NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Ukraina nie zasługuje na Euro 2012

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-06-08 00:00:00 przez: Tomasz Kułakowski

Gdyby przyszłoroczne Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej odbywały się dzisiaj, w świat poszedłby przekaz: Ukraina to zacofany, totalitarny kraj, leżący gdzieś na uboczu cywilizacji.

Do napisania tych kilku słów zainspirowali mnie Ukraińcy, którzy boją się międzynarodowej degradacji swojego kraju. To bowiem od Euro 2012 zależy, jaki message zostanie wysłany zachodnioeuropejskim potęgom i kibicom piłkarskim oraz jaki image Ukrainy zakoduje się w głowach przyjezdnych, którzy na kilka czy kilkanaście dni przeniosą się do Lwowa, Kijowa, Doniecka i Charkowa.

Czy piłkarscy turyści nie utrwalą stereotypów o Ukraińcach, którzy nad Renem albo Dunajem bywają postrzegani nie jako naród europejski, ale ciemny lud radziecki, pijący wódkę i plujący słonecznikiem, bez własnej państwowości, historii, języka i kultury, za to zagarnięty przez rosyjsko-poradziecką nomenklaturę i agenturę? Lud, którego nie chce widzieć w swoich szeregach Unia Europejska, dostarczający na Zachód szemrany, oligarchiczny kapitał, gastarbeiterów na budowy i zbiory truskawek oraz prostytutki do tamtejszych domów uciech?

Ukraina nie zasługuje na Euro 2012. Powód pierwszy: polityczny. Kraj pod wodzą Wiktora Janukowycza zmierza w kierunku państwa autorytarnego, na wzór Łukaszenkowskiej Białorusi. Władzę zmonopolizował jeden człowiek, który zlikwidował system parlamentarny, niszczy wolne media, tłamsi społeczeństwo i przedsiębiorców, a opozycję ciąga po sądach i prokuraturach. Ten doniecki polityk podporządkował sobie wszystkie instytucje państwowe, pod jego dyktando działa wymiar sprawiedliwości, organy kontrolne, służba bezpieczeństwa, podmioty lokalne. Ma pełnię władzy i jak nieuczciwy bokser używa ciosów poniżej pasa, by ją zachować. Dlatego chce doprowadzić do skazania Julii Tymoszenko za „cokolwiek”, byleby tylko już nie mogła ubiegać się o start w jakichkolwiek wyborach. Jak powiedział mi kiedyś jeden z wkurzonych na władze mieszkańców Zaporoża, Ukrainą rządzi „nienależąca do ukraińskiego narodu siła: połączenie oligarchii ze światem przestępczym, gdzie nie ma miejsca nawet dla polityków”.

Powód drugi: gospodarczo-polityczny, czyli korupcja, kolesiostwo i hochsztaplerka. Euro 2012 miało być dla Ukrainy szansą cywilizacyjnego skoku, magnesem przyciągającym inwestorów, bodźcem do stworzenia z tego kraju jednego wielkiego placu budowy. Zamiast tego, Euro 2012 stało się maszynką do zarabiania gigantycznych pieniędzy przez „swoich” – oligarchów kolejnych ekip władzy.

Przykład Lwowa: za rządów premier Julii Tymoszenko budowniczym stadionu i terminalu lotniczego była firma Azovintex, należąca do zaprzyjaźnionego z Julią oligarchy Serhija Taruty. Po zmianie ekipy „niebiescy” wymienili inwestorów, umieszczając na placu budowy „swoich”. Lwów buduje lotnisko i stadion piłkarski, nie mając na to żadnego wpływu. Arena Euro miała być oddana do użytku w 2009 roku, ale opóźnienia przeciągają się w nieskończoność, a koszty budowy nieustannie rosną. Przecież każdy musi na tym zarobić.

Media znad Dniepru i Wisły zwracają uwagę na opóźnienia oraz że targana permanentnym kryzysem gospodarczo-politycznym Ukraina nie była w stanie przygotować niezbędnej infrastruktury. Na przykład o tym, że na Ukrainie nie ma lub prawie nie ma porządnych dróg, przekonał się w połowie maja szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP Radosław Sikorski. Z powodu złych warunków atmosferycznych delegacja z ministrem wylądowała w Rzeszowie, skąd udała się do Lwowa w kolumnie samochodowej. Do granicy jeszcze można było jechać, ale po ukraińskiej stronie droga przypominała wojskowy poligon.

Jednak nie należy winić Ukrainy, że nie ma dróg, nowoczesnych terminali i pasów lotniczych, całej niezbędnej infrastruktury. Polska nie jest w tym zakresie wiele lepsza, a otrzymuje miliardy euro pomocy spójnościowej z funduszy Unii Europejskiej. Ukraina nie zasługuje na Euro 2012, bo na kilometrze budowanej drogi zarabia na lewo kilka podmiotów. One, dla przykładu, tylko w wyznaczonych miejscach kładą kilkanaście centymetrów asfaltu, które akurat tam kontroluje opłacony organ. W pozostałych miejscach nawierzchnia ma trzy centymetry grubości, a pieniądze idą do kieszeni „biznesmena”. Niedawno pisał o tym „Korrespondent”.

Powód trzeci: społeczno-polityczny. Władze państwa, które rozpalają cywilizacyjno-ideologiczny konflikt między obywatelami wychowanymi w duchu radzieckim a wychowanymi w duchu ukraińsko-narodowym, nie zasługują na rolę współgospodarza mistrzostw, mających być symbolem tolerancji. Przykładem są wydarzenia z 9 maja we Lwowie, kiedy zwolennik czerwonej flagi strzelał do mieszkańców miasta pielęgnujących historię walki z Sowietami, pokazuje, do czego prowadzą obrzydliwe prowokacje władz.

A na koniec wyobraźmy sobie kibiców z Wielkiej Brytanii, nawet nie w Doniecku czy Lwowie, ale w Kijowie. Wczesną wiosną ukraińskie media opisywały przypadek niejakiego Jonathana, kibica Manchesteru City, który na własną rękę przybył do stolicy Ukrainy na mecz swojego klubu z Dynamem Kijów w jednej ósmej Ligi Europy. Nie mógł się z nikim porozumieć nie tylko na lotnisku, ale również w metrze. Kasjerka nie wiedziała bowiem, że „that blue thing” to niebieski żeton do metra. Jonathan nie mógł liczyć także na pomoc milicji, ponieważ mundurowi nie mówią po angielsku, a szkolenie ich przypomina farsę. Nikt nie przykłada do tego wagi, skoro angielski potrzebny jest „tylko na Euro 2012”. Gdyby nie przechodnie, Jonathan przepadłby z kretesem.

Jako przyjaciel Ukraińców, martwię się. Z Euro 2012 nie będą mieli chyba żadnych korzyści. Ani nie stać ich na bilety, ani na mistrzostwach nie zarobią, resursy idą bowiem w konkretne karmany. Jeżeli natomiast wybrane przez nich władze nie wezmą się do roboty, to zachodnia prasa zbuduje Ukrainie słabe publicity, a Polacy znów będą rechotać, że Ukraińcy „są gorsi od nas”. Mimo że fanatycy futbolu, upojeni obołoniem bądź nemiroffem, i tak będą dobrze bawić się nad Dnieprem...

Tomasz Kułakowski jest dziennikarzem Polskiego Radia.

SS @2011-06-08 08:25:38
Tekst skrajnie nieprzyzwoity wobec Ukraińców choćby z tego powodu, że autor chyba zapomniał o tym kto pmógł w zwycięstwie ukraińskiej i polskiej aplikacji do Euro. Surkis, a nie Listkiewicz! Łatwo wytykać błędy, a może warto zastanowić się co dobrego przyniesie Euro zarówno dla Polski jak i Ukrainy. Ciekawe czy ukraińscy dziennikarze w takim tonie opisują polskie "powalające" przygotowania do Euro2012?
Marta Weronika @2011-06-08 09:50:11
mamy zatem nie wytykać błędów? zostawić sprawę na zasadzie "niech się dzieje wola nieba..." Zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej przygotowania do Euro są w fatalnym stanie. Gorzej jest niestety na Ukrainie - z różnych względów, ale świadomi są tego wszyscy, również Ci, którzy żywią sympatię do Ukrainy, Ukraińców (patrz min. autor tekstu). Jeśli nie będziemy wytykać błędów, piętnować niepokojących zdarzeń Euro nie przyniesie zbyt wiele korzyści a może nieźle zaszkodzić zarówno wizerunkowi Polski, jak i (głównie) Ukrainy. Pytasz czy dziennikarze ukraińscy piszą o polskich przygotowaniach w podobnym tonie. Cóż, niestety w obecnej sytuacji raczej martwią się o to, aby mogli pisać cokolwiek w jakikolwiek sposób bez mieszania się "odpowiednich" osób. Jakiekolwiek artykuły krytyczne nie cieszą się uznaniem... Tyle tytułem odpowiedzi na poprzedni komentarz.
Co do samego artykułu Pana Kułakowskiego jest on dość rzeczowy, nie koloryzuje, ale brutalnie pokazuje nam nie tylko złe podejście Ukraińców do sprawy, ale i naszą polską złą organizację i niefrasobliwość. Polacy również nie dojrzeli do miana organizatorów tak wielkiego wydarzenia. Niestety jako narów nie grzeszymy odpowiedzialnością...
bugenhagen @2011-06-08 10:32:33
Autor tekstu najwidoczniej podróżował tylko po zachodniej Ukrainie. Od Równego do Żytomierza, a potem dalej do Kijowa jest wspaniała nowiutka droga ekspresowa. 185 kilometrów jazdy jak po stole! Kompletnie żadnych wibracji nawet przy największych prędkościach. Zgadzam się, że generalnie na Ukrainie drogi są w fatalnym stanie, zwłaszcza te przy granicy z Polską, ale mówienie, że na Ukrainie nie ma lub prawie nie ma dobrych dróg to przesada. Im dalej na wschód tym drogi lepsze. Co więcej, zauważyłem, że każda większa miejscowość ma swoją obwodnicę (niektóre starsze inne nowsze), a u nas takowe dopiero się robi.
Łukasz @2011-06-08 13:24:16
Niestety, muszę zgodzić się z autorem. O problemie przygotowań do Euro pisałem niedawno w podobnym tonie na Eastbooku: http://eastbook.eu/2011/05/country/ukraine/eurobus-cz-5-przygotowania-do-euro/
Roman Kabaczij @2011-06-08 15:19:21
Myślę że Ukraina jako państwo może i nie zasługuje na to Euro, natomiast Ukraina jako kraj, naród, przynajmniej będzie miała te nieszczęsne stadiony, kawalki dróg itd. Włądza się zmieni, i będziemy wspominać te czasy już bardziej spokojnie.
Tomek K. @2011-06-09 12:37:43
@bugenhagen Myli się pan, przemierzyłem wzdłuż i wszerz całą Ukrainę dziesiątki razy. Drogi nie były tu głównym wątkiem, tylko "pobocznym", nie wczytał się Pan.
@SS tekst skrajnie nieprzyzwoity wobec Ukraińców? Wobec kogo, Surkisa i Janukowycza?
jubus @2011-06-09 19:23:30
Pan Tomasz chyba zapomniał, dzięki komu ten cały "syf i malaria" na Ukrainie są. Kto rządził przez 5 lat przed "drugim Łukaszenką"?? Za czyich rządów gospodarka spadła o 15 procent w czasie kryzysu, a państwo nadrukowało 20 miliardów hrywien?? Za czyich rzadów podpisano antyukraińską umowę gazową, przez którą Ukraina musi ponownie prosić MFW o kredyt, zamiast budować drogi??
Pan Tomasz chyba był korespondentem w innym kraju, bo ja wielokrotnie jeździłem na Ukrainę, na zachód i na wschód i takiego nieróbstwa i korupcji jak za bandy Tymoszenko-złodziejki i Juszczenki-banderowca, nigdy nie widziałem. Janukowycza nie lubię, bo to homo-sowieticus, ale gdyby nie on i jego twarde rządy to by Ukraina nic nie zbudowała nawet tych stadionów.
liberał @2011-06-09 21:56:47
Autor chce karać naród i kraj za jego władzę. Gdy przyznawano Ukrainie Euro, wszyscy wiedzieli, co to za kraj. Rządy Janukowycza zmniejszyły bałagan administracji oraz poziom demokracji i praworządności. Wcześniej jednak Ukraina też miała z tym ogromne problemy i była przeogromnie skorumpowaną semi-demokracją. Co się zmieniło? Również z powodów politycznych odebranie Euro byłoby głupotą straszną.
Eugeniusz S. @2011-06-09 22:54:28
Tekst jest druzgocący, ale przy odrobinie fantazji też można podobny napisać o przygotowaniach Polski do Euro.
jubus @2011-06-10 09:52:18
Tekst jest obiektywny i mówi prawdę, tyle, że nie mówi o przyczynach tego bałaganu. Pan Tomasz powinien sobie darować, swoje wątpliwej jakości "analizy polityczne", typu Janukowycz-drugi Łukaszenka. Gdyby Juszczenko posiadał takie samo zaplecze partyjne (Partia Regionów miała 3 razy więcej posłów niż Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona, Juszczenki)i nie musiał użerać się się "Łukaszenką w spódnicy" to działał by tak samo jak Janukowycz czy Saakaszwili.

NEW 1/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
1%
Cytat:
Naprawdę w Polsce można być w polityce i niczym się nie interesować. Wszyscy znają się na Rosji, a prawie nikt tak naprawdę się nią nie interesuje, nie wie, co się z nią dzieje. Bo ona jest potrzebna jako pretekst, straszak, nic ponadto.
Wiesław Walendziak
„Krytyka Polityczna” 22/2010
Polecamy: