NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Krajobraz po gali w Zurychu

kategorie: Publicystyka
dodano: 2010-12-11 16:00:00 przez: Tomasz Goliński

Po zdobyciu prawa do organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 roku i zwycięstwie Julianny Awdiejewej na XV Międzynarodowym Konkursie im. Fryderyka Chopina Rosja dostąpiła kolejnego zaszczytu – zorganizuje piłkarskie mistrzostwa świata.

Głosowanie, które odbyło się 2 grudnia w Zurychu, przebiegło w dwóch turach. Po pierwszej turze odpadła Anglia, która otrzymała tylko dwa głosy. W drugiej turze Rosja zdecydowanie wyprzedziła rywali, zdobywając trzynaście głosów. Jej konkurenci – dwie pary startujących wspólnie krajów – otrzymały: Hiszpania z Portugalią siedem głosów, a Holandia z Belgią dwa głosy.

Trudno znaleźć w Rosji polityka, który (przynajmniej głośno) zapatrywałby się na mistrzostwa negatywnie lub choćby sceptycznie. Wszyscy pytani przez rosyjskie media przedstawiciele władz z werwą i entuzjazmem podkreślają symboliczny wymiar zwycięstwa, nie omieszkawszy wspomnieć o praktycznych korzyściach płynących z tego przedsięwzięcia. Deputat Jednej Rosji Andriej Worobiow w wypowiedzi dla agencji Interfax wymienia ich całą gamę: nowe miejsca pracy, drogi, hotele, rozwój turystyki i nowe stadiony (największe na świecie, rzecz jasna). Partii rządzącej wtóruje opozycja, traktująca zwycięstwo Rosji jako ponadnarodowe święto. Lider komunistów Giennadij Ziuganow zaznaczył, że nie należy skupiać się tylko na infrastrukturze, ale zadbać również o dzisiejszych nastolatków, gdyż to spośród nich będzie rekrutować się przyszła kadra narodowa. Program szkoleniowy powinien objąć budowę szkół sportowych i bezpłatnych stadionów dla utalentowanej młodzieży. Uprzedzając złośliwe komentarze, dodam, że Rosjanie nie wymyślili jeszcze nazwy dla boisk treningowych na miarę polskich „Orlików”.

Tylko przywódca Partii Narodowo-Bolszewickiej, kontrowersyjny pisarz Eduard Limonow, w charakterystyczny dla siebie sposób zastanawia się, co „za swoje usługi” otrzymali członkowie FIFA, i pyta, czy w 2018 roku Rosja w ogóle będzie istnieć.

W całym tym zamieszaniu poruszyły mnie dwie kwestie. Po pierwsze – postawa komunistów, po drugie – realne społeczne koszty i zyski.

Czy zachowanie Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej może dziwić? Pytanie wydaje się co najmniej niedorzeczne, a pierwsza nasuwająca się odpowiedź naturalnie będzie negatywna. Po pierwsze, cała rosyjska scena polityczna jest zdominowana przez Jedną Rosję, a pozostałe partie nie wydają się stanowić interesującej alternatywy dla apatycznego społeczeństwa. Po drugie, komuniści lubią prężyć przed światem muskuły (według powszechnego w Polsce przekonania, tak jak większość Rosjan), chwalić się jeszcze wyższymi i jeszcze większymi budowlami, kibicując w dodatku tylko swoim (pamiętne Igrzyska Olimpijskie w 1980 roku). W dodatku tego typu wydarzenie nie powinno i nie może – racjonalnie rzecz biorąc – dzielić społeczeństwa. Tych, którym się to nie podoba, można po prostu zaszufladkować jako „wiecznych narzekaczy”, bo przecież za imprezą tej rangi płyną pieniądze, z których będzie korzystać całe społeczeństwo (drogi, itd.). Z drugiej strony, czy partia lewicowa (nawet jeśli nie spełnia w tym zakresie europejskich wymogów jakości), stanowiąca najsilniejszą opcję opozycyjną, nie powinna choć trochę punktować rządzących za skandaliczny poziom życia większości obywateli, za brak ich wpływu na swój los? W tym miejscu należy przejść do kwestii numer dwa.

Władimir Putin ocenił początkowo wartość inwestycji związanych z mistrzostwami na 300 miliardów rubli, czyli około 30 miliardów złotych. Wydane pieniądze zapewne pozostawią realne ślady. Gorączkowe przygotowania do wrześniowego szczytu w Jarosławiu pokazały, że odpowiednio zmobilizowane służby są w stanie pracować dzień i noc, aby osiągnąć postawiony przed nimi cel, i to nie budowa obiektów będzie największym problemem. Prawdopodobne jest, że rosyjskie miasta mogą zostać doświadczone przez projekt modernizacji nieliczącej się z kosztami społecznymi, jak na przykład bezpardonowe rozprawienie się przez władze Moskwy z azjatyckimi handlarzami z Rynku Czerkizowskiego w czerwcu ubiegłego roku. Choć był to efekt lokalnych gier politycznych, tego typu działania bywają podejmowane właśnie jako metoda „unowocześniająca”. Dlatego warto zadać pytanie, czy oczekiwanie trzeźwiejszego spojrzenia na piłkarskie święto jest zbyt daleko idącym wymaganiem?

Tomasz Goliński jest studentem rusycystyki na Uniwersytecie Warszawskim.

Brak komentarzy