Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kapitulacja czy gwarancje pokoju?
2014-09-23
Piotr Bajor

Parlament Ukrainy uchwalił ustawy o specjalnym statusie Donbasu i amnestii dla separatystów. Przyjęcie tego prawa wzbudziło wiele kontrowersji.

 

Obie ustawy zostały przygotowane z inicjatywy prezydenta Petra Poroszenki i są wypełnieniem ustaleń wypracowanych 5 września w Mińsku przez Grupę kontaktową ds. Ukrainy. W skład Grupy wchodzą były prezydent Leonid Kuczma, ambasador Rosji na Ukrainie Michaił Zurabow oraz przedstawicielka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Heidi Tagliavini. Sygnatariuszami porozumienia byli również delegaci separatystów: samozwańczy premier Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Zacharczenko oraz szef władz Łuhańskiej Republiki Ludowej Igor Płotnicki. Dokument przewiduje amnestię dla separatystów oraz zmianę zasad funkcjonowania władz samorządowych na części terytorium obwodu donieckiego i łuhańskiego.

 

Szczególny status Donbasu

Przed skierowaniem projektów ustaw do parlamentu prezydent Petro Poroszenko spotkał się z szefami frakcji parlamentarnych i osobiście przekonywał ich do głosowania „za". Podkreślał, że akty są elementem planu pokojowego i dają szansę na ustabilizowanie sytuacji oraz zachowanie zwierzchności terytorialnej nad separatystycznymi regionami.

 

Ustawy o amnestii i szczególnym statusie Donbasu rozpatrywane były 16 września na zamkniętej części posiedzenia parlamentu, tuż przed ratyfikacją przez Radę Najwyższą i Parlament Europejski umowy stowarzyszeniowej. Po naciskach ze strony prezydenta większość deputowanych opowiedziała się za ich przyjęciem. Ustawę o amnestii poparło 287 posłów, natomiast ustawę regulującą status Donbasu – 277. Wymieńmy najważniejsze postanowienia:

wprowadzone zostaną na okres trzech lat specjalne zasady funkcjonowania władz samorządowych na wyznaczonych terenach obwodów donieckiego i łuhańskiego. Tamtejsze władze lokalne mają zostać wybrane w przedterminowych wyborach, które zaplanowane zostały na 7 grudnia. Ustawa gwarantuje, że wybranych wówczas osób nie będzie można odwołać przed końcem ich kadencji;

z władzami samorządowymi będą konsultowane nominacje szefów prokuratur i sądów na danym terenie;

język rosyjski zostanie praktycznie uznany za język urzędowy;

samorządy będą mogły zawierać specjalne porozumienia z władzami centralnymi odnośnie działań tyczących się rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturalnego tych terenów;

stworzone zostaną specjalne strefy ekonomiczne ułatwiające działalność gospodarczą i inwestycyjną. Mają one przyspieszyć odbudowę zniszczonych miejscowości. Uzupełnieniem tych działań będą specjalne programy celowe, zatwierdzane przez ukraiński rząd. Również w budżecie Ukrainy mają zostać zagwarantowane specjalne środki na wsparcie rozwoju społeczno-gospodarczego, które nie będą mogły być zredukowane;

władze lokalne będą mogły zawierać specjalne porozumienia dotyczące współpracy transgranicznej z podmiotami Federacji Rosyjskiej;

samorządy będą uprawnione do tworzenia oddziałów milicji ludowej, które mają chronić porządek publiczny. Funkcjonowanie tych jednostek będzie koordynowane przez odpowiednie władze na szczeblu lokalnym. W ich skład na zasadzie wolontariatu będą mogli wchodzić wyłącznie obywatele ukraińscy, którzy na stałe zamieszkują w danych miejscowościach;

amnestią objęte zostaną osoby, które w okresie od 22 lutego do wejścia w życie ustawy, dopuściły się przestępstw na terenach operacji antyterrorystycznej, brały udział lub kierowały formacjami zbrojnymi separatystów bądź wchodziły w skład stworzonych przez nich organów władzy. Separatyści muszą z kolei uwolnić jeńców, oddać broń, opuścić okupowane budynki administracji państwowej i władz lokalnych oraz złożyć specjalne oświadczenia w organach ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości. Te przepisy nie będą jednak odnosić się do osób odpowiedzialnych za zestrzelenie w lipcu samolotu pasażerskiego malezyjskich linii lotniczych.

 

Kontrowersyjne i niejednoznaczne decyzje

Przyjęcie ustaw wzbudziło sporo kontrowersji i jest niejednoznacznie oceniane zarówno przez elity polityczne, jak i ukraińskich ekspertów. Jedną z osób, która regulacje poddaje najostrzejszej krytyce jest Julia Tymoszenko. „To całkowita zdrada interesów Ukrainy w Donbasie. Tą decyzją zalegalizowany został terroryzm i okupacja kraju" – stwierdziła była premier.

 

Krytyka ze strony przeciwników politycznych Poroszenki (będąca częścią toczącej się nad Dnieprem kampanii wyborczej) nie zmienia faktu, że regulacje można rzeczywiście oceniać niejednoznacznie.

 

Separatystom zapewniono nie tylko amnestię, ale również zagwarantowano, że nie będą oni w jakikolwiek sposób prześladowani. Wątpliwości wielu obserwatorów budzi jednak etyczna strona tej decyzji: w walkach z bojownikami zginęło bowiem kilkuset ukraińskich żołnierzy oraz ponad trzy tysiące cywilów. Dlatego też prezydent Poroszenko zapewniał, że amnestia nie obejmie osób, które dopuściły się umyślnego zabójstwa, zamachów na funkcjonariuszy publicznych, bezczeszczenia zwłok czy aktów terroryzmu. Jeśli jednak dosłownie traktować tę wypowiedź głowy państwa, to żaden z separatystów nie mógłby zostać objęty amnestią

 

Niejasny jest również sam obszar, którego dotyczą nowe regulacje: zgodnie z ustawą ma to być wydzielona część obwodów donieckiego i łuhańskiego, która wyznaczona zostanie przez szefa Centrum Antyterrorystycznego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i zatwierdzona przez ukraiński parlament. Przepisy te nie dają jednak odpowiedzi na pytanie, czy będą to tereny obecnie kontrolowane przez separatystów, czy obszar na którym Kijów prowadzi operację antyterrorystyczną. Nie wiadomo też, co stanie się z miejscowościami, które zostały wcześniej odbite przez siły ukraińskie.

 

Precedensowe przyznanie specjalnego statusu regionom w ramach ukraińskiego ustroju unitarnego może być także niezgodne z konstytucją. Środowisko skupione wokół prezydenta podkreśla, że przewidywane specjalne uprawnienia władz samorządowych nie są czymś nadzwyczajnym i wpisują się w zapowiadany przez Poroszenkę proces decentralizacyjny. Wielu przedstawicieli władz samorządowych to jednak nie przekonuje: wskazują, że paradoksalnie nadzwyczajne prawa otrzymają regiony, które wypowiedziały lojalność Kijowowi, a władza mających na rękach krew ukraińskich żołnierzy i odpowiedzialnych za wybuch wojny separatystów zostanie w grudniu zalegalizowana.

 

Co więcej, również sam tryb procedowania dwóch ustaw wzbudził duże kontrowersje i część deputowanych podkreślała, że ich uchwalenie w trakcie zamkniętego posiedzenia odbyło się z naruszeniem konstytucji. „Nikomu nie pozwolono wystąpić, nie było żadnej dyskusji, nie mieliśmy możliwości zadania jakichkolwiek pytań" – podkreślał Jurij Sirotjuk z frakcji Swoboda, która wraz z częścią deputowanych Batkiwszczyny nie poparła ustaw. Złożono już projekty uchwał, które przewidują anulowanie kontrowersyjnego prawa.

 

Brak alternatywy

Uwzględniając sytuację na froncie oraz uwarunkowania międzynarodowe Poroszenko de facto nie miał innego wyjścia – musiał zgodzić się na kontrowersyjne akty. Władze Ukrainy zdały sobie sprawę, że militarnie nie są w stanie wygrać tej wojny. „Z separatystami bylibyśmy w stanie sobie poradzić. Z rosyjskimi wojskami nie mamy szans" – mówił pod koniec sierpnia premier Arsenij Jaceniuk. W jednym z ostatnich wywiadów Poroszenko przyznał wprost, że Ukraina straciła już w wojnie większość uzbrojenia i nie ma sprzętu, aby kontynuować operację.

 

Dlatego też Kijów bardzo liczył na pomoc i apelował do państw zachodnich o dostawy uzbrojenia. Poroszenko przemawiając w ubiegłym tygodniu w amerykańskim Kongresie ironicznie stwierdził, że otrzymane koce i noktowizory są ważne, ale dzięki nim nie da się wygrać wojny z Rosją. Mimo nacisków Republikanów, realnych deklaracji pomocy ze strony prezydenta Baracka Obamy Poroszenko jednak nie otrzymał. Napływające z kolei z zachodnich stolic informacje o tym, że nie zamierzają one wysyłać broni na Ukrainę, pogłębiły poczucie, że Kijów może liczyć jedynie na mało efektywne wsparcie polityczne i jest pozostawiony sam sobie.

 

Paradoks ustępstw

Ustępstwa, na które zmuszony był pójść Poroszenko zostaną zapewne zaakceptowane przez opinię publiczną, jeśli uchwalone ustawy rzeczywiście przyczynią się do utrzymania rozejmu.

 

Paradoks aktów polega jednak na tym, że nie gwarantują trwałego pokoju i są odrzucane przez separatystów. Ci ostatni podkreślają, że interesuje ich tylko pełna niepodległość, a obecne zawieszenie broni to jedynie przerwa przed kolejną ofensywą. Te słowa może potwierdzać decyzja o stworzeniu pod dowództwem generała Iwana Korsunia sił zbrojnych Noworosji, które powstały na bazie formacji wojskowych dwóch separatystycznych republik. W przyjętym dokumencie separatyści podkreślili, że w ten sposób oba „państwa" zwiększą swoje bezpieczeństwo i będą mogły obronić narody Noworosji i Ukrainy przed zagrożeniem ze strony „nazistów i oligarchów". Co więcej, mimo formalnego zawieszenia broni, na froncie trwały walki, w wyniku których w ciągu niespełna dwóch tygodni zginęło kilkunastu ukraińskich żołnierzy i cywilów.

 

Dlatego też władze Ukrainy liczą, że podpisane 19 września w Mińsku memorandum przyczyni się do ustabilizowania sytuacji. Dokument ten zawiera dziewięciopunktowy plan, który precyzuje wcześniejsze ustalenia dotyczące warunków rozejmu. Realizacja części zapisów (między innymi dotyczących wycofania z Ukrainy „wszystkich uzbrojonych formacji, sprzętu wojskowego oraz bojowników i najemników") już dzisiaj wydaje się jednak mało realna.

 

Nadchodząca zima – dosłownie i w przenośni – doprowadzi do zamrożenia tego konfliktu. Podjęte w Kijowie decyzje dały jednak Rosji kolejne instrumenty do wpływania na jego przebieg. Specjalny status Donbasu wprawdzie nie daje mu autonomii, ale jest korzystny dla Moskwy, która za pomocą marionetkowych władz będzie mogła w dalszym ciągu destabilizować sytuację na Ukrainie i zasłaniając się separatystami w dogodnym momencie wrócić do urzeczywistnienia „idei Noworosji".

 

Ukraina zmuszona została do kapitulacji, która paradoksalnie nie gwarantuje trwałego pokoju.

 

Dr Piotr Bajor jest wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Bajor
Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu