PRZEGLĄD GRUZIŃSKI
W maju gruziński parlament rozpoczął prace nad poprawką do konstytucji mówiącą o przeniesieniu jego siedziby ze stołecznego Tbilisi do drugiego największego miasta w kraju – Kutaisi. Pierwotnie wraz z propozycjami zmian ustawy zasadniczej dyskutowanymi w 2009 roku, kiedy powołana została komisja konstytucyjna, tylko część działalności ustawodawczej miała toczyć się w Kutaisi (posiedzenia plenarne), natomiast w Tbilisi miała odbywać się pozostała aktywność deputowanych (praca w komisjach parlamentarnych).
W Kutaisi trwa obecnie budowa nowoczesnego budynku parlamentu, w którym nowi przedstawiciele społeczeństwa gruzińskiego zasiądą już po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Decyzja ta została skrytykowana przez polityków opozycji, którzy uważają, że przeniesienie siedziby parlamentu do Kutaisi doprowadzi do dalszej degradacji jego pozycji i wzmocnienia władzy wykonawczej (prezydenta i rządu). Natomiast Micheil Saakaszwili stwierdził, że Gruzja zamierza promować trzy swoje miasta: Tbilisi jako stolicę Kaukazu, Batumi jako centrum gospodarczo-finansowe kraju i Kutaisi jako parlamentarną stolicę państwa.
***
21 maja gruziński parlament jednogłośnie uznał za zbrodnię ludobójstwa na Czerkiesach dziewiętnastowieczną wojnę kaukaską. Gruzja jest pierwszym krajem, który odpowiedział na apel czerkieskiej diaspory, która domaga się potępienia działań Imperium Rosyjskiego i odwołania zimowych igrzysk olimpijskich, które mają zostać zorganizowane przez Rosję w 2014 roku w Soczi (dawna twierdza Czerkiesów).
Uchwała gruzińskiego parlamentu została przyjęta w szczególnym czasie, czyli w Dniu Pamięci Ofiar Wojny Kaukaskiej (21 maja), kiedy czerkieska diaspora wspomina swoich tragicznie zmarłych przodków. W wyniku wojny zginęło lub zostało wypędzonych z Kaukazu blisko dwa miliony ludzi. Prawie wszyscy Czerkiesi zostali zamordowani, nielicznym tylko udało się uciec w głąb Rosji i na Bliski Wschód. Obecnie jedynie pół miliona na siedem milionów wszystkich Czerkiesów zamieszkuje Federację Rosyjską (autonomiczna republika Karaczajo-Czerkiesja).
W uchwale można przeczytać, że wymordowanie na wielką skalę Czerkiesów połączone z głodem i epidemiami, planowane przez carską Rosję w drugiej połowie XIX wieku, powinno zostać uznane za zbrodnię ludobójstwa. Sprawą czerkieską nie chciała się zająć w przeszłości ani rosyjska Duma, ani Parlament Europejski.
Działanie gruzińskie nosi znamiona doraźnego interesu politycznego. Gruzini w ten sposób chcą odegrać się na Federacji Rosyjskiej za przegraną wojnę z sierpnia 2008 roku i zjednać sobie ludy Kaukazu Północnego w opozycji do Moskwy, promując ideę „wolnego, spokojnego i zjednoczonego” Kaukazu. Ponadto krok ten zostanie wykorzystany przez Tbilisi w walce o zdyskredytowanie olimpiady zimowej w Soczi. Z drugiej jednak strony, Gruzja do tej pory nie uznała ludobójstwa Ormian z 1915 roku, czego od lat domaga się Armenia. Sprzeciwia się temu Turcja, z którą Gruzja utrzymuje bardzo dobre relacje.
***
29 maja w szpitalu w Moskwie w wyniku powikłań po skomplikowanej operacji płuca zmarł sześćdziesięciodwuletni prezydent separatystycznej Abchazji Siergiej Bagapsz. Sprawował on tę funkcję od stycznia 2005 roku. Na drugą kadencję został wybrany w grudniu 2009 roku. Jednak karierę polityczną rozpoczął już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku: najpierw jako wicepremier, a potem premier Abchazji. To właśnie Bagapsz uznawany jest za symbol niepodległości Abchazji (26 sierpnia 2008 roku, po wojnie z Gruzją, Federacja Rosyjska oficjalnie uznała niepodległość Suchumi). Reprezentował w abchaskiej polityce tak zwany nurt środka, w 0-0zycji do dwóch przeciwstawnych sobie obozów: „niepodległościowego” i „partii Moskwy”.
Siergiej Bagapsz został pochowany 2 czerwca w swojej rodzinnej miejscowości Jgiarda w dystrykcie Oczamczira w Abchazji. W pogrzebie uczestniczył premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Obowiązki prezydenta Abchazji przejął dotychczasowy wiceprezydent Aleksandr Ankwab, który w ciągu trzech miesięcy powinien ogłosić termin wyborów prezydenckich.
Wystartuje w nich najpewniej trzech kandydatów: Ankwab reprezentujący tak zwaną linię Bagapsza; obecny premier, przedstawiciel nurtu „niepodległościowego” (nie sprzeciwia się sojuszowi z Federacją Rosyjską, jednak domaga się upodmiotowienia Abchazji i partnerskich relacji z Moskwą) Siergiej Szamba i Raul Chadżmba – były premier, były funkcjonariusz KGB, popierany przez Moskwę konkurent Bagapsza w 2004 roku, potem w wyniku kompromisu wiceprezydent u jego boku, reprezentujący partię Moskwy (opcja godząca się na dokończenie procesu faktycznej inkorporacji Abchazji do rosyjskiej przestrzeni prawnej, obronnej i gospodarczej).
Wydaje się, że największe szanse na zwycięstwo będzie miał Aleksandr Ankwab jako kandydat umiarkowany. Jednak nie można wykluczyć, że Moskwa będzie forsowała i wspomagała Chadżimbę, który w jej odczuciu może zapewnić realizację rosyjskich interesów (między innymi przekazanie Rosji spornych 160 kilometrów kwadratowych w rejonie granicznej rzeki Psou). Działania rosyjskie nie mogą nosić znamion nachalnej propagandy, gdyż może to przynieść skutek odwrotny do zamierzonego, podobnie jak to było w roku 2004 w czasie wyborów prezydenckich. Z punktu widzenia władz gruzińskich najlepiej, gdyby wygrał reprezentant nurtu „niepodległościowego”, gdyż daje on nadzieję na wznowienie jakiejkolwiek formy kontaktów między Suchumi a Tbilisi. Tbilisi może w zakulisowy sposób zmobilizować etnicznych Gruzinów zamieszkujących wschodnią część Abchazji (rejon galski) do głosowania na odpowiedniego kandydata. W każdym razie zapowiada się kampania wyborcza, która może przybrać formę ostrej konkurencji.
***
Po rozpędzeniu przez policję w nocy z 25 na 26 maja demonstracji antyprezydenckich, zorganizowanych przez jedną z liderek gruzińskiej opozycji Nino Burdżanadze, sytuacja w Gruzji znacznie się uspokoiła.
26 maja gruzińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało na swojej stronie internetowej taśmy, na których słychać rozmowę na temat protestów Nino Burdżanadze i jej syna. Mówią oni o możliwości wybuchu krwawej wojny domowej w Gruzji, o powtórzeniu „scenariusza egipskiego” w ich kraju, który może kosztować życie 100-500 osób, i że warto ponieść taką ofiarę, żeby obalić prezydenta Micheila Saakaszwilego. Ponadto mąż Nino Burdżanadze Badri Bitsadze, który był także jednym z organizatorów protestów, został oskarżony przez gruzińską prokuraturę o stworzenie grupy demonstrujących, której celem było zaatakowanie policji.
Amnesty International zaapelowała do władz gruzińskich o przeprowadzenie śledztwa w sprawie przesadnego użycia siły przez policję wobec demonstrantów. Z podobnym apelem wystąpiły Stany Zjednoczone, ich ambasador w Tbilisi John Bass i brytyjski minister do spraw europejskich David Lidington. Natomiast rosyjskie MSZ potępiło Tbilisi za użycie przemocy wobec protestujących, uznając to za łamanie podstawowych praw człowieka.
28 maja kilka tysięcy Gruzinów zebrało się przed budynkiem parlamentu przy alei Rustawelego w Tbilisi, protestując przeciw brutalnemu spacyfikowaniu przez policję demonstracji z 26 maja i domagając się rzetelnego śledztwa w tej sprawie. Natomiast 31 maja odbyła się w parlamencie debata na temat demonstracji. Deputowani opozycji potępili represyjne działania sił porządkowych i wezwali rządzących do ich wyjaśnienia.
Nino Burdżanadze oświadczyła, że twierdzenie władz o tym, że celem protestujących było doprowadzenie do konfrontacji z policją, jest „majaczeniem” i próbą zdyskredytowania jej osoby. Zaprzeczyła także, że siły polityczne skupione wokół niej organizowały zbrojne oddziały mające doprowadzić do wojny domowej w Gruzji. Ponadto zapowiedziała dalszą walkę i działania, które miałyby doprowadzić do odejścia prezydenta Micheila Saakaszwilego.
Wojciech Wojtasiewicz
Brak komentarzy