Kontakty prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza z politykami białoruskimi i
ukraińskimi od kilku lat dostarczają polskim dziennikarzom materiałów na
nowe anegdoty o relacjach wenezuelsko-wschodnioeuropejskich. Od śmiechu
powstrzymują się jedynie ci, którzy specjalizują się w tematyce
gospodarczej, bo Chavez, odwiedzając Kijów i Mińsk, ma dużo większe
ambicje niż remont i rozbudowa ambasady Wenezueli w stolicy Białorusi.
Mantrą powtarzaną przez polskich polityków jest od wielu lat
dywersyfikacja źródeł dostaw energii. Niewiele jest spraw, w których
Polska i jej klasa polityczna równie mocno wykazały swoją nieudolność:
gazociągu z Norwegii już na pewno nie uda się zbudować, budowa gazoportu
wisi na włosku, a gaz i ropa jak płynęły z Rosji, tak płyną. Lech
Kaczyński poprzez swoje dyplomatyczne próby w Kazachstanie i
Azerbejdżanie usiłował ten stan zmienić – ze znanym wszystkim skutkiem.
Wszystkie polskie ekipy, które toczyły lub toczą rozmowy z Leonidem
Kuczmą, Wiktorem Juszczenką czy ukraińskimi premierami na temat
przedłużenia rurociągu Odessa-Brody do Polski, nie odniosły w tej
sprawie żadnych sukcesów. Co tu dużo mówić, głównie z naszej winy, bo
tak naprawdę nikt z polskiej strony nie wykazał się wystarczającą
determinacją i entuzjazmem. Porozumienie Polski, Ukrainy, Azerbejdżanu,
Gruzji i Litwy z 2007 roku o budowie rurociągu
Baku-Odessa-Brody-Płock-Gdańsk wprawdzie nadal obowiązuje, a Mykoła
Azarow dementuje pogłoski o zarzuceniu projektu, niemniej nawet pobieżne
spojrzenie na listę sygnatariuszy – niezdecydowaną Polskę, bardziej niż
kiedyś prorosyjską Litwę czy odmienioną Ukrainę – pozwala mieć co do
tych deklaracji wątpliwości.
Sprawę dokończy więc za nas – choć oczywiście w inny sposób i w innym
kierunku – Hugo Chavez. Ustalenia dokonane przez niego w Kijowie i
Mińsku będą miały wpływ również na politykę. Szukający sukcesów Wiktor
Janukowycz i Aleksander Łukaszenka uzyskują w ten sposób potężne
wsparcie.
Biorąc pod uwagę narastającą temperaturę dyskusji o kontrakcie gazowym z
Rosją, możemy się spodziewać, że sprawa rurociągu zostanie nam
zaaplikowana w potężnej dawce. Politycy będą narzekać, ale co z tego,
skoro i tak nic nie zrobią.
Brak komentarzy