
Poniedziałkowe posiedzenie poszerzonego kolegium Federalnej Służby
Skarbowej Federacji Rosyjskiej (FSS) zostanie zapamiętane dzięki
skrajnie przeciwstawnym oświadczeniom urzędników. Z jednej strony
urzędnicy skarbowi mówią o rosnących wpływach z podatków i zmniejszeniu
deficytu budżetowego. Z drugiej zaś szef Ministerstwa Finansów Aleksiej
Kudrin kontynuuje propagandę strachu przed kryzysem finansów
publicznych. W związku z tym wśród ekspertów rodzi się pytanie, po co
Kudrin snuje tak fatalistyczne wizje, gdy stan budżetu stopniowo się
normalizuje?
Ze słów szefa FSS Michaiła Miszustina wynika, że do skonsolidowanego
budżetu (federalnego i regionalnego) w 2010 roku trafiło 7,7 bilionów
rubli (około 770 miliardów złotych), czyli 22 procent więcej niż w 2009
roku.
W 2010 roku do federalnego budżetu trafiło 3,2 bilionów rubli (około 320
miliardów złotych) – 28 procent więcej niż w 2009 roku, a do
regionalnego 4,5 biliony rubli (około 450 miliardów złotych) – 19
procent więcej niż w 2009 roku. Szef FSS jednocześnie podkreślił, że
stan wpływu podatków do skarbu państwa wrócił na poziom sprzed kryzysu w
2008 roku. Miszustin zwraca również uwagę, że zgodnie z założeniami
budżetowymi na rok 2010 plan został wypełniony na 105 procent, a
nadwyżka w budżecie stanowi prawie 150 miliardów rubli (około 15
miliardów złotych). O ile liczby pokazują pozytywną tendencję, o tyle
finanse publiczne rzeczywiście nie wyglądają najlepiej. Deficyt
budżetowy nadal stanowi prawie bilion rubli (około 100 miliardów
złotych), a obecne wskaźniki wpływów z podatków nie uwzględniają
inflacji. I to właśnie z tym eksperci wiążą sceptyczne wypowiedzi
Kudrina na temat kondycji finansów publicznych Rosji.
– Przeżywamy historyczną chwilę, czy będziemy mogli przez najbliższe
5-10 lat oderwać się od gazowo-naftowego uzależnienia, zejść z tej igły
czy też nie, oto jest pytanie – oświadczył minister na posiedzeniu
kolegium FSS.
Minister ciągle zadawał pytania o słuszność prowadzonej dotychczas
polityki fiskalnej, która opierała się na założeniach dokryzysowych,
kiedy budżet państwa był kształtowany pod kątem cen na surowce
mineralne.
– Czy będziemy nadal według niego [planu do kryzysowego – przyp. autora]
żyć? Z wysoką inflacją, wysoką zależność od cen ropy, licząc tylko na
nią? Czy też winniśmy stworzyć bardziej stabilną gospodarkę, w mniejszym
stopniu zależną od cen ropy? – pytał minister.
Kudrin wylicza, że spadek cen ropy naftowej z 94 dolarów w roku 2008 do
61 dolarów w 2009 roku za baryłkę doprowadził do zmniejszenia
gazowo-naftowych wpływów do budżetu Rosji o 3 procent w przeciągu
jednego roku, a rząd, nie zmniejszając wydatków, doprowadził do tego, że
nadwyżka w budżecie wynosiła 4,1 procent PKB w roku 2008, a już w 2009
roku deficyt wyniósł 5,9 procent PKB. Obecną korzystną kondycję
rosyjskich finansów udało się wywalczyć dzięki rezerwom i niskiemu
długowi publicznemu. Minister finansów na zakończenie zapytał, czy
zachowując dotychczasową politykę ekonomiczną, Rosja będzie w stanie
wytrzymać kolejny szok.
Komentarze wyników FSS wśród ekspertów są mimo wszystko zbliżone do
sceptycznych wywodów Kudrina. Główny konsultant firmy FinEkspertiza
Dmitrij Szyriajew uważa, że sytuacja z poborem podatków w 2011 roku może
wyglądać gorzej niż w 2010 roku. Zwiększenie stawek emerytalnych i
pracowniczych o 8 procent spowoduje, że firmy zaczną ukrywać dochody lub
przejdą do szarej strefy, a podatki będą mogły płacić tylko
przedsiębiorstwa dobrze prosperujące. Ekspert zauważa, że dodatkowymi
problemami są liczne duże projekty oraz nieefektywność w sferze zamówień
publicznych.
Natomiast ekspert firmy 2K Audit Piotr Klujew zauważa, że chociaż pod
względem administracyjnym skarbówka działa sprawnie i sytuacja z poborem
podatków się poprawia, może to być jednak niewystarczające do
rozwiązania problemu deficytu budżetowego. Jak zauważa Klujew, do
polepszenia sytuacji ekonomicznej Rosji jest niezbędne zwiększenie
efektywności wypełnienia budżetu – likwidacja korupcji, kontrola środków
przy dużych projektach infrastrukturalnych. Podjęcie tych kroków
pozwoli na znaczne oszczędności. Eksperci jednogłośnie podkreślają, że
póki co, nie wiadomo, w jaki sposób rząd zamierza rozwiązać problem
deficytu budżetowego. Z jednej strony dla zachowania wysokiego PKB
niezbędne jest utrzymanie wysokich wydatków publicznych, co w dalszej
perspektywie uniemożliwia szybkie pozbycie się dziury budżetowej. Z
drugiej strony wzrost podatków zamrozi rozwój biznesu, a rząd zostanie
postawiony w niezręcznej sytuacji, gdyż promuje on politykę ulepszenia
klimatu inwestycyjnego, odciążenia podatkowego i wsparcia małego i
średniego biznesu. Jeden z dyrektorów firmy Penny Lane Realty Roman
Stroilow uważa, że jeśli nie zostaną wykonane ostre cięcia i stanowcze
kroki w finansach publicznych, to znacząco pogorszy się sytuacja
większości obywateli Rosji, a także stan gospodarki.
Ze słów Kudrina wynika, że rząd jest świadom wielu swoich problemów, a
zwłaszcza konieczności podjęcia stanowczych kroków i oszczędności.
Potrzeba zredukowania wpływów z petrodolarów rosyjskiej gospodarki
wydaje się bezwarunkowa, ale problem polega na tym, że nie jest to
łatwe. Zwłaszcza że w Rosji jest akurat okres przedwyborczy – wybory do
Dumy Państwowej odbędą się w tym roku, zaś prezydenckie w roku 2012.
Ostre cięcia i wzmocniona dyscyplina finansów publicznych wywołałyby
falę niezadowolenia wśród obywateli, co zdecydowanie nie jest na rękę
ani partii Jedyna Rosja, ani prezydentowi. Wszelkie ewentualne sytuacje
kryzysowe w finansach publicznych nadal będzie można powstrzymać dzięki
wpływom ze sprzedaży ropy naftowej, której ceny w ostatnich dniach biją
kolejne rekordy. Konieczność reform jest ewidentna. Wie o tym rząd, wie o
tym prezydent, ale swoją walkę z petrodolarami Kudrin będzie musiał
niestety odłożyć co najmniej do 2012 roku.
Stanisław Szypowski
Brak komentarzy