Kolejny zamach w Rosji. Prezydent Dmitrij Miedwiediew zapowiada walkę z terroryzmem i większą kontrolę. Czy za zamachem stoją bojownicy o niepodległość, czy religijni ekstremiści? Nadszedł czas na odejście od siłowej polityki? Czy Rosji grozi rozpad terytorialny?Komentarz Iwony
Kaliszewskiej: „Zamachu nie należy przypisywać rzekomym partyzantom walczącym o niepodległą Czeczenię – hasła narodowowyzwoleńcze to już przeszłość. Dziś walki toczą się w imię idei islamskich i biorą w nich udział nie tylko bojownicy z Czeczenii, ale również z Dagestanu, Inguszetii, Kabardyno-Bałkarii”.
Komentarz Stanisława
Szypowskiego: „Zamachy czy nawet zamieszki na tle etnicznym stają się katalizatorem dyskusji na temat przyszłości Rosji. Według niektórych ekspertów, rozpad państwa jest całkiem prawdopodobny i wcale nie musi do niego dojść na gruncie narodowościowym”.
Komentarz Sławomira
Popowskiego: „Myślę, że kwietniowa „lekcja empatii” nie poszła jednak na marne. Czytam polskie komentarze po ostatnim zamachu w Moskwie i dostrzegam zmianę. Zwykle dotychczas wyglądało to tak: krótka informacja o nieszczęściu, a zaraz potem podejmowana była – najpierw dyskretna, a potem coraz bardziej nachalna – próba jego usprawiedliwienia”.
Brak komentarzy