NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Koronacja, czyli prawie jak za cara...

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-01-22 17:50:00 przez: Łukasz Jasina

Bez wątpienia każdy, kto oglądał Cyrulika syberyjskiego Nikity Michałkowa, pamięta wjazd cara Aleksandra II na dziedziniec moskiewskiego Kremla. Na ekranie można było zobaczyć kwintesencję monumentalnych rosyjskich rytuałów. Koronacje carskie biły na głowę to, co działo się przy tej samej okazji w Londynie czy Krakowie. Monumentalizm przejęli później komuniści, a przeprowadzane z pompą kolejne inauguracje Borysa Jelcyna, Władimira Putina i Dmitrija Miedwiediewa tylko potwierdzały rzeczoną tradycję.

Piątkowe zaprzysiężenie Aleksandra Łukaszenki ma się do moskiewskich ceremonii imperialnych tak, jak śródmieście Mińska do śródmieścia Moskwy. Usiłuje je naśladować, ale wychodzi z tego jedynie farsa.

Sceneria mińskiego Pałacu Republiki przypomina swoją sowieckością kremlowski Pałac Zjazdów. Scena i wielka widownia mają olśnić każdego, kto ją zobaczy. W obecnej dobie taki efekt może oddziaływać jedynie na jednostki mocno zakompleksione. Teraz olśniewa już co innego – tradycja. Putin przeniósł „koronację” rosyjskich prezydentów na Kreml – symbol władzy i potęgi. Na Białorusi nie ma innej niż sowiecka tradycji, do której mógłby się odwołać jej włodarz. Za nim stoi symbolika zgrzebnego gmaszyska w surrealistycznym centrum Mińska…

Z pozoru jednak wszystko wyglądało dobrze. Na sali stawiła się też spora reprezentacja prawosławnego episkopatu, a nawet sam arcybiskup mińsko-mohylewski Tadeusz Kondrusiewicz. Łukaszenka otrzymał więc sakrę od przedstawicieli kościołów: wschodniego i zachodniego na Białorusi.

Ceremonia zaprzysiężenia białoruskiego prezydenta samozwańca miała udowodnić, że jest on przywódcą silnym, a jego władzę nadal otacza nimb. Jednak uroczystość pokazała, że jest inaczej. Władza Łukaszenki przypomina monumentalne budowle Mińska, Grodna czy Baranowicz – starają się być równie wspaniałe, jak te z Moskwy czy Petersburga, ale szybciej marnieją i zapadają w prowincjonalnym błocie.

Łukasz Jasina
adam @2011-01-23 12:02:10
Bzdury Pan pisze, Panie Jasina
Jacek @2011-01-23 20:17:23
@Adam A jakoś konstruktywniej? Ja bzdur nie widzę. Oglądałem i mam podobne wrażenie.
Pan Melonik @2011-01-23 21:36:58
Z jednej strony ogólnie, z drugiej dobra obserwacja. Zachęcam kogoś do przedstawienia swojego dokładniejszego spojrzenia na koronację Łukaszenki. Cieszę się, że ta strona zaczyna żyć i czekam na więcej tekstów.