PRZEGLĄD ARMEŃSKI
Spacerując erywańskimi ulicami, nie sposób się nudzić. Można wybrać, przeciwko czemu mamy ochotę protestować danego dnia: obecnej władzy, zakazowi handlu ulicznego, a może turecko-rosyjskiemu spotkaniu?
Niemal każdego dnia odbywają się wiece. Największe tradycyjnie organizuje Armeński Kongres Narodowy, którego manifestacje gromadzą coraz więcej ludzi. Na ostatnią z 17 marca przyszło od dziewięciu (dane milicji) do 70 tysięcy osób (
dane mediów opozycyjnych).
Tym razem padały bardziej umiarkowane żądania niż na ostatnich mityngach. Wysunięto trzy postulaty, po których spełnieniu dialog z władzą będzie możliwy. Armeński Kongres Narodowy, w osobie pierwszego prezydenta Lewona Ter-Petrosjana, domagał się uwolnienia więźniów politycznych, pozwolenia na zgromadzenia w symbolicznym miejscu, czyli na placu Wolności, oraz wyjaśnienia okoliczności wydarzeń z 1 marca 2008 roku.
Co się tyczy więźniów osadzonych za działalność opozycyjną – w ostatnim tygodniu wypuszczono dwóch kolejnych (Arutjuna Urutjana i Romana Mnacakaniana). Niemal jednocześnie aresztowano znanego boksera i opozycjonistę Samsona Chaczatriana pod zarzutem użycia przemocy wobec milicjanta podczas poprzedniego wiecu Armeńskiego Kongresu Narodowego. Zdecydowaną większość więźniów politycznych – 35 osób – wypuszczono na mocy amnestii w 2009 roku. Obecnie w więzieniach pozostaje jeszcze ośmiu opozycjonistów. Również w przypadku żądania umożliwienia przeprowadzania akcji na placu Wolności władza poszła na pewne ustępstwa. Milicjanci pierwszy raz od długiego czasu wpuścili protestujących na plac – przyczyny decyzji, mimo braku zgody władz miasta, które od trzech lat zabraniały gromadzenia się w tym miejscu, nie są znane.
Symbolika placu wiąże się z całodniowymi wiecami, które w latach 1990-1991 towarzyszyły Armenii w trakcie odzyskiwania niepodległości. Nie należy jednak oczekiwać szybkiego powołania komisji mającej zbadać okoliczności wydarzeń 1 marca 2008. Zginęło wówczas w wyniku ataku służb bezpieczeństwa dziesięciu manifestantów protestujących przeciw sfałszowanym wyborom prezydenckim. Wiele osób odpowiedzialnych za tamte zdarzenia nadal pozostaje w ścisłym kręgu władzy i nie zdecyduje się na osądzenie samych siebie.
Czy działania AKN mogą doprowadzić do buntu ludności? Zwraca uwagę to, że wysunięte żądania są związane z przestrzeganiem praw człowieka, jednocześnie nie pojawiły się żadne postulaty socjalne. Dla obywateli oczywiście wolności demokratyczne są znacznie bardziej abstrakcyjne niż podwyższenie płacy minimalnej czy walka ze wzrostem cen. Ponadto żądania dotyczą bezpośrednio Kongresu – chcą uwolnienia więźniów politycznych mających przede wszystkim rodowód AKN, chcą wyjaśnienia okoliczności 1 marca 2008 roku, kiedy zginęli i zostali zamknięci przede wszystkim ich działacze i wreszcie chcą umożliwienia wiecowania na placu Wolności. Kolejny wiec AKN jest zaplanowany na 8 kwietnia.
***
Na ulicach widać też mniejsze grupy protestujących. W ostatnim tygodniu odbyły się manifestacje przeciwko zakazowi ulicznego handlu w Erywaniu oraz spotkaniu premiera Turcji Recepa Tayyipa Erdogana i prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Wiecowała również Partia Narodowa Tigrana Karapetiana, która stara się być alternatywą dla dwóch głównych sił politycznych w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych w 2012 roku – Armeńskiego Kongresu Narodowego i obecnie rządzących partii koalicyjnych. Nie wydaje się to jednak możliwe – postulaty Partii Narodowej są zbliżone do postulatów Ter-Petrosjana, a Armeński Kongres Narodowy zdominował przestrzeń publiczną i jest platformą wyrażania niezadowolenia dla Ormian.
Warto wspomnieć o wszystkich pomniejszych manifestacjach, żeby wyobrazić sobie codzienny krajobraz armeńskich ulic, jednocześnie podkreślając, że nie słychać na niej nawoływań do rewolucji (samo słowo jest od czasu do czasu wypowiadane, ale nie niesie ze sobą swojego radykalnego przekazu).
Trzeba jednak pamiętać, że protesty uliczne są stałym elementem życia publicznego i nie budzą zdziwienia. Rzeczą natomiast szeroko w Armenii dyskutowaną jest głodówka, którą prowadzi lider Dziedzictwa, jak się wydaje, jedynej opozycyjnej partii reprezentowanej w Zgromadzeniu Narodowym, Rafik Owanisian.
Partia istnieje od 2002 roku, obecnie posiada w parlamencie siedmiu przedstawicieli. Owanisian jest Ormianinem ze Stanów Zjednoczonych, historykiem zajmującym się Armenią i prawnikiem. Do Armenii przyjechał w 1990 roku, zostawszy pierwszym ministrem spraw zagranicznych. 15 marca 2011 roku usiadł na ławce na placu Wolności i
zapowiedział głodówkę trwającą „tak długo, jak pozwoli zdrowie”. Nie przedstawił konkretnych żądań – chce zwrócić uwagę na nieprzestrzeganie praw człowieka w państwie. Policja zabroniła mu rozbicia namiotu, więc musi spać pod gołym niebem. Codziennie odwiedzają go setki Ormian i politycy wyrażający swą solidarność (). Pozostałe partie parlamentarne nie zainteresowały się akcją Owanisiana. Pojawiają się komentarze wskazujące jako przyczynę głodówki walkę z Armeńskim Kongresem Narodowym o palmę pierwszeństwa wśród opozycji.
***
Z kolei nieopodal Armenii, w Górskim Karabachu nadal toczy się wojna – zarówno w świetle prawa międzynarodowego (formalnie „zawieszenie broni” z 1994 roku nie kończyło wojny, a jedynie miało ją przerwać), jak i w praktyce. Nie wydaje się, aby coś wpłynęło na pogorszenie sytuacji, jednak sytuacja pozostaje napięta.
4 i 17 marca zginął armeński żołnierz. 8 marca ośmioletnie azerbejdżańskie dziecko w przyfrontowej wsi trafił i uśmiercił zabłąkany pocisk. 21 lutego żołnierz azerskiej armii zastrzelił swoich siedmiu kolegów. Według szacunków przedstawiciela przewodniczącego OBWE do spraw konfliktu karabaskiego Andrzeja Kasprzyka, w ostatnim roku w rezultacie nieprzestrzegania zawieszenia broni po obu stronach zginęło 36 osób. Liczba ofiar „fali” i przypadków strzelanin wynikających z załamań nerwowych jest według różnych opinii wyższa. Trwa wymiana jeńców wojennych (realizowanie porozumień z Astrachania i Soczi). – kilka dni temu każda ze stron wypuściła jednego więźnia. W niewoli armeńskiej pozostaje jeden Azer, w azerbejdżańskiej – ośmiu Ormian.
***
Premier Tigran Sarkisjan złożył wizytę w Brukseli (15-17 marca), gdzie spotkał się między innymi z szefem Komisji Europejskiej José Manuelem Barroso i przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem. Najważniejszymi tematami, które poruszono, były współpraca Armenii z Unią Europejską, relacje turecko-armeńskie i konflikt karabaski. Z kolei 18 marca w Erywaniu z Serżem Sarkisjanem, ministrem spraw zagranicznych Eduardem Nalbandianem i Lewonem Ter-Petrosjanem spotkał się przewodniczący OBWE Audronius Ažubalis. Rozmawiano przede wszystkim o wolnościach i prawach obywatelskich, a także możliwościach pokojowego uregulowania konfliktu karabaskiego. Spotkania nie przyniosły żadnych konkretnych postanowień.
Zbigniew Rokita
Rafik Owanisian.- Tak naprawdę jest Raffi Howhannisan. Imieniu Rafik nie ma w Armenii. To jest skrót od Imieniu Rafael. A Raffi - imię nadawane najczesciej dzieciom urodzonym w rodzinach zachodnich Ormian - tych którzy przeżyli ludobójstwo i zamieszkanych w różnych krajach. Do tych należy lider Dziedzictwa.
Pozdrawiam
Pozdrawiam