
Skazani kilka dni temu za zabicie w 2009 roku adwokata Stanisława Markiełowa i dziennikarki Anastazji Baburowej rosyjscy nacjonaliści Nikita Tichonow (dożywocie) i Jewgienia Chasis (18 lat więzienia) wpisują się w długą tradycję rosyjskich biesów, ale ich proces przebiegł już według nowych wzorów kulturowych – to, co działo się wokół nich w ostatnich miesiącach, bardziej bowiem przypominało głośny film Olivera Stone’a
Urodzeni mordercy. Tichonow i Chasis stali się dla części rosyjskiej młodzieży (prawda, że tej radykalnej) bohaterami, co widać zwłaszcza w internecie i nie tylko: organizowane były na przykład akcje wysyłania Chasis życzeń urodzinowych do celi. To wszystko jeszcze może nie dziwić, internet pełen jest szamba, ale już fakt, że udało się wykreować tę dwójkę na bohaterów także w tradycyjnych mediach, powinien zastanawiać.
Tygodnik „Włast’” (z 2 maja 2011 roku) szczegółowo opisał, jak wyglądała kampania medialna, której celem było, jeśli nie uniewinnienie, to przynajmniej jak najmniejsza kara dla Tichonowa i Chasis. Okazało się, że jej inicjatorzy prawdopodobnie wzorowali się na działaniach zwolenników… Michaiła Chodorkowskiego. Organizacja Russkij Wierdikt pod kierownictwem Aleksieja Baranowskiego przedstawiała oskarżoną dwójkę jako więźniów sumienia, którzy muszą ponieść karę za swoje poglądy polityczne (bo oczywiście nikogo nie zabili…). Chasis przedstawiano jako obrończynię praw człowieka, a Tichonowa jako dziennikarza (napisał kilka tekstów do gazetki „Re:akcja” wydawanej przez Russkij Wierdikt). Ta sama organizacja publikowała w internecie pełne patosu i miłości do ojczyzny odezwy Tichonowa i Chasis. „Włast” pisze, że przypominało to polityczne programy Chodorkowskiego, które ten wysyłał zza krat. Analogii jest więcej: „chcąc poprzeć Chodorkowskiego, zbierano podpisy pod »Listem 45«. Petycja, pod którą podpisywali się zwolennicy Chasis i Tichonowa, została nazwana »Odezwą 555«. O Chodorkowskim opowiadali w prasie jego matka, żona, synowie i córka. Po aresztowaniu nacjonalistów dziennikarze prosili o komentarz umierającą matkę Chasis, a w czasie procesu zorganizowana została konferencja prasowa z ojcem Tichonowa”.
Baranowski zaś cały czas dbał o to, by dziennikarze dostawali pełną informację o działaniach grupy Russkij Wierdikt.
Oczywiście obok tego typu inicjatyw były też akcje typowe dla radykałów – a to pogróżki pod adresem przysięgłych, publikowanie ich danych w internecie i wpisywanie na listę „wrogów rosyjskiego narodu”. Spektakularny finał stanowiły samobójcze próby oskarżonych – choć lekarze mieli stwierdzić, że podcięli oni sobie żyły bardziej na pokaz niż w celu zabicia się. Russkij Wierdikt nazwał ten akt desperacji protestem przeciw bezprawiu.
Tygodnik „Włast’” zwraca uwagę na jeszcze jeden wątek śledztwa, który nie został podjęty: otóż jeden ze świadków oskarżenia – wcześniej przyjaciel Tichonowa – opowiadał o powiązaniach radykałów z pracownikiem administracji prezydenta. To jednak sądu nie zainteresowało.
Tak czy inaczej, dobrze, że mordercy prawdziwego obrońcy praw człowieka i prawdziwej dziennikarki zostali skazani. Trudno jednak mieć nadzieję, by powstrzymało to rozwój rosyjskiego radykalnego nacjonalizmu.
W kontekście przytoczonego tekstu Olesi Gierasimienko trudno zrozumieć, dlaczego tygodnik „Włast’” opublikował obok artykułu ostatnie słowa oskarżonych.
Andrzej Brzeziecki
Brak komentarzy