
30 listopada prezydent Dmitrij Miedwiediew wygłosił do Zgromadzenia Federalnego Rosji orędzie, w którym podsumował dotychczasowe osiągnięcia swojej kadencji oraz kwestie, które wciąż pozostają niezałatwione. Wbrew oczekiwaniom wielu obserwatorów rosyjskiej sceny politycznej oraz samych polityków, nie poruszono tematu wyborów prezydenckich w 2012 roku. Orędzie zostało podzielone na cztery bloki tematyczne. Pierwszy był poświęcony sprawom dokonanym, drugi – dzieciom, trzeci – politycznej „modernizacji” z akcentem na reformę sądownictwa, usług państwowych i przetargów publicznych, czwarty – kwestiom obronności i stosunkom międzynarodowym.
Do osiągnięć swojej kadencji Miedwiediew zaliczył rozpoczęcie budowy „rosyjskiej Doliny Krzemowej” w Skołkowie, utworzenie w Moskwie Międzynarodowego Centrum Finansowego, rozwój przemysłu atomowego i mocno rozreklamowane prace nad tak zwanym superkomputerem. Dość mocno podkreślił również zapoczątkowanie przez siebie liberalnych reform. Jedynym „typowo” politycznym tematem była reforma wyborów lokalnych – wprowadzająca system mieszany w wyborach do rad miast.
Głównym tematem orędzia były dzieci, a dokładniej sfera socjalna bezpośrednio związana z tym zagadnieniem, w istocie dotyczącym „być albo nie być” Rosji. Wsparcie rodzin wielodzietnych, opieka medyczna, przedszkola, szkoły, działalność charytatywna
etc. Wydawało się, że prezydent tak skupił się na problemie poprawy życia dzieci, że zapomniał o innych, równie ważnych tematach. Złośliwi zwrócili uwagę, że w orędziu mówi się o dzieciach jako tych, dla których „zostały zapoczątkowane projekty modernizacji kraju”, a przecież według ekonomistów, w krajach, które charakteryzuje wysoki przyrost naturalny, tempo rozwoju ekonomicznego spada, a dzieci stają
de facto hamulcem dla modernizacji.
Temat „modernizacji” sprowadzono do reformy aparatu administracyjnego i jego niewydolnej pracy. Prezydent zaproponował wprowadzenie odpowiedzialności karnej za niedotrzymywanie terminów przez urzędników oraz skalę ocen dla gubernatorów, w której pod uwagę będą brane przede wszystkim działania podjęte w kierunku stworzenia nowych miejsc pracy, przyciągniecie nowych inwestycji, zwłaszcza w sektorze „niewydobywczym”. Poruszono również kwestię prywatyzacji, a konkretnie optymizację posiadanego przez sektor publiczny majątku. Prezydent przekonywał, by pieniądze z jego sprzedaży przeznaczyć na wsparcie modernizacji.
– Rosji niezbędne są niezależne sądy i organy porządkowe, którym ufa społeczeństwo – oznajmił Miedwiediew, chwaląc się przy okazji postępem we wdrożonych reformach sądownictwa i policji.
Wspomniał również o wyniszczającej i wszechobecnej korupcji, którą powinno się zdecydowanie karać. Zaproponował zaostrzenie kar finansowych oraz penalizację pośredników korupcji.
Prezydent poruszył również kwestię, wokół której toczą się ostatnio gorące dyskusje, a mianowicie zamówienia publiczne. Według wyliczeń Działu Kontroli Kremla (DKK), państwo przepłaca ponad miliard rubli rocznie (około 100 milionów złotych) za różnego rodzaju usługi. Na etapie przetargów firmy zawyżają cenę za usługi lub towar o około 20 procent, a pieniądze te, według DKK, trafiają do kieszeni skorumpowanych urzędników. Winę za to ponosi przychylne takim procederom ustawodawstwo, które na żądanie prezydenta ma być odpowiednio skorygowane.
W kwestii obronności Miedwiediew wspomniał jedynie o konieczności kontynuowania dotychczasowych reform: redukcji liczby żołnierzy i profesjonalizacji wojska. Prezydent w duchu koncepcji „resetu” optuje za współpracą z NATO, UE i USA. Jednocześnie ostrzegł, że jeśli nie uda się porozumieć w sprawie obrony przeciwrakietowej i bezpieczeństwa w Europie, konsekwencją może być nowy wyścig zbrojeń, który dla Rosji może okazać się zbyt trudny.
Według ekspertów, poza częścią poświęconą dzieciom, Miedwiediew nic nowego nie powiedział. Niektórzy zarzucili mu wręcz, że tegoroczne orędzie jest po prostu kompilacją poprzednich wypowiedzi prezydenta. Nie można było w nim dostrzec żadnej „putinowskiej retoryki”, przypominało raczej robocze spotkanie na Kremlu, podsumowujące rok i dające wskazówki na następny. Złośliwi obserwatorzy ocenili wręcz, że orędzie było nieciekawe. Prezydent poruszył wiele tematów, a na końcu nawoływał przebywających na sali, by pracowali dla dobra dzieci. Użył określenia „nasze dzieci”, jak gdyby mówił o dzieciach uczestników spotkania, co przypominało zebranie rodziców na Kremlu.
Dlaczego temat dzieci był tak mocno forsowany w orędziu do Zgromadzenia Federalnego? Według ekspertów, neutralna politycznie tematyka była konieczna, by wziąć
time out w rozgrywce, jaką toczą ze sobą Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew. Rozpoczęcie w tym momencie kampanii wyborczej oznaczałoby permanentną wojnę między elitami z ekip prezydenta i premiera, a to póki co nie jest nikomu na rękę. Oznacza to, że Miedwiediew szykuje się, by pozostać włodarzem Kremla. Druga kadencja, wydłużona do sześciu lat, mogłaby być dla obecnego prezydenta świetnym czasem na ostateczne rozprawienie się z
siłowikami – odsunięcie ich od kluczowych stanowisk umocniłoby jego polityczną pozycję.
Miedwiediew wydaje się swoistym gwarantem politycznego i technologicznego zreformowania kraju. W odróżnieniu od Putina, świetnie czuje się i odnajduje w tej roli. Prowadzona dotychczas przez premiera polityka, a także jego retoryka, skupiają się przede wszystkim na scalaniu Rosjan wokół ogólnonarodowych symboli oraz umacnianiu instytucji państwowych w postaci aparatu administracyjnego, co bez wątpienia w tak ogromnym kraju „po przejściach” (
pierestrojka, rozpad ZSRR, chaos lat dziewięćdziesiątych, kryzys finansowy z 1998 roku) odgrywa kluczową rolę. Ale to Miedwiediew swoim programem „Rosja, do przodu!” („
Rossija, wpieriod!”) otworzył oczy dotychczasowej ekipie rządzącej, że resentyment do imperialnej Rosji jest zgubny. Budowa nowoczesnego europejskiego państwa z uwzględnieniem tradycji historycznych i ogromnego terytorium, stabilnym systemem politycznym i prawnym, a także przyjaznymi relacjami z sąsiadami, przy zachowaniu rosyjskiego interesu narodowego – oto założenia programu Dmitrija Miedwiediewa. Rosja pozostanie na arenie międzynarodowej ważnym graczem o charakterze lokalnym, a nie globalnym, co wynika z uwarunkowań rosyjskiej ekonomii, demografii oraz światopoglądu młodego pokolenia Rosjan, które dalekie jest od mocarstwowych zapędów swojego kraju. Porzucenie imperialnych złudzeń dla wielu Rosjan może okazać się bolesne, ale jest to proces konieczny, bo tylko w taki sposób Rosja może budować równoprawne stosunki z UE i NATO, a także skutecznie wdrażać proces modernizacji kraju.
Stanisław Szypowski
Brak komentarzy