Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Sorry, takie mamy prawo
2014-12-27
Kuba Benedyczak

 

Przypominamy artykuły mijającego roku, które ukazały się na New.org.pl.

 

 

Polsko-ukraińska afera „kamizelkowa" pokazała, że czas zastanowić się, jak powinniśmy pomagać Ukrainie. A problem jest poważny.

Wyobraźmy sobie film. Lwowianie i Kijowianie wysyłają do polskich organizacji rozpaczliwe maile: „Przyślijcie nam hełmy i kamizelki, inaczej wystrzelają nas jak kaczki!". Reakcja jest natychmiastowa: bezsenne noce, zbiórki pieniędzy, gotowy konwój. Na przejściu granicznym celnicy konfiskują jednak transport, a przeciwko ukraińskim kierowcom prokurator wszczyna postępowanie, bo akcja jest niezgodna z prawem. „Idioci, tam przecież giną ludzie!" myślą widzowie. Film kończy się happy endem: interweniują politycy i media, prokuratura umarza śledztwo, a przepisy zostaną zmienione.

Rzeczywistość jest czasem podobna do filmu. Ale nie identyczna.



Scena 1: Help!

Lwowska organizacja poprosiła nas, abyśmy w Polsce kupili kamizelki kuloodporne, a potem przekazali je na Ukrainę. Oni nie znają naszego języka ani realiów – mówi rzecznik prasowy fundacji Otwarty Dialog (ODF) Tomasz Czuwara. – Większość środków pochodziła ze zbiórki publicznej.

ODF od stycznia prowadzi zbiórkę na rzecz Ukrainy. Tylko w czasie najgorętszych miesięcy na Majdanie zebrali 530 tysięcy złotych. To właśnie oni mimo niezadowolenia polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych rozbili namiot na środku Majdanu, przez który przewinął się niejeden polski parlamentarzysta.

Otwarty Dialog spełnił prośbę Lwowian, jednak, aby wysłać jak najwięcej kamizelek skorzystał z trzykrotnie tańszej oferty i tu pojawił się problem. Kamizelki pochodziły od dystrybutora nieposiadającego licencji, a co gorsza, ODF nie zwrócił się do Ministerstwa Gospodarki o wydanie zezwolenia na ich wywóz. Tym samym złamał prawo krajowe i międzynarodowe.



Scena 2: Aktywisto, pamiętaj, że...

Polska (podobnie jak Rosja, Ukraina i trzydzieści osiem innych państw) jest sygnatariuszem Porozumienia z Wassenaar. Hełmy i kamizelki uznaje się w nim za „uzbrojenie na obrót którym wymaga się zezwolenia". Zapis ten powtórzono w wykazie uzbrojenia Rady Unii Europejskiej, a także w polskim prawodawstwie.

Słowem, wywiezienie kamizelki kuloodpornej poza granice Polski bez zezwolenia Ministerstwa Gospodarki jest nielegalne. Z jednym wyjątkiem: w celu ochrony osobistej można przejechać z jednym hełmem i jedną kamizelką. Z przepisu tego korzystają na przykład korespondenci wojenni.

Tomasz Michalak, dyrektor Departamentu Polityki Celnej podkreśla, że przepisy mają gwarantować między innymi, iż sprzęt trafi do „właściwego użytkownika".

Odprawialiśmy o wiele większe transporty, miały one jednak zezwolenie i wiedzieliśmy, w czyje ręce zostaną przekazane, a tutaj nie mamy żadnej pewności – tłumaczy Michalak. – Gdyby ODF wówczas się do nas zwrócił, pomoglibyśmy uzyskać zezwolenie w krótkim czasie, a transport zostałby przepuszczony priorytetowo – puentuje.

To istotne, bo uzyskanie zgody na transport może normalnie potrwać nawet kilka miesięcy.

Słowa Michalaka potwierdza prezeska Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska.

Podejrzewam, że ze względu na sytuację zgodę uzyskaliby bardzo szybko. Niedawno Urząd Celny zaproponował nawet szkolenie w tej kwestii – twierdzi Ochojska.

Czuwara przekonuje jednak, że kiedy Berkut strzelał do manifestantów, ODF skupiał się na organizowaniu pomocy i nie było czasu na wczytywanie się w przepisy.



Scena 3: Ice bucket na granicy

Na przejściu granicznym w Hrebennem Służba Celna zatrzymała 29 marca czterdzieści dwie kamizelki, a prokuratura wniosła zarzuty przeciwko Ukraińcowi Romanowi K. Pod koniec czerwca w Zosinie ten sam los spotkał 551 hełmów i kolejnego obywatela Ukrainy, Olega L.

Działacze lwowskiej organizacji powiedzieli, że jeśli nasza fundacja zakupi kamizelki, transport wezmą na siebie. Obydwaj kierowcy to ich wolontariusze – opowiada rzecznik ODF.

Zwracam się do Pana z prośbą o doprowadzenie do obiektywnego zbadania sprawy [kamizelek kuloodpornych i hełmów] z uwzględnieniem okoliczności łagodzących winę obywateli Ukrainy" – pisał do Bartłomieja Sienkiewicza szef ukraińskiego MSW Arsen Awakow.

Po zatrzymaniu zdecydowano się na tak zwany przewóz na mrówę: wykorzystując istniejący przepis, ochotnicy ubierali po jednej kamizelce i przejeżdżali przez granicę.

Celnicy skarżyli się, że ich ośmieszono. Kiedy TVN robił materiał na granicy, pojedyncze osoby manifestacyjnie przechodziły za kamerą. Zobaczyła to cała Polska. Podobno pojawiły się też próby oszustwa: część podróżnych miała wyjmować płyty ochronne i udając, że mają na sobie kamizelki rybackie żądali zwrot podatku VAT. Czuwara twierdzi, że ODF nie miał z tymi incydentami nic wspólnego.



Scena 4: Happy end

Sprawa zrobiła się głośna. Przed budynkiem prokuratury ODF zorganizował pikietę, w której uczestniczyli między innymi konsul generalny Ukrainy Iwan Hrycak oraz ukraińscy deputowani Ihor Wasiunyk i Michał Chmil. W obronie Ukraińców stanął też szef Ministerstwa Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak.

Kamizelki kuloodporne i hełmy określa się mianem broni nieśmiercionośnej, służą nie do zabijania, ale do obrony osobistej. Nie ma powodu, żeby polskie służby celne blokowały tego rodzaju eksport na Ukrainę – tłumaczył Siemoniak.

Co ciekawe, strony konfliktu zgadzają się co do tego, że minister nie ma racji – prawo rzeczywiście zostało złamane. Różnią się jednak w szczegółach.

Skoro minister obrony narodowej nie orientuje się w tych przepisach, nic dziwnego, że my nie dokonywaliśmy szczegółowych analiz, tylko staraliśmy się ratować ludzkie życie. Nie ma tu więc mowy o przemycie, który jest działalnością umyślną – argumentuje Czuwara z ODF.

Na początku września zamojska prokuratura umorzyła postępowania: uznano, że czyn odznaczał się niewielką szkodliwością społeczną. Co więcej, minister gospodarki wydał rozporządzenie zezwalające użytkownikom na posiadanie hełmów i kamizelek dla ochrony osobistej w „niezbędnej ilości". Tomasza Michalaka spytano, czy nie będzie prowadziło to do nadużyć.

Daje to taką możliwość, ale musimy przepis interpretować, podobnie jak w przypadku innych towarów: eksportować nie można ich w ilościach handlowych, a więc limit to pięć sztuk. Ta praktyka będzie stosowana na wszystkich przejściach: tak aby nie było dowolności w stosowaniu przepisów – mówi Michalak.



Ale to nie jest film

Zastanawia więc, czy uznanie kamizelek za „uzbrojenie" ma sens.

Jestem po stronie Służby Celnej – tłumaczy Naval, uczestniczący między innymi w misji w Iraku były operator GROM. – Po pierwsze, kiedy separatysta, a nawet żołnierz ukraiński zobaczy na ulicy cywila w kamizelce, zabierze mu ją. Po drugie, ten sprzęt prawdopodobnie dostanie się w niepowołane ręce. Wojna to nie film, gdzie zawsze istnieje wyznaczona linia frontu. Dziś Amerykanie dokonując nalotów w Iraku niszczą sprzęt, który wcześniej przekazywali irackiej armii: również kamizelki i hełmy – podkreśla.

Ważniejsze pytanie brzmi jednak: czy polska organizacja pozarządowa powinna wysyłać uzbrojenie (nie tylko hełmy i kamizelki, ale także noktowizory czy okulary balistyczne) ukraińskiej armii i Gwardii Narodowej? ODF twierdzi, że to sprzęt defensywny, który nie służy do zabijania.

Janina Ochojska ma jednak wątpliwości.

Dopóki fundacja nie ma takich działań zapisanych w statucie, jest to szkodliwe i nie znajduję usprawiedliwienia. Nie mówiąc już o propagandzie rosyjskiej – tłumaczy prezeska PAH.

Jan Piekło, dyrektor Fundacji PAUCI mówi z kolei, że nie ma nic przeciwko wysyłaniu hełmów i kamizelek, ale przekazywanie innych sprzętów uważa za niewłaściwe.



A morał z tego taki...

Działania Otwartego Dialogu to wyzwanie dla polskich organizacji pozarządowych i władz. Fundacje fakturują każdą złotówkę, a dla swoich działań potrzebują zgody zarządu; ich inicjatywy poprzedzają wielogodzinne narady, często nie przynoszące żadnego efektu. Granty ministerialne oznaczają z kolei zbyt dużo formalności – często przy śmiesznie niskich kwotach. W rezultacie NGO i władze krytykują brak transparentności finansowej ODF, do tego dochodzą zarzuty o dotowanie fundacji przez kazachskiego oligarchę Muchtara Abliazowa.

Elastyczność Otwartego Dialogu budzi jednak podziw. W ciągu kilku dni organizacja jest w stanie zorganizować pomoc humanitarną czy głośny happening, wysłać polityków-obserwatorów do Kazachstanu, wydzielić stypendia czy kupić protezę.

Jednocześnie kontrowersyjne działania ODF skłaniają do zadania pytania, dlaczego kamizelek i hełmów nie dostarcza polski MON (choćby za pieniądze Otwartego Dialogu), skoro Ukraina jest naszym partnerem strategicznym?

Wiemy jedynie, że na początku lipca Zakłady Maskpol Konieczki, spółka Polskiego Holdingu Obronnego, sprzedała Ukrainie dwa tysiące kamizelek kuloodpornych i sześć tysięcy aramidowych hełmów. Ponadto, kilka dni po umorzeniu ostatniego śledztwa Tomasz Siemoniak poinformował w RMF FM, że Polska wysłała na Ukrainę „320 ton różnej pomocy, między innymi racji żywnościowych czy kamizelek kuloodpornych".

O ile można zrozumieć motywy spóźnionego informowania opinii publicznej, o tyle trudno usprawiedliwiać tak późną reakcję państwa i doprowadzenie do sytuacji, w której organizacja pozarządowa „wchodzi w jego buty". Tym bardziej, że do tej pory cały czas słyszymy, że broń na Ukrainę nie będzie dostarczana.

ODF korzysta dziś z usług ukraińskiej firmy produkującej kamizelki, stara się również o koncesję w polskim Ministerstwie Gospodarki. Być może nie jest to zbyt „romantyczne", ale broni dorobku ostatniego ćwierćwiecza, gdyż uznaje prymat państwa prawa.

Celnicy stosują zakazy i ograniczenia jedynie w oparciu o istniejące przepisy. Jesteśmy członkiem NATO, UE i sygnowaliśmy konwencje międzynarodowe – tłumaczy dyrektor Departamentu Polityki Celnej Michalak.

Michalak podkreśla, że nakłada to na nas zobowiązania, ale gwarantuje też bezpieczeństwo.

Choć nieznajomość prawa szkodzi, ze względu na sytuację, wobec fundacji poprzestałabym na pouczeniu – puentuje Janina Ochojska.



Kuba Benedyczak

 

24.09.2014


Powrót
Najnowsze

Rycerz w mitycznej skórze

11.12.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Białoruskie antypody

08.12.2017
Karolina Słowik
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu