NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Mińsk znów na łasce Kremla

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-04-07 02:00:00 przez: Karolina Słowik

PRZEGLĄD BIAŁORUSKI

Tydzień na Białorusi przysparza wielu emocji. Obywatela mogą zaskoczyć ucieczki opozycjonistów czy areszt nałożony na sprzęty gospodarstwa domowego. Jednak ostatnie wydarzenia wydają się bardziej dezorientować analityków politycznych – zaskarżono polską ustawę w kontekście prawa międzynarodowego i daje się zauważyć wyraźny odwrót od zachodnich instytucji.

Aleksander Łukaszenka ponownie zaczyna orientować się ku Moskwie. Pierwszym tego sygnałem było podpisanie 9 grudnia, tuż przed końcem kampanii prezydenckiej, deklaracji o przekształceniu Unii Celnej we Wspólną Przestrzeń Gospodarczą pomiędzy Rosją, Białorusią i Kazachstanem. Do tego czasu Kreml ostro krytykował obóz Łukaszenki.

15 marca, w Dzień Konstytucji podczas wizyty Władimira Putina w Mińsku podpisano między innymi umowę o współpracy przy budowie białoruskiej elektrowni jądrowej, a także poczyniono wstępne ustalenia dotyczące fuzji Białoruskich Zakładów Samochodowych z rosyjską fabryką KAMAZ. Wypowiedź rzecznika prasowego białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Andreja Sawinycha z 1 kwietnia utwierdza w przekonaniu, że otoczeniu Łukaszenki zależy na aktywniejszej współpracy z Rosją. Rzecznik wyraził troskę o zaprzestanie marnowania czasu strony białoruskiej w Partnerstwie Wschodnim, które nie przynosi żadnych postępów i traci swój pierwotny urok polityczny. Jednak ministerstwo zapowiedziało, że nadal zamierza konstruktywnie współpracować z Unią Europejską.

Mimo to podczas poniedziałkowego przyjęcia listów uwierzytelniających nowego ambasadora Polski Leszka Szerepki z ust prezydenta Łukaszenki padło wiele słów o zabarwieniu życzeniowym. Troska o Polaków na Białorusi, nazwanie ich wręcz „swoimi”, i pochwała ambasadora jako „człowieka z autorytetem” zostały jednak zmącone przestrogą, by nie zmarnował on danego mu czasu.

***

31 marca Trybunał Konstytucyjny Białorusi rozpoczął rozpatrywanie wniosku Izby Reprezentantów o zgodność Karty Polaka z ogólnymi normami i przepisami prawa międzynarodowego. Wniosek został złożony 23 lutego przez przedstawicieli Izby Reprezentantów. Jest to sprawa bez precedensu. Po raz pierwszy na Białorusi będzie opiniowany dokument wydany przez inne państwo. Przewodniczący niższej Izby, Uładzimir Andrejczanka, zarzuca stronie polskiej, że dokument godzi w zasady dobrego sąsiedztwa.

Polskie środowisko prawnicze podkreśla, że opinia białoruskiego Trybunału nie jest prawomocna w suwerennym państwie. Zaskarżenie miało być jakoby inspirowane przez prezesa proreżimowego Związku Polaków na Białorusi Stanisława Siemaszkę. Po wydarzeniach grudniowych dostał on zakaz wjazdu do państw Unii Europejskiej, w związku z nałożeniem sankcji wizowych dla osób współpracujących z białoruskim rządem. Przeciąganie liny zarówno wewnątrz rozbitego Związku, jak i między stroną polską a władzami Białorusi trwa w najlepsze. Wydaje się, że zjednoczenie ZPB w takich okolicznościach jest bardziej odległe niż kiedykolwiek.

***

Fala oburzonych głosów z Francji i Litwy nie wywarła większego wrażenia na Aleksandrze Łukaszence. 31 marca Biuro OBWE w Mińsku oficjalnie zakończyło swoją działalność.

Zostało powołane do życia w styczniu 2003 roku, z ambasadorem Benedyktem Hallerem na czele. Jednak już od października 1998 roku działał Komitet ad hoc, w charakterze grupy roboczej, który miał na celu wspierać i intensyfikować prace organizacji na Białorusi. Mandat OBWE wygasł z dniem 31 grudnia 2010 roku, o czym poinformował stały przedstawiciel Republiki Białoruś przy Organizacjach Międzynarodowych w Wiedniu, Alaksandr Syczou. Mimo starań szefa MSZ Litwy Audroniusa Ażubalisa (obecnego przewodniczącego OBWE), nie został przedłużony ze względu na „brak obiektywnego uzasadnienia dla zachowania misji OBWE na Białorusi”.

Ostatnie wybory prezydenckie zostały skrytykowane przez obserwatorów organizacji. Proces liczenia głosów został sklasyfikowany jako „zły lub bardzo zły”. Potępiono również brutalność władz w stosunku do demonstrantów oraz żądano wyjaśnień w sprawie zatrzymań opozycjonistów.

Na szczęście, władze Białorusi nie pozostawiają starej Europy bez cienia nadziei. Wyrażają szczerą chęć dalszej współpracy z OBWE. Jako dowód na oddanie sprawie rzecznik MSZ Andrej Sawinych wskazuje na obecność obserwatorów z ramienia OBWE podczas procesów dysydentów.

***

30 marca redaktorka portalu „Chartyja'97” Natalia Radzina została wezwana przez KGB na przesłuchanie dotyczące rozruchów podczas wieczoru wyborczego. Dopiero 29 stycznia zwolniono ją z więzienia za kaucją. Do tej pory przebywała w areszcie domowym w Kobryniu koło Brześcia, oczekując na ostateczne rozwiązanie sprawy. Postawiono jej zarzut organizacji masowych zamieszek, za co grozi 15 lat więzienia. Dzień później nie stawiła się na przesłuchanie, informując kolegów redakcyjnych, że znajduje się poza zasięgiem KGB w bezpiecznym miejscu za granicą. Informacja ta ukazała się 1 kwietnia na stronie „Chartyja'97”. Nieoficjalne źródła podają, że dziennikarka przebywa teraz w Londynie.

Podobne zdarzenie miało miejsce 14 marca, gdy na ucieczkę z kraju – z obawy przed represjami ze strony KGB – zdecydował się były kandydat na prezydenta Aleś Michalewicz. Starał się o azyl w Czechach. Jego ucieczka była szeroko komentowana przez środowisko opozycyjne. Padały głosy, że zajście może zaszkodzić oskarżonym, którzy wciąż przebywają w więzieniu.

***

Co skłoniło białoruskie władze do „zaaresztowania” sprzętu AGD? Niewątpliwie głównym powodem były ostre słowa członka Związku Polaków na Białorusi, dziennikarza i korespondenta „Gazety Wyborczej” Andrzeja Poczobuta. Grodzieńska prokuratura postawiła go w stan podejrzenia za zniewagę prezydenta Białorusi.

Stało się to 29 marca, po wcześniejszym przeszukaniu mieszkania przez funkcjonariuszy KGB. Skonfiskowano komputer i odtwarzacz DVD jako dowody w sprawie. Na pytanie, dlaczego nałożono areszt również na pralkę i rower treningowy, oficer KGB odpowiedział, że to w ramach rekompensaty za szkodę moralną prezydenta. Powodami podejrzenia, jak podaje Prokurator Okręgowy Wiktar Marozau, były artykuły dziennikarza, które ukazały się w „Gazecie Wyborczej”, na portalu „Biełorusskij Partizan” i na blogu Poczobuta. Wszystkie miały zniesławiać oraz podważać autorytet Aleksandra Łukaszenki.

Andrzej Poczobut niedawno podał do publicznej wiadomości informację o pobiciu przez grodzieńskie KGB podczas jego przesłuchania po wydarzeniach grudniowych. Kolejną kwestią są związki dziennikarza z ZPB, którego interesy miałyby być narzędziem nacisku władzy. Oprócz tego, prezydent podczas powyborczej konferencji prasowej 20 grudnia, zapowiedział zwiększoną kontrolę sieci. Przypadek Poczobuta ma być oznaką interwencji państwowej pod kątem nasilonego nadzoru wolności słowa w internecie. Grozi mu kara grzywny lub dwa lata pozbawienia wolności. Radosław Sikorski i Jerzy Buzek wezwali białoruskie władze do oddalenia podejrzeń.

Karolina Słowik

Brak komentarzy