Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Terror: współczesna broń Putina
2014-09-29
Wołodymyr Kopczak

Niemieckie media zainteresowały się kwestią uznania „Donieckiej Republiki Ludowej" i „Łuhańskiej Republiki Ludowej" za organizacje terrorystyczne. Czy są ku temu przesłanki?

 

Odkąd siły rosyjskie i prorosyjskie zaczęły destabilizować sytuację na części terytorium Ukrainy Wschodniej, wyraźnie było widać, że kierowane i finansowane przez Kreml „DRL" i „ŁRL", dokonują działań, które można jednoznacznie określić jako terrorystyczne. Z czasem – zwłaszcza gdy plany Władimira Putina o stworzeniu kontrolowanych przez niego samozwańczych parapaństw spełzły na niczym – w Donbasie terrorystyczny komponent stawał się coraz bardziej oczywisty.  

 

Lokalni-globalni

Na wybór formy kontroli okupowanych terytoriów wpływ miała bierna postawa większości mieszkańców Donbasu – nie byli oni gotowi do podjęcia jakichkolwiek zdecydowanych działań. Nawet wspierający „DRL" i „ŁRL" poprzestali na „wsparciu moralnym". Liderom „Ludowych Republik" nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po metody terrorystyczne: zmuszanie, zastraszanie, szantaż, zabójstwa, prowokacje.

Przykłady działań terrorystycznych są przywoływane w comiesięcznych sprawozdaniach komisji ONZ ds. praw człowieka. Czytamy w nich np.: „W Obwodach Donieckim i Łuhańskim szerzy się strach, zwiększa się ilość przypadków zastraszania i napadów ze strony uzbrojonych grup, które są skierowane przeciwko zwykłym mieszkańcom popierającym jedność Ukrainy lub otwarcie wyrażającym niezgodę na istnienie dwóch samozwańczych republik". Jeszcze bardziej wymowny jest fragment: „Poza udziałem w działaniach wojennych (z wojskami rządowymi), uzbrojone grupy kontynuowały przeprowadzanie zabójstw, porwań, torturowały fizycznie i psychicznie, poważnie łamały prawa człowieka i normy prawa międzynarodowego. Nieznana jest liczba osób przetrzymywanych przez uzbrojone grupy". Trudno o bardziej dosadne przedstawienie terrorystycznej działalności „DRL" i „ŁRL".

Należy do tego dodać zestrzelenie przez kontrolowanych przez Kreml terrorystów z „DRL" malezyjskiego samolotu Boeing-777: 17 lipca życie straciło 298 niewinnych osób. Ta tragedia stała się nowym „11 września", wyniosła działalność terrorystyczną „DRL" i „ŁRL" na szczebel międzynarodowy.   

 

Niepokojące podobieństwa

Dosyć łatwo jest zresztą znaleźć analogie w działalności donbaskich terrorystów oraz Talibanu i Al-Kaidy w Afganistanie. Co ich łączy? Agresywne indoktrynowanie mieszkańców połączone z terrorem wobec myślących inaczej, a wszystko w sytuacji nakręcania nastrojów antyzachodnich i poszukiwania zagranicznych wrogów, którzy odpowiadają za wszelkie problemy.  

W retoryce „DRL" i „ŁRL" widać to jak na dłoni: akcentowanie udziału Zachodu w zmianie władzy w Kijowie i nawoływanie do przeciwdziałania jego ekspansji, tłumaczenie niemożności przyjmowania wartości europejskich „zagadkową duszą słowiańską".

Widać to również w gospodarce: zrujnowana infrastruktura regionu i, co za tym idzie, zubożenie miejscowej społeczności. Na poziomie informacyjnym są to natomiast kremlowskie manipulacje – Moskwa wykorzystuje totalną kontrolę nad przestrzenią medialną Rosji i Donbasu, kreuje dla społeczeństwa obraz wroga (mają nim być władza ukraińska i Zachód), który „jest winny wszystkich problemów gospodarczych i politycznych". 

 

Czarna dziura

Taki model funkcjonowania Donbasu jest całkowicie satysfakcjonujący dla Putina – w Europie pojawi się biedny i prorosyjski region z antyukraińską i antyzachodnią ideologią, którego liderzy wykorzystują metody terrorystyczne do osiągnięcia swoich celów. Oznacza to, że w arsenale Putina pojawia się kolejny siłowy (terrorystyczny) argument nacisku na Zachód.

Wspierając terror na wschodzie Ukrainy rosyjski prezydent przekształca kontrolowane przez niego „DRL" i „ŁRL" w zwyczajne organizacje terrorystyczne, które niosą nowe zagrożenia dla ludzkości. Ta niebezpieczna tendencja powinna być powstrzymana – w przeciwnym razie wspólnota międzynarodowa może skonfrontować się z nową Al-Kaidą.

Świat zachodni długo zwlekał z podjęciem zdecydowanych kroków wobec Talibanu i Al-Kaidy – był niechętny do działania dopóki organizacje te terroryzowały „tylko" lokalną społeczność i nie rozszerzały swojej działalności poza granice Afganistanu. Opieszałość doprowadziła do zakrojonych na szeroką skalę zamachów terrorystycznych i tysięcy ofiar na całym świecie.  

W tych warunkach jedynym sposobem zapobiegnięcia narodzeniu się Al-Kaidy we Wschodniej Europie (nazywałaby się ona „DRL/ŁRL") jest zajęcie zdecydowanego stanowiska przez wspólnotę międzynarodową i zapobiegnięcie legitymizacji tych otwarcie terrorystycznych organizacji.

Ukraina już podjęła kroki mające na celu powstrzymanie działalności „DRL" i „ŁRL". Zgodnie z ukraińskim ustawodawstwem, Prokuratura Generalna oficjalnie uznała je za organizacje terrorystyczne. Działalność tych organizacji przeniosła się już jednak na poziom międzynarodowy i dlatego niezbędnym jest uznanie ich za takowe również na arenie międzynarodowej.

 

Przełożył Paweł Kost

 

Wołodymyr Kopczak jest wicedyrektorem Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie

 


Polecamy inne artykuły autora: Wołodymyr Kopczak
Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu