NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Czego nauczono mnie o Rosji?

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-04-16 00:00:00 przez: Artur Kacprzak

Rosja to wróg, zaborca, ciemiężyciel, podstępny przeciwnik, który wykorzysta każdą nadarzającą się okazję, aby uśmiercić najmniejszy pąk polskiej kultury. Oto nauka, jaką wyniosłem z każdego szczebla otrzymanej edukacji – od szkoły podstawowej począwszy, na dwóch państwowych uniwersytetach skończywszy. Taki obraz wschodniego sąsiada budował w mojej głowie konsekwentnie tandem polonista-historyk, a później wykładowcy historii, z jednym doskonale potwierdzającym regułę wyjątkiem.

Mówiono: niższa kultura, barbaria, despotia, zamordyzm, Azja. Jeśli nie wprost, to między słowami. Najlepszą, jak mniemam, wolą moich nauczycieli i wykładowców, zostałem intelektualnie uzbrojony do walki. Niczym obronnego psa, wyszkolono mnie do warunkowego i bezrefleksyjnego ataku na każdą wychodzącą z Moskwy/Petersburga decyzję dotyczącą mojego kraju i pobratymców. Bez sprzeciwu i bez zastanowienia. Zostałem wychowany przez pokolenie wojowników do walki, którą miałem po nich przejąć, tak jak oni przejmowali ją od swoich poprzedników. Wychowanie w rycie tak dawnym, że można by ulec iluzji, że tak było, tak jest i tak już będzie po prostu zawsze.

Historia spłatała figla, dając mnie i moim mistrzom upragnioną wolność. Nagle okazało się, że całe przeszkolenie, jakie przeszedłem, nastawienie, jakie we mnie ukształtowano, jest w nowych warunkach nieprzydatne. Że nie ma z kim walczyć, komu stawiać czoła, bo wróg odszedł, zgnuśniał, zawalił się pod ciężarem samego siebie. Oczywiście, nadal nie brakuje osób, które broni nie porzuciły. Ludzi uparcie utrzymujących, że sytuacja w zamieszkiwanej przeze mnie części Europy nie uległa znaczącej zmianie, a transformacja, jaka się dokonała, była pozorna, zmanipulowana i odbyła się według sporządzonego przez Kreml scenariusza. Tylko, czy taki przekaz nie gwałci młodych, wolnych, pragnących samodzielnie oceniać rzeczywistość umysłów? Czy nie jest to krzywda wyrządzana młodej Polsce?

Być może nie byłoby to dla mnie niezrozumiałe, gdybym swoją edukację rozpoczął w latach siedemdziesiątych. Ale ja do pierwszej klasy szkoły podstawowej poszedłem w roku 1990. Mnie już nie kazano świętować 22 lipca. Świętowałem 11 listopada. Zaledwie trzy lata dzieliły mnie od opuszczenia ojczystej ziemi przez armię wroga, zaborcy, ciemiężyciela. Z wyjątkiem jednego, potwierdzającego regułę, wykładowcy nie zanotowałem przypadku, w którym moi nauczyciele przystosowaliby swoją naukę do nowych warunków. Po dziś dzień szkoły i uczelnie opuszczają całe legiony gotowych do walki z Rosją, a wśród nich wiele moich koleżanek i kolegów. Śmiem twierdzić, że pochodzę z kraju rusofobów, zapiekłych, miejscami wręcz histerycznych zwolenników niszczenia Rosji. Jeśli miałbym dzisiaj znaleźć jakąś wypadkową wymarzonego wyobrażenia moich rodaków o statusie międzynarodowym Rosji, to namalowałbym upadający, pogrążony w chaosie otoczony wielkim betonowym płotem kraj.

Dzisiaj to nie jest już optyka pomocna w budowaniu siły i pozycji mojego kraju. Powiem więcej, takie zaprogramowanie wręcz przeszkadza w wykorzystaniu jego potencjału. Filozofia obolałej, poranionej ofiary nie dodaje mi siły i determinacji. To filozofia mściciela, żądnego rewanżu albo przynajmniej satysfakcji wojownika, której ja nie chcę przenosić w przyszłość.

Powiem jeszcze więcej, wykładanie tak podawanej historii wyrządziło olbrzymie szkody. Zamiast bowiem samodzielnie i twórczo podchodzić do bieżących zagadnień wschodniej polityki zagranicznej Polski, ja wciąż wygrzebuję się z okopów. Spędziłem i nadal spędzam mnóstwo czasu na wymontowywaniu całych modułów logicznych historii mojego kraju, na oczyszczaniu się z wszczepionych, gotowych odpowiedzi. Wciąż zastanawiam się, czy powód, dla którego postrzegam określony wycinek współczesnej polityki polsko-rosyjskiej, wynika bezpośrednio z analizy faktów czy też na mojej ocenie ciąży potężne brzemię. Czy przypadkiem nie wychodzi ze mnie podejrzliwa, wołająca o zadośćuczynienie i tym samym większe wymagania ofiara? Z trudem brnę w nałożonych mi niewidzialnych kajdanach, zamiast wolny biec naprzód.

Poznałem, szanuję i przechowuję w swojej najlepszej pamięci bolesną historię relacji polsko-rosyjskich, jej bohaterów i ofiary. Staram się też trzeźwo patrzeć na polskiego wschodniego sąsiada, dostrzegać jego wady i płynące z jego strony zagrożenia. Ale chcę też odważyć się myśleć i pisać o kładzeniu podwalin pod budowanie w Rosji wolności, jak o ostatecznym celu polskiej polityki wschodniej. Niezatrzymywaniu się na białorusko-rosyjskiej czy ukraińsko-rosyjskiej granicy. Bo uważam, że to jest śmiała wizja i program na skalę ambitnej polskiej polityki wschodniej. Na siły i zamiary wolnego i bezpiecznego państwa.

Jednak ten, kto szuka choćby niewielkich obszarów, na których można by coś z Rosjanami w zgodzie zbudować i chce na tym polu położyć pierwszą cegłę, jest natychmiast zakrzykiwany najboleśniejszymi inwektywami, ze „zdrajcą” włącznie. Jak stawiać pierwsze kroki w budowaniu wzajemnie korzystnych polsko-rosyjskich relacji w niezmiennie reprodukowanym dziewiętnastowiecznym nurcie patrzenia na Rosję jako odwiecznego wroga Polski?

Artur Kacprzak jest współtwórcą i redaktorem portalu Eastbook.eu. Członek zarządu Fundacji Wspólna Europa. Absolwent Wydziału Stosunków Międzynarodowych i Politologicznych na Uniwersytecie Łódzkim i student Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.
m @2011-04-16 10:16:31
Bardzo dobry tekst. Jeśli polska edukacja będzie się wciąż skupiać na problemie "wejdą, czy nie wejdą", to zabraknie nam specjalistów rozumiejących co się dzieje w Rosji i Europie Wschodniej. I dużo na tym stracimy.
Mariusz Marszewski @2011-04-17 02:29:02
Znakomity tekst! Bezbłędnie pisuje również i moją edukację. I to z czym nieustannie spotykam się teraz, kiedy sam już uczę. Chapeau bas! Bardzo dziękuję Autorowi.
с Дона до Хопра @2011-04-17 10:31:00
К-хе!!!
У меня вообщим вопрос!!!
За чем поляку образование?
Что бы "такое" нести?
Но я также хочу, чтобы смеет думать и писать о способе применения для создания основы для свободы в России, как о конечной целью польской восточной политики. Niezatrzymywaniu на белорусско-украинском или русском-русской границы. Потому что я думаю, что это смелое видение и амбициозную программу по шкале политики польской восточной. О силе и намерения свободных и безопасная страна.
Для этого "образование" не ТРЕБУЕТСЯ...
Несите дальше "свободу" в Ливию...,но не в Россию,а то мы "дикие" и "необразованые" можем и ответить на урок "свободы"!
jubus @2011-04-17 13:27:00
A kiedy w końcu skończymy z tym tekstem "wschodni sąsiad". Od kiedy to Kaliningrad leży na wschodzie?? Białoruś, Ukraina, Litwa to też Rosja?? No, jeśli tak, to nic tylko gratulować wiedzy historyczno-geograficznej.
Russkij @2011-04-17 20:08:52
"Ale chcę też odważyć się myśleć i pisać o kładzeniu podwalin pod budowanie w Rosji wolności, jak o ostatecznym celu polskiej polityki wschodniej" - by this sentence all article was spoilt :-((
Liliya @2011-04-18 08:43:34
Arthur, did you ever thought about Russia having its own interest, its own position or its own ways of doing things according to its cultural or political context? Did it ever occur to you that you cannot even change an adult individual without his/her consent, let alone a nation? Maybe, its time to develop a Plan B and scale it back a little, huh? :)
mrog @2011-04-19 11:19:42
ja mialem moze innych nauczycieli, ale generalnie to prawda.
Dima @2011-04-24 14:27:41
google translate - имхо не самый лучший способ чтения статей :)
so I will try to write my thoughts in english instead of russian.
I can't agree that this article was spoilt by one phrase. All this text is only about authors feelings, his way of thinking and the knowledge he's got already. This situation is caused by whole educational system in Poland. Take a look at the text in general - he's trying to manage an other point of view than educated one. And these sayings about "trying to think about building freedom in Russia" are only the PROOF, how strong this "brainwashing" is.
In russian world, Poland is nothing more than a european "wannabe". In polish world Russia is something big, that demands attention and well prepared foreign policy. Try to think about this difference, and then, try to rate this text once again :)
jubus @2011-05-03 12:04:34
@Dima
Specjalnie nie napisze po rosyjsku ani po angielsku, żeby pan Dima nie poczuł się zbyt pewny siebie. Rosja w polskim języku oznacza:
bieda, dzicz, syf, mordowanie, autorytaryzm, azja, mongolia, wojna, podbój. Radko oznacza już strach, coś wielkiego czy zagrożenie. Rosjanie mają o sobie ZA DUŻE MNIEMANIE, nie wiedzą o tym, że cała Europa Środkowa uważa że to Rosja to po prostu g....e państwo, które należy zostawić Chińczykom na pożarcie. Niech Chiny biorą Syberię, a reszta Rosji niech wejdzie do Europy.
jubus @2011-05-03 12:08:26
@Dima
Poland is not a european "wannabe" now, for mostly European in Western is strong economy, champion in transition, etc.
Russia is for most of European, not only Poles ist vast, wild, asiatic country. For me it should belong to Asia, rather than to Europe.
jubus @2011-05-03 12:10:05
Correction:
"mostly European in Western is"
for most of people in Western Europe
PS. You Russians have too big complexes toward Poland.
Koko @2011-05-09 16:12:19
Powątpiewam czy Kreml życzy sobie żeby Polska budowała tam "prawdziwą wolność". Poza tym czy Rosja nie stanowi już zagrożenia? W chwili obecnej pewnie nie, natomiast co będzie za lat 10, 20. Kto mi da gwarancję że Rosja "idzie drogą kapitalizmu". Co z kwestią Gruzji? Co z wpływami Rosji na zachodniej Ukrainie?
Koko @2011-05-09 16:13:36
Wkradł się błąd. Oczywiście wschodniej Ukrainie.
Zachodnia Ukraina @2011-05-09 21:56:00
blad nie blad - rosyjskiego kapitalu na zachodniej Ukrainie jest nawet wiecej niz we wschodnie - tam kroluja miejscowi oligarchowie. Rusinskie organizacje na zakarpaciu tez patrza w strone Kremla. A nacjonalisci ktorzy o wszystko atakuja Polske?
jubus @2011-05-12 10:20:03
Ci "nacjonaliści" to akurat bardziej są antyrosyjscy (antymoskalscy) niż antypolscy.Ale to prawda, Ukraina wschodnia to serce gospodarcze kraju i tam właścicielami są głównie ukraińscy oligarchowie, inwestycji rosyjskich jest mało, w sensie procentowym. Ukraina zachodnia jest biedna, brak tu inwestycji, jeśli już jakieś są to albo kilka zachodnich i tyle samo rosyjskich.