PRZEGLĄD BIAŁORUSKIBiałorusini coraz aktywniej wyrażają swój sprzeciw. Organizują protesty poprzez portale społecznościowe. Chiny udzielają wsparcia finansowego białoruskiej gospodarce.
Protesty pod hasłem „Stop-benzyna” trwały w Mińsku od 7 czerwca. Kierowcy sprzeciwili się czwartej w tym roku, trzydziestoprocentowej podwyżce cen paliw. Centrum stolicy, mimo obecności milicji, zostało sparaliżowane przez około 1600 samochodów. Dotychczas sąd ukarał grzywną pięciu uczestników akcji. Witebsk również przyłączył się do protestu. Milicja zatrzymywała tam uczestników za wkładanie ulotek za szyby samochodów. Powstała nawet organizacja „Za auto” kierująca ruchem. Aktywiści grupy ukarani grzywną postanowili zapłacić bilonem w nominałach 10, 20 i 50 rubli białoruskich, co dało osiem kilogramów o wartości 3,3 miliona rubli białoruskich. Transfer pieniędzy w banku trwał 45 minut.
Według danych Narodowego Komitetu Statystycznego, inflacja cenowa od kwietnia do maja wzrosła o 16,3 procent, a od początku roku o 27,2 procent. Kierowcy bronią się jednak przed podwyżką cen, sprzedając paliwo za granicą. Dzień po akcji kierowców prezydent Aleksander Łukaszenka polecił obniżenie cen benzyny do 4500 rubli białoruskich. Tego samego dnia sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi Leanid Malcau zapowiedział, że zostaną wprowadzone opłaty za wywóz paliwa poza granice kraju.
– Niektórzy pozbawieni skrupułów próbują zarobić na tych problemach – powiedział Malcau. Dodał, że będą to czasowe opłaty w zależności od sytuacji rynkowej.
Na wieść o zakazie wywozu towarów (nie tylko benzyny, ale też papierosów i cukru) 13 czerwca kierowcy zablokowali przejście graniczne z Polską Kuźnica-Bruzgi. Nowe przepisy oznaczają opłaty również za paliwo znajdujące się w baku podczas przekraczania granicy i koniec handlu przygranicznego. Liczba protestujących sięgnęła około 300 osób. OMON rozpędził zebranych gazem łzawiącym. Łącznie zatrzymano 22 osoby, w tym 16 ukarano grzywną w wysokości od dwóch tysięcy do dwóch milionów rubli białoruskich. 16 czerwca sąd skazał kolejne kilkanaście osób (zarejestrowanych na zdjęciach i taśmach wideo) na półtora miliona rubli białoruskich grzywny.
***
9 czerwca minister finansów Białorusi Andriej Charkawiec i dyrektor Antykryzysowego Funduszu Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej Siergiej Szatałow podpisali w Mińsku dokument zatwierdzający pożyczkę w wysokości trzech miliardów dolarów. Rosja może jednak cofnąć decyzję, jeśli do 5 lipca Białoruś nie ureguluje długu za energię elektryczną wynoszącego półtora miliarda rosyjskich rubli. Obecnie rosyjski koncern Inter RAO JES wstrzymał połowę dostaw. Dzień później strona białoruska oświadczyła, że uiściła trzecią część długu jeszcze w marcu.
Kredyt Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie będzie zależał od sytuacji politycznej na Białorusi, zapewnił 13 czerwca przedstawiciel MFW Chris Jarvis na spotkaniu w Mińsku. Zapowiedział, że warunkiem udzielenia pożyczki będą reformy strukturalne przedsiębiorstw i systemu finansowego. Mają one doprowadzić do stabilnego tempa wzrostu oraz pełnej liberalizacji we wszystkich segmentach rynku walutowego.
Szef administracji prezydenta Uładzimir Makiej powiedział dziennikarzom na spotkaniu 9 czerwca, że oficjalny kurs będzie wynosił pięć tysięcy rubli białoruskich za dolara.
– Ten kurs jest dobrze przemyślany i zweryfikowany przez rząd i Bank Narodowy. Radzę tym, którzy siedzą na workach dolarów i czekają na dewaluację, żeby nie marnowali czasu i oddali je do obrotu gospodarczego, bo w przyszłości mogą stracić dużo więcej – powiedział. Zapewnił również o opanowaniu sytuacji gospodarczej przez pozyskanie miliarda dolarów z Chin.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung”
poinformował, że 14 czerwca chiński Export-Import Bank i rząd białoruski podpisały umowy dotyczące trzech wspólnych projektów. Obejmują one odbudowanie celulozowni, linii wysokiego napięcia i linii kolejowej, co potwierdził wicepremier Białorusi Anatol Tozik, były białoruski ambasador w Chinach.
Białoruski dług zagraniczny liczy obecnie 31,7 miliarda dolarów. W pierwszym kwartale 2011 roku wzrósł o 11,3 procent. Do końca roku może sięgnąć nawet 40 miliardów dolarów i tym samym przekroczy roczny Produkt Krajowy Brutto.
***
W ramach nowo powstałej akcji „Rewolucja poprzez sieć społeczną” mają być organizowane spotkania, podczas których ma się odbywać tak zwana cicha rewolucja (bez plakatów, skandowania, flag i symboli). „Jesteśmy tymi, którzy się nie boją” – piszą organizatorzy. Pierwszy cichy protest odbył się 8 czerwca. W Mińsku na placu Październikowym zebrało się około 400 osób, a w Homlu około 150.
Kolejna akcja, która odbyła się 15 czerwca, była znacznie liczniejsza. Władze również lepiej się przygotowały na pojawienie się protestujących. Dzień przed planowaną demonstracją Prokurator Generalny Białorusi na stronie internetowej urzędu ostrzegł o bezprawnym organizowaniu imprez masowych za pośrednictwem sieci. W białoruskiej stolicy rozstawiono wozy milicyjne i strażackie. Ustawiono też specjalną scenę koncertową w celu odwrócenia uwagi od akcji. Jednak zebrani na znak protestu stawali do niej tyłem.
Najwięcej osób pojawiło się w Mińsku, Brześciu, Grodnie, Mohylewie, Bobrujsku i Lidzie. Łącznie zatrzymano 140 osób. Na ulice wyszli również przedstawiciele lokalnej opozycji: liderzy Białoruskiego Narodowego Frontu, ruchu „O wolność”, chadecy i socjaldemokraci. Zatrzymano także dziennikarzy, między innymi polską reporterkę Radia TOK FM Agnieszkę Lichnerowicz i operatora TVP Borysa Czerniawskiego.
Po białoruskiej sieci krąży plotka o usunięciu z internetu „Rewolucji przez portal społecznościowy”. Taki los spotkał dwie inne grupy: „My za wielką Białorusią” i „Marsz milionów”.
Karolina Słowik
Brak komentarzy