
Dmitrij Miedwiediew oprócz
przedstawionego niedawno planu modernizacji
Rosji zaczął coraz bardziej wymagać jego realizacji od rządu. Eksperci
zwracają uwagę na roszczeniowe podejście prezydenta wobec premiera
Władimira Putina i jego ludzi, a także coraz silniejsze zaostrzanie się
relacji na linii rząd-prezydent. Dnia 30 marca w Magnitogorsku,
nieopodal granicy rosyjsko-kazachskiej, odbyło się posiedzenie Komisji
Modernizacji i Technologicznego Rozwoju, na którym prezydent przedstawił
10 kroków, jakie winny być podjęte w celu poprawienia klimatu
inwestycyjnego w kraju. Przy czym większość z nich nie była związana
bezpośrednio z inwestycjami, a z rozszerzeniem odpowiedzialności władzy
wykonawczej przed społeczeństwem, a także wzmocnieniem jej kontroli i
rozliczenia z działalności. A już 2 kwietnia opinia publiczna mogła się
zapoznać z szeregiem rozporządzeń wydanych przez Miedwiediewa z
napiętymi terminami realizacji. Analitycy zwracają uwagę, że tak krótkie
terminy dawane przez głowę państwa świadczą o niezadowoleniu prezydenta
z postępu prac rządu, w związku z realizacją jego koncepcji rozwoju
kraju. Na prezydenckim portalu umieszczone zostały rozporządzenia
mówiące o tym, jakie konsekwencje będą czekały władzę wykonawczą na
federalnym i regionalnym poziomie za brak efektów w modernizacji kraju,
a także poprawy klimatu dla inwestorów.
Według Gleba Pawłowskiego z Fundacji Polityki Efektywnej, napięcie
między prezydentem a premierem będzie narastało. I nie jest to kwestia
emocji, lecz odwiecznego pytania: być albo nie być. Pawłowski zwraca
uwagę, że używane przez Miedwiediewa słowo „degradacja” jest przejawem
skrajnego niezadowolenia z postępu prac rządu, który postanowił
przeczekać z prezydencką „polityką modernizacji” do wyborów
prezydenckich w 2012 roku. A na to prezydent nie może sobie pozwolić.
Założeniem takiego ostrego podejścia wobec rządu jest konieczność
aktywizacji wszystkich gałęzi władzy, by można było osiągnąć konkretne
wyniki proponowanej koncepcji. Miedwiediew zwraca także uwagę na to, że w
procesie modernizacji muszą uczestniczyć wszystkie grupy społeczne.
Jest to przeciwstawna koncepcja do rządowej, w której forsuje się między
innymi większe obciążenie przedsiębiorców na rzecz głównego, rządowego
(czytaj: Władimira Putina) elektoratu – rencistów i budżetówki. I tak,
na przykład rząd musi do 1 czerwca wypracować nową metodę naliczania
składek ubezpieczeniowych, co jest konieczne, by usprawnić system
emerytalny, a jednocześnie stanowi twardy orzech do zgryzienia dla
rządu, bo części wydatków trzeba będzie szukać w kieszeniach obywateli.
Miedwiediew w trakcie posiedzenia w Magnitogorsku zwrócił uwagę, że
koszty będzie można pokryć z zysków państwa uzyskanych z ograniczenia
wydatków publicznych o 15 procent. Termin opracowania przez rząd planu
oszczędności w wydatkach publicznych to 15 maja. Tyle samo czasu dano
rządowi na przygotowanie odpowiedniego rozporządzenia koniecznego
Ministerstwu Rozwoju Ekonomicznego do samodzielnej analizy prawnej i w
razie potrzeby rozporządzania aktami normatywnymi związanymi
bezpośrednio z ministerstwem, co pozwoliłoby na operatywne
przedstawianie własnej interpretacji zapisów, niezbędnej dla
przedsiębiorców prowadzących działalność inwestycyjną. Dotychczas
Ministerstwo Rozwoju Ekonomicznego musiało stosować oficjalny wniosek
Ministerstwa Sprawiedliwości o przedstawienie legalnej interpretacji
zapisów określonego aktu normatywnego, a także, jeśli była taka
konieczność, wniosek o korektę lub zawieszenie danego aktu. Taki stan
rzeczy powodował, że dochodziło często do konfliktu między
ministerstwami, w którym tak naprawdę poszkodowanymi byli
przedsiębiorcy. Teraz jednak Ministerstwo Rozwoju Ekonomicznego ma stać
się superministerstwem, generującym politykę rozwojową rządu.
Do połowy roku prezydent zobowiązał rząd do przygotowania planu
wprowadzenia większej przejrzystości w głównych spółkach skarbu państwa.
Miedwiediew również zabronił wiceministrom, ministrom i pracownikom
Administracji Prezydenta zajmować równocześnie stanowiska w państwowych
korporacjach, co było dotychczas normalną praktyką. Ze swoich stanowisk
ma zrezygnować w sumie 17 osób z rządu, w tym wicepremier Aleksiej
Kudrin z ligi koszykarskiej VTB, minister obrony Igor Sieczyn z
Rosniefti czy minister energetyki Sergiej Szmatko z Gazpromu.
Według ekspertów, tak ostre wymagania czasowe i merytoryczne są
przedwyborczą zagrywką prezydenta Miedwiediewa. Obciążenie rządu, a tym
samym Władimira Putina, sprawami istotnymi dla kraju daje prezydentowi
dobry pretekst do późniejszego rozliczenia Rady Ministrów z jej
efektywności. A jednocześnie opóźni ewentualne przygotowania Putina do
przedwyborczych działań.
Stanisław Szypowski
"Samiec Alfa wraca na Kreml" - taki był chyba tytuł artykułu.