NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Czas dla bohaterów

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-06-09 09:00:00 przez: Karolina Słowik

PRZEGLĄD BIAŁORUSKI

Długie kolejki do kantorów, puste półki w marketach, zmęczenie i niezadowolenie społeczeństwa. Łukaszenka chce ratować kraj dwoma kredytami, które zwiększą zadłużenie Białorusi do 100 procent rocznego PKB. Nadchodzi czas zmian – czy opozycja będzie na tyle silna, by to wykorzystać?

Nadal nie ma waluty w kantorach, a dolar na czarnym rynku podrożał o 200-300 rubli białoruskich – obecnie trzeba za niego zapłacić 5400-6200 rubli. Wzrost cen towarów wywołuje panikę wśród Białorusinów, którzy wykupują sól, cukier, makaron i sprzęt elektroniczny. Od soboty cena cukru wzrosła o 40 procent, a cena leków ma się zwiększyć aż o 60 procent. Większość białoruskich centrów handlowych świeci pustkami. W zdobywanie towarów zaangażowane są całe firmy, które potrzebują dewiz.

Białoruskie Ministerstwo Gospodarki szacuje inflację na poziomie 55-75 procent, po dyskusji w rządzie skorygowano tę prognozę do 33 procent. Mimo fatalnego stanu gospodarki, prezydent Aleksander Łukaszenka zdecydował się na podniesienie emerytur o 13,7 procent. Minister pracy i opieki społecznej Marianna Szczetkina zapewniła, że sytuacja ekonomiczna kraju pozwala na taki krok. Do 23 maja przeciętna białoruska emerytura wynosiła około 190 dolarów.

28 maja prezydent Białorusi na spotkaniu dotyczącym aktualnej sytuacji konsumentów zapowiedział, że każdorazowy wzrost cen będzie kontrolowany przez państwo. Odtąd ceny będzie można podnieść tylko za zgodą premiera i ministrów, po wcześniejszym uzasadnieniu. Ministerstwo gospodarki będzie regulować ceny trzynastu towarów konsumpcyjnych (między innymi owoców, ryb, mięsa, serów). Według szefa Stowarzyszenia Małych i Średnich Przedsiębiorstw Siarhieja Bałykina, nie jest to posunięcie dobre ani dla rynku, ani dla przedsiębiorców i przyniesie dalsze podwyżki cen.

Na tym samym posiedzeniu prezydent zagroził odwołaniem premiera Michaiła Miasnikowicza i prezesa Narodowego Banku Piotra Prakapowicza, jeśli sytuacja się nie poprawi. Przyznał też, że wstyd mu za naród białoruski, który wykupuje ze sklepów nadwyżki towarów.

***

Niezadowolenie Białorusinów wzrasta, co można zaobserwować na portalach i forach internetowych oraz na ulicach. Tworzy się ruch społeczny, zirytowany brakiem obcej waluty i podstawowych produktów w sklepach. Ekonomiści szacują, że przez dewaluację przedsiębiorcy stracili około 1,5 miliarda dolarów w wyniku amortyzacji depozytów.

– Ukradliśmy wam miliard, bo po co on wam? – powiedziała prezes Biełarusbanku Nadzieja Jermakowa. – Ja nie mam dolarów i nie chodzę do kantoru, bo nie są mi do niczego potrzebne.

Rozpoczęły się pierwsze protesty. 4 czerwca Kierowcy wystąpili przeciw podwyżkom benzyny. Zaangażowały się osoby prywatne i automobilkluby. Akcja została zorganizowana drogą internetową.

4 czerwca KGB aresztowało Siarhieja Paulukiewicza, administratora stworzonej na portalu społecznościowym Vkontakte.ru grupy „My za wielką Białorusią”, i skonfiskowało jego komputer. Powodem było wydarzenie „Marsz milionów”, którego uczestnicy (ponad 120 tysięcy osób) postulowali dymisję Łukaszenki. Siarhiej został wypuszczony tego samego dnia. Jego komputer został w rękach KGB.

***

Analitycy twierdzą, że obecnie są najlepsze jak do tej pory warunki do wykorzystania przez opozycję „rewolucyjnej sytuacji”. Ludzie są zdesperowani i zmęczeni kryzysem, szukają rozwiązań, których reżim nie daje. Opozycjoniści jednak pozostają zamknięci w więzieniach, są zastraszani lub przebywają za granicą z wilczym biletem.

Lider kampanii „Europejska Białoruś” Andriej Sannikau, skazany na pięć lat pozbawienia wolności, na łamach Charter97.org domaga się powtórzenia wyborów prezydenckich pod nadzorem Zachodu. Opozycjonista Alaksandr Fiaduta i były kandydat na prezydenta Uładzimir Niaklajeu na swoim blogu na LiveJournal proponują dialog z Łukaszenką w zamian za wypuszczenie więźniów politycznych. Dialogu trzeba się domagać, bo jak twierdzi Fiaduta, „społeczeństwo będzie potrzebować dolarów w kantorach, ale nie wolności Statkiewicza i Wusa”.

Zachód wysyła sygnały wsparcia dla opozycji i ostrzeżenie o śledzeniu wydarzeń dla władzy. 30 maja Parlament Europejski, organizacja pozarządowa Białoruski Trybunał i inicjatywa obywatelska Pamiętamy rozpoczęły akcję „Słowo wsparcia”, wysyłając pocztówki dla więźniów politycznych i ich rodzin. Akcja przebiega pod patronatem byłej minister spraw zagranicznych Estonii i eurodeputowanej Kristiiny Ojuland. Dzień później akcję w Mińsku powtórzył ruch Sannikaua Europejska Białoruś. Ponad trzy i pół tysiąca kartek podpisanych przez aktorów, muzyków i prezenterów telewizyjnych wysłano do 43 zatrzymanych (z czego 30 przebywa w więzieniu).

***

1 czerwca premier Michaił Miasnikowicz i szef misji Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Białorusi rozmawiali o kwocie kredytu szacowanej od 3,5 do 8 miliardów dolarów, który miałby być wypłacany w okresie od trzech do pięciu lat. Rząd wysłał wniosek o pomoc pieniężną do MFW 31 maja. Cena europejskiego kredytu jest dwukrotnie niższa niż proponowanego przez Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą. Strona białoruska spodziewa się podpisania umowy jesienią, obawia się jednak odmowy z przyczyn politycznych. 24 maja Łukaszenka powiedział podczas wizyty w Kazachstanie, że nie wyklucza uwolnienia więźniów politycznych. Wiadomość o zwróceniu się do MFW została przemilczana w proreżimowych mediach białoruskich.

4 czerwca EaWG w Kijowie, przy okazji spotkania ministrów finansów Wspólnoty Niepodległych Państw, zobowiązała się do przyznania Białorusi kredytu w wysokości trzech miliardów dolarów w trzech transzach w latach 2011-2013. Kredyt będzie udzielony na dziesięć lat przy dziesięcioprocentowym oprocentowaniu. W zamian w ciągu trzech lat ma dojść do prywatyzacji białoruskich przedsiębiorstw na kwotę 7,5 miliarda dolarów. Po otrzymaniu obu pożyczek zadłużenie sięgnie 100 procent PKB Białorusi, czyli będzie to moment krytyczny dla tamtejszej gospodarki.

Łukaszenka zapowiedział ograniczenie działalności zagranicznych mediów na Białorusi. 29 maja rosyjski dziennikarz kanału telewizyjnego Dożd Rodion Marinicziew został zatrzymany za przeprowadzenie wywiadu bez akredytacji. Jego rozmówczyni Iryna Chalip jest dziennikarką „Nowej Gaziety”, żoną byłego kandydata na prezydenta Andrieja Sannikaua. Incydent może wpłynąć na wypłatę rosyjskiego kredytu. Ambasador rosyjski na Białorusi Aleksandr Surikow powiedział, że trzeba wyjaśnić tę sytuację z władzami białoruskimi, bo członkowie Związku Białorusi i Rosji nie mogą wydawać takich zakazów względem siebie.

Karolina Słowik
Pan melonik @2011-06-09 11:29:20
Super się czyta, fajnie wytłumaczyłaś! A jak widzisz szanse Milinkiewicza na pojawienie się jako lidera buntu społecznego?
Karolina @2011-06-09 14:31:04
Duża zasługa Redakcji. :)

Niedawno we Wrocławiu było spotkanie z Alaksandrem Milinkiewiczem. Działając w pojedynkę nie ma chyba na tyle silnego zaplecza, by móc porwać tłumy. Postulował, by pomoc z Zachodu korelowała ze stanowiskiem opozycyjnym. Obecnie jednak opozycja sama ze sobą nie koreluje. To jest największy problem. Mimo prób na Kongresie opozycji w 2007 roku, proponowane przez niego zjednoczenie nie doszło do skutku. Może po wydarzeniach grudniowych liderzy wyciągną wnioski, choć widać już rozłam – Fiaduta i Niaklajeu promujący dialog z reżimem.

Elektorat, który zdecydowałby się zagłosować na alternatywę dla Łukaszenki jest rozdrobniony. Społeczeństwo zaczyna już pytać co będzie, jak już któryś z opozycjonistów wygra. Nie wystarczy powiedzieć, że jest się przeciw Łukaszence. A tworzenie sobie kampanii na Zachodzie, zamiast w kraju też chyba na wiele się nie zda, jeśli ma się ambicje zdobyć zaufanie Białorusinów, którzy boją się zmian.
jubus @2011-06-09 19:34:05
Niestety, ale Białoruś jako kraj i społeczeństwo to twarda, satrapia azjatycka. Mentalność niewolnika, totalna apatia, brak jakiejkolwiek historii wystąpień przeciwko władzy (w Rosji przynajmniej mieli rewolucję 1905 roku i Spisek Dekabrystów).
Nawet jak na Białorusi zapanuje głód to i tak ludzie to zaakceptują, bo taka, azjatycka niestety, mentalność.
Jedyna nadzieja to dialog z Łukaszenką, inaczej tego nie da się zrobić. Najlepiej niech się "opozycja" umówi z Baćką na wódkę, tak jak Wałęsa z Kiszczakiem w Magdalence i omówią wszystko.
Zawsze lepsze to niż druga Korea Północna, za miedzą, przynajmniej dla nas.
Karolina @2011-06-09 22:22:28
Białorusini - Azjaci, Polacy - Sarmaci? :)
jubus @2011-06-10 09:48:41
Mi chodzi o mentalność. Nic nie wiem o mentalności sarmackiej, głównie dlatego, że Sarmaci odcisnęli za małe piętną na krajach byłego ZSRR, może poza Rosją.
Polakom bardziej do typowo słowiańskiej mentalności politycznej, podobnie jak Ukrainie czy Serbom, tj. wieczny bunt przeciwko władzy, brak szacunku do niej. Pierwsze państewka i organizacje plemienna na terenie Wschodniej Europy nie posiadały żadnej władzy, bo wodzów wybierano na czas wojny, po wojnie wódz musiał władzę oddać, a jak nie chciał, to go lud zabijał i tyle.

NEW 3-4/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
1%
Cytat:
Naprawdę w Polsce można być w polityce i niczym się nie interesować. Wszyscy znają się na Rosji, a prawie nikt tak naprawdę się nią nie interesuje, nie wie, co się z nią dzieje. Bo ona jest potrzebna jako pretekst, straszak, nic ponadto.
Wiesław Walendziak
„Krytyka Polityczna” 22/2010
Polecamy: