wizerunku na tle Putina, to chociaż na odwrócenie od siebie uwagi Zachodu w kontekście łamania praw człowieka: pomoże mu w tym jego umiarkowany stosunek do konfliktu na Ukrainie. Aleksander Grigoriewicz może być pewien, że Zachód nie będzie dopominał się w najbliższym czasie o uwolnienie ostatniego z więzionych polityków, którzy w 2010 roku kandydowali na urząd prezydenta: Mikałaja Statkiewicza. Zaprocentuje to przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w 2015 roku.

 

 

Po trzecie: Jak zbić interes w miesiąc?

 

W zeszłym roku Rosjanie najczęściej kupowali od Białorusinów mleko, śmietanę, sery, twarogi, wołowinę, olej, drób, kiełbasę, rybę konserwową, pomidory i jabłka. W tym roku (dzięki sankcjom nałożonym przez Rosję 6 sierpnia na produkty spożywcze z Zachodu) Białoruś nie dość, że zintensyfikowała eksport do Rosji produktów dotychczas sprzedawanych tej ostatniej przez kraje zachodnie (wołowiny, wieprzowiny, drobiu, owoców, warzyw, nabiału), to na dodatek przypadła jej rola reeksportera produktów luksusowych. W pierwszym półroczu 2014 roku do białoruskich sklepów trafiło pięćdziesiąt pięć produktów z nowymi nazwami. Według białoruskiego Ministerstwa Transportu produkty są rodzimego pochodzenia: w rezultacie na rosyjskim stole pojawił się już „białoruski" łosoś, krewetki, ser camembert i fromage.

 

W samym sierpniu Białoruś eksportowała płody rolne o łącznej sumie 325 milionów dolarów (jak podaje białoruskie Ministerstwo Rolnictwa i Żywności) – to o 61 milionów dolarów więcej niż w lipcu. Oznacza to, że w ciągu miesiąca obowiązywania rosyjskich sankcji, Białoruś zwiększyła wartość eksportu produktów spożywczych o 7,2 procent. Dziś 99 procent białoruskiego eksportu trafia do Rosji: rok temu wskaźnik ten wynosił 80 procent. Rosja początkowo ostrzegała, że Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor) będzie kontrolowała importowane z Białorusi produkty pod względem pochodzenia.

 

Jeżeli zachodnia produkcja jest przetwarzana na Białorusi, to może ona być eksportowana do Rosji, jeżeli nie, to musi zostać skonsumowana na Białorusi – oznajmił Siergiej Dankwert z Rossielchoznadzoru.

 

Oni doskonale wiedzą, że w ostatnich latach woziliśmy po tysiąc ton wieprzowiny z Polski – na łamach portalu Naviny.by mówi białoruski ekonomista Leonid Złotnikow. – Potem większość wysyłaliśmy do Rosji – dodaje.

 

Nie tylko polską wieprzowinę Białorusini eksportowali do Rosji: w zeszłym roku robili podobnie z krewetkami, ośmiornicami, bananami, awokado i mango. Rossielchoznadzor nie przymyka jednak na wszystko oka: 31 sierpnia cofnął na Białoruś 25 ton produktów mlecznych i 225 tysięcy jaj – produkty te nie posiadały potrzebnych certyfikatów. Według Złotnikowa „przeoczenie tych niedociągnięć" leży jednak w interesie Moskwy.

 

Koniec izolacji międzynarodowej, odwrócenie uwagi Zachodu od łamania praw człowieka na Białorusi i częściowe zastąpienie eksporterów wysyłających swoje towary do Rosji – oto co Łukaszenka zyskuje na ukraińskiej wojnie i jej konsekwencjach.

 

Karolina Słowik

 

 




Powrót
Najnowsze

Paradoksy pracy tłumacza

20.09.2017
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu