NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Peryferie logiki – Andrzejowi Szeptyckiemu do sztambucha

kategorie: Dyskusje, Publicystyka
dodano: 2011-02-18 00:00:00 przez: Andrzej Brzeziecki

Czy rzeczywiście dyskusja na temat ewentualnej rosyjskiej agresji na Polskę jest u nas tłumiona, zaś ci, którzy wywołują podobny temat, określani są mianem zbiorowego Macierewicza? Czy faktycznie nasi przywódcy zamiast realnie się zastanowić nad groźbą, wolą nas mamić „nadziejami, że Polska pomoże w modernizacji Rosji”? Tak zdaje się sądzić Andrzej Szeptycki, który będąc w Estonii, usłyszał, jak tamtejsze elity i tamtejsi eksperci zastanawiają się nad zagrożeniem ze strony Moskwy. Robili to, co prawda, na konferencji za zamkniętymi drzwiami, ale zawsze.

Nie zamierzam bronić polskiego rządu, niech broni się sam – podobno w kreowaniu własnego wizerunku obecna ekipa radzi sobie świetnie. Lubię natomiast dyskutować o faktach. A są one takie, że po manewrach rosyjsko-białoruskich przy granicy z Polską Radosław Sikorski wysłał do szefa NATO list z zapytaniem, co Sojusz zrobi w razie agresji Rosji na Polskę – kraj członkowski. Pod listem tym podpisał się – powtarzam – Sikorski, nie Antoni Macierewicz. To przecież ten rząd prowadził w NATO szeroko zakrojoną akcję na rzecz planów ewentualnościowych, o których rozmawiano także na szczycie paktu północnoatlantyckiego w Lizbonie. I takie plany istnieją, co potwierdziło już dawno Ministerstwo Obrony Narodowej. Wystarczy też przypomnieć słynną doktrynę Sikorskiego po wojnie w Gruzji, a więc wypowiedziane publicznie słowa, że „każda kolejna próba zmiany granic w Europie siłą lub przez działania wywrotowe powinna być traktowana przez Europę jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i spotkać się z proporcjonalną odpowiedzią całej wspólnoty transatlantyckiej”. Dodajmy jeszcze informację z portalu WikiLeaks o tym, że ów minister spekulował, czy Rosja nie zagrozi Polsce w ciągu dziesięciu-piętnastu miesięcy. Można również przytoczyć niezbyt zresztą frasobliwą wypowiedź Sikorskiego sprzed lat porównującego Gazociąg Północny do sojuszu III Rzeszy z ZSRR przeciw Polsce.

No i wreszcie trzeba przypomnieć taki banał, że cały wysiłek Polski po 1989 roku, by dostać się do NATO, nie wiązał się z obawami przed agresją ze strony Czech, Słowacji czy wspomnianej Estonii.

Wszystko to pokazuje, że na szczytach władzy w Polsce temat zagrożenia ze strony Rosji nie jest i nigdy nie był tematem tabu. Mówienie, że Rosja nam zagraża, jeszcze problemu nie załatwia, trzeba umieć sobie ułożyć z nią stosunki. Bo niby dlaczego mielibyśmy mieć złe stosunki z Rosją?

Nie bardzo za to rozumiem związek między estońskimi obawami przed agresją ze strony Rosji a internetem w ichniejszym autokarze. Z tekstu Andrzeja Szeptyckiego wynika, jakby jedno było skutkiem drugiego. Ja też chciałbym, by w pekaesie było Wi-Fi i by polski rząd nad tym myślał więcej niż nad modernizacją Rosji. Ale nie jest to żadna alternatywa dla „europeizacji” naszej polityki, na którą utyskuje Andrzej Szeptycki. Właśnie dzięki współpracy z Europą Zachodnią mamy szansę na internet w pekaesie – bo tam są nasze strategiczne interesy i strategiczni partnerzy (nie w pekaesie, tylko w Europie Zachodniej, oczywiście).

Andrzej Brzeziecki

--
Zobacz także:
Andrzej Szeptycki Peryferie Europy

Łukasz Adamski @2011-02-18 20:33:59
Święta prawda! Popieram!
Darek @2011-02-20 20:45:14
Ja też!!!
Wreszcie rozsądny artykuł.
jubus @2011-02-23 17:21:21
A ja się z tym nie zgodzę, bo akurat to Pan Andrzej Szeptycki ma rację. Za dużo miejsca w Polsce poświęca się Rosji, która poza dostarczaniem nam surowców nie jest do niczego nam potrzebna. Poza krótkim epizodem faktycznej "przyjaźni polsko-rosyjskiej, a raczej polsko-nowogrodzkiej" czyli końcem XIV i początkiem XV wieku nie mieliśmy z Rosją pozytywnych stosunków i w zasadzie to nawet nie mieliśmy żadnych stosunków poza stanem permanentnej wojny lub okupacji (tak jak w XVIII wieku, o czym chyba zapomniano, bo ten okres był PRL-bisem, a RzON państwem satelickim wobec Cesarstwa Rosyjskiego, armia rosyjska stacjonowała tu jak chciała, a my ją musieliśmy utrzymywać i karmić).
Poradziliśmy sobie bez nich przez 90 procent naszej historii, to po co oni nam potrzebni dzisiaj. Co to, nie ma innych krajów w pobliżu Polski lub trochę dalej, z którymi można robić interesy lub importować surowce? A Turcja? A kraje arabskie? A Iran? Tak bardzo to daleko??
Skończy w końcu z tym gadaniem o Rosji, dajmy sobie z nimi spokój, utrzymujmy tylko minimalne stosunki, przynajmniej dopóki importujemy od nich gaz i ropę, a obw. kaliningradzki jest wciąż podległy Moskwie.
julia @2011-03-10 12:56:55
Gazociąg północny, tragiczna polityka wobec Łukaszenki i de facto wpychanie Białorusi w objęcia Putina. Czy się komuś Lukaszenko podoba czy nie to ON jest GWARANTEM suwerenności Białorusi, fatalna polityka wobec Węgier (w kontekście ich prezydencji i zmarnowanej szansy na współpracę), raport w spr. Smoleńska to tylko wyraz niekompetencji tego rządu.
Generalnie Rosja od Putina podjeła próbę skoku do przodu (to co się nie udało Gorbaczowowi) mimo sprzyjających czynników zewnętrznych to nie był jeden duży skok a kilka podskoków. Ot wyjęto odpowiednią teczkę w KGB i się robi. Bez polotu ale się robi.
Co ot oznacza dla Polski, Polaków. Oznacza to że obecna "polityka" RP zostawiła wszystko Opaczności. Skala zaniedbań, błędów,trwania w błędnych decyzjach (Białoruś, tybet, Afganistan, Irak) jest niewyobrażalna.
Jedynie co tłumaczy rządzących to skala korupcji w RP - każdy sobie rzepkę skrobie (ustawę) i kupuje domek w Hiszpanii.