NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Success story pilnie potrzebne, czyli mołdawskie oczekiwania wobec polskiej prezydencji

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-06-02 14:00:00 przez: Kamil Całus, Piotr Oleksy

Mołdawia spodziewa się po polskiej prezydencji w Unii Europejskiej więcej niż pozostałe kraje objęte Partnerstwem Wschodnim. Postawa polskich władz może mieć wpływ na politykę wewnętrzną tego kraju. Jednak premier Vlad Filat stara się nadmiernie nie rozdmuchiwać oczekiwań.

– Mołdawianie wiele oczekują, a naszym zadaniem jest te oczekiwania studzić – mówią polscy dyplomaci i jak się wydaje, zadanie to realizują z powodzeniem.
Premier Vlad Filat ogłosił niedawno, że w 2011 roku Mołdawia nie podpisze jeszcze umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Umowa ta to jedna z trzech najważniejszych dla Mołdawian kwestii, obok umowy o strefie wolnego handlu i liberalizacji reżimu wizowego.
– Jesteśmy już po szóstej rundzie rozmów w sprawie stowarzyszenia. Mołdawia robi w tej dziedzinie duże postępy, a negocjatorzy poważnie podchodzą do tego zagadnienia – mówi pierwszy radca Ambasady RP w Kiszyniowie Marcin Nosal. – Również w sprawie wolnego handlu postępy są widoczne, choć naszych mołdawskich partnerów czeka jeszcze dużo pracy. Mamy nadzieję, że do końca 2011 roku zamkniemy kolejny, ważny etap.

Deklarację Filata, że umowa nie zostanie podpisana w 2011 roku, można uznać za ucieczkę do przodu. Integracja z Unią to dla jego rządu priorytet, o czym świadczy nazwa koalicji – Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej. Najwyraźniej jednak Filat zdecydował się na studzenie oczekiwań. Zdając sobie sprawę z tego, że nadmierne ich rozdmuchanie i późniejszy brak realizacji byłyby porażką koalicji. Czołowy mołdawski analityk Igor Botan ocenia, że premier liczy zwłaszcza na wyraźny postęp w trakcie polskiej prezydencji. Entuzjazm w stosunku do Sojuszu wyraźnie opada. Filat stara się więc nadrabiać w polityce międzynarodowej. Postęp w negocjacjach z Unią byłby mu szczególnie na rękę. – Taka success story jest mu bardzo potrzebna – podsumował Botan.
Być może oznacza to, że teraz mołdawskie władze skupią się raczej na cichych pracach nad strefą wolnego handlu bądź liberalizacją reżimu wizowego.
– Zwłaszcza ta ostatnia kwestia jest istotna dla zwykłych obywateli – stwierdza Nosal.
Efekty umowy stowarzyszeniowej czy strefy wolnego handlu będą widoczne po pewnym czasie, natomiast zmiany w reżimie wizowym od razu wpłyną na życie Mołdawian. Owo wspomniane już success story zakończone przyjęciem Mołdawii do Unii Europejskiej przydałoby się także samej Brukseli. W polskich kręgach dyplomatycznych słyszy się, że idea europejska wymaga pewnych mobilizujących i ożywiających ją wydarzeń. Wejście do Unii nowego państwa, którego obywatele bezwzględnie wierzą w istotę integracji, byłoby takim wydarzeniem. Integracja niewielkiej i względnie stabilnej Mołdawii wydaje się też łatwiejsza niż ewentualne członkostwo Turcji czy Ukrainy.

Mołdawianie czują wsparcie polskiej strony i mimo wszystko wiele oczekują od najbliższego półrocza. Choćby w sferze symbolicznej.
– Strona mołdawska nalega, by na drugim szczycie Partnerstwa Wschodniego dokonano oddzielnej oceny każdego z partnerów – mówi Nosal.
Oczywiście Mołdawia wypadłaby najlepiej.

Kwestia integracji europejskiej ma ogromne znaczenie dla mołdawskiej polityki. Igor Botan twierdzi, że koalicyjni koledzy Filata nie do końca cieszą się ze wszystkich sukcesów.
– Wewnątrz koalicji toczy się zacięta walka, można powiedzieć, że oni się tam nie znoszą. Trzyma ich razem jedynie wizja powrotu komunistów do władzy. A każdy postęp w negocjacjach jest odbierany jako sukces Filata, co wzmacnia jego partię (Partia Liberalno-Demokratyczna – przyp. autorów), i tak już najsilniejszą w Sojuszu. Demokraci i liberałowie często patrzą na to niechętnie – mówi analityk.
Wygląda na to, że liderzy Partii Demokratycznej i Partii Liberalnej są w niezbyt komfortowej sytuacji. Wspierając zbliżenie z Unią, muszą starać się znaleźć tu pole dla siebie. Mihai Ghimpu (Partia Liberalna) umacnia swój elektorat, działając na polu symboliki i polityki historycznej. Marian Lupu (Partia Demokratyczna) będzie chciał wykorzystać swoją pozycję pełniącego obowiązki prezydenta, tak by w błysku fleszy nie pojawiał się tylko Filat. Natomiast opozycyjna Partia Komunistów Republiki Mołdawii liczy na potknięcia koalicji. Wbrew pozorom, komuniści nie odcinają się od idei eurointegracji.
– Ich przekaz jest jasny: to my zaczęliśmy zbliżenie z Europą, a obecna koalicja robi wszystko źle, brak im naszego profesjonalizmu – mówi Botan.

Mołdawskie władze starają się również przedstawić zbliżenie z Unią jako remedium na problem Naddniestrza. Na Forum Mołdawia-UE premier Filat zasugerował, że zbliżenie z Europą, modernizacja kraju i wzrost poziomu życia spowodują „samorozwiązanie” tej kwestii. Naddniestrzanie niejako „nogami” będą głosować za połączeniem z Mołdawią, emigrując do bogatszej części kraju. Jednak Botan krytycznie podchodzi do tej koncepcji:
– Teoretycznie wszystko się zgadza, jednak w praktyce trudno byłoby to osiągnąć. Rosji zależy na Naddniestrzu, dlatego zawsze znajdzie środki finansowe na to, aby w razie potrzeby podnieść tam poziom życia, by zrównał się z mołdawskim bądź go przewyższał.   

Polska prezydencja wywołuje spore emocje, może mieć też duży wpływ na politykę wewnętrzną Mołdawii. Nie musimy się raczej obawiać, że zawiedziemy wysokie oczekiwania.
– Coraz więcej ludzi w Mołdawii rozumie, że tacy przyjaciele jak Polska mogą nam bardzo pomóc, ale to przede wszystkim my sami powinniśmy rozwiązać własne problemy – podsumowuje Igor Botan.

Kamil Całus, Piotr Oleksy

Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych.






--
Zobacz także:
17 czerwca, konferencja: „Prezydencja Polski w Unii Europejskiej a Europejska Polityka Sąsiedztwa – czas wyzwań
Rozmowa Tomasza Kułakowskiego z Vladem Filatem Mołdawia: od reintegracji do integracji
Rozmowa Piotra Pogorzelskiego z Pawłem Klimkinem Przede wszystkim integracja ekonomiczna
Artykuł Kamila Kłysińskiego Białoruś – równanie z wieloma niewiadomymi
Artykuł Kakhi Gogolashvilego Polska prezydencja – największa szansa dla Gruzji
Artykuł Rubena Mehrabiana Polskie inspiracje w armeńskiej polityce
Artykuł Marty Jaroszewicz Umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską: jak to widzi Ukraina?
dorian @2011-06-03 17:53:45
"stabilna" Mołdawia? może i stabilniejsza od Ukrainy, ale wciąż bardzo podzielona. ciągła niezgoda w parlamencie chyba mówi o tym najlepiej. zatrważający poziom korupcji wydaje się również dużym murem oddzielającym kraj od UE.
kcalus @2011-06-03 20:56:18
Oczywiście, i temu nikt nie przeczy. Chodzi bardziej o to, że w istocie zjednoczona opozycja (a Filat jako charyzmatyczny lider, mimo ambicji pozostałych przywódców partyjnych ma szense utrzymać ją w kupie) to póki co wystarczająca przeciwwaga dla komunistów, którzy niezabardzo mają już skąd brać nowych zwolenników. "Rewolucja" z Kwietnia 2009 roku póki co więc nie przegrała. Po drugie - kraj nie zastanawia się już tak naprawdę dokąd zmierza. Kierunek zachodni jest jednoznaczyny (nawet wśród zwolenników komunistów). A problemy z korupcją, gospodarką etc. no cóż :) Jak to powiedział pewien polski dyplomata - "I Unia tu jest podzielona. Tacy Włosi na przykład mniej są skorzy do uczenia Mołdawian praktyk antykorupcyjnych, czy przepisów drogowych..."
abrz @2011-06-04 08:39:44
Zjednoczona opozycja - od dwoch lat u wladzy? :)
kcalus @2011-06-04 09:29:47
Urok Mołdawii :) - określenia "opozycja"w stosunku do Sojuszu stale używa się w mołdawskich mediach. Z jednej strony podkreśla się w ten sposób brak zdolności koalicji do wyoboru prezydenta a z drugiej, to pewnie efekt 8 lat rządów komunistów i swoistego przyzwyczajenia. (ostatecznie w pojedynkę żadna z partii nie zdobyła tyle co PKRM).
dorian @2011-06-06 18:14:00
to prawda, że rządzący blok jest niesamowicie proeuropejski, ale silne są również widma panrumuńskie. Paradoksalnie, to nie jest sprzeczne, bo dołączenie do unijnej Rumunii równa się z dołączeniem do Unii, coś jak ciche rozszerzenie o NRD. Z tym, że nagłe połączenie dwóch krajów to jednak ewenement, który mógłby naruszyć spokój w regionie Bałkanów. Zboczyłam z tematu, ale wracając, dorzucę jeszcze, że komuniści -moim zdaniem- wcale nie są tacy słabi. Owszem, nie rządzą, ale mają poparcie 40% społeczeństwa, dzięki czemu skutecznie utrudniają realizację, jak sądzę, kryteriów kopenhaskich w zakresie demokratyzacji i stabilnego rządu.
kamilc @2011-06-06 23:23:00
Zgadzam się w zupełności, nigdy temu przecież nie przeczyliśmy :) Choć oczywiście przyłączenie Mołdawii do Rumunii wydaje się niezwykle mało prawdopodobne, a przedewszystkim niewykonalne na poziomie politycznym - nie wyobrażam sobie by Unia się na to zgodziła. W końcu Mołdawia to nie NRD. A i Mołdawianie są odlegli od szczególnej sympatii do Rumunów... (już samo 40% głosujących na komunistów obywateli Mołdawii nigdy się na to nie zgodzi) :)
p.oleksy @2011-06-07 14:21:21
z tym mołdawskim panrumunizmem to trzeba by się kiedyś rozprawić raz na zawsze, może na łamach new?:)
pp @2011-06-07 14:31:16
czekamy ;)