NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Siła konsensusu

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-06-25 09:00:00 przez: Stanisław Szypowski

W piątek w Astanie zakończył się jubileuszowy szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW). Uczestnicy szczytu próbowali z całych sił pokazać, że organizacja nie tylko wytrzymała dziesięć lat, ale ma przed sobą wiele do zrobienia, między innymi stworzenie nowej światowej waluty, zwalczanie szlaków narkotykowych i rozwiązanie konfliktów terytorialnych w Azji.

Szczyt otworzył prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew i przedstawił zarys planów na przyszłe działania SzOW. Według prezydenta, najważniejszym zadaniem organizacji jest zwalczanie „globalnego narkosyndykatu”. Drugim – stworzenie cyberpolicji, która stałaby na straży „porządku i granic w sieci”. Trzecim natomiast powołanie rady do spraw rozstrzygania konfliktów terytorialnych i regionalnych. Według Nazarbajewa, czwartym zadaniem powinno być stworzenie jedynej przestrzeni energetycznej, w której będą połączone wszystkie rurociągi i linie przesyłowe regionu. Piątym – powołanie wodno-żywnościowej komisji zajmującej się szczególnie deficytem wody na terenach Azji. Na koniec prezydent Kazachstanu zaproponował, by poważnie zająć się „defektem światowej architektury finansowej”.
– Potrzebujemy zdrowej ponadnarodowej waluty, która powinna być zabezpieczona złotem. SzOW jest do tego gotowa – zapewnił Nazarbajew.
W kontekście podpisanych między Kazachstanem a Chinami umów walutowych na kilka miliardów dolarów, które mają wzmocnić pozycję juana w regionie, wynika, że to właśnie waluta chińska ma stać się „ponadnarodową walutą”.

Pozostali uczestnicy szczytu, w tym Rosja, woleli jednak zająć się sprawami bardziej przyziemnymi. Prezydent Dmitrij Miedwiediew przypomniał o idei założenia rachunku SzOW.
– Uważam, że ta kwestia już dojrzała i obecnie praktycznie wszystkie państwa są gotowe do dyskusji oraz przyjęcia stosownych rozwiązań. Środki z tego rachunku mogłyby zostać wykorzystane do techniczno-ekonomicznego opracowywania dużych projektów. Do ich realizacji można by zaprosić międzybankowe organizacje, radę przedsiębiorczą SzOW i organizacje biznesowe wszystkich państw-członków – wyjaśnił Miedwiediew.
Ten rachunek jest swoistą „poduszką dla płynności” projektów, które mają charakter integracyjny w regionie. Jak już wspomniano, środki mają być przeznaczone zwłaszcza na opracowania techniczno-ekonomiczne i tylko po akceptacji podjęte zostaną jakiekolwiek decyzje oraz działania inwestycyjne. Jak zauważają eksperci i uczestnicy szczytu, stworzenie wspólnego funduszu inwestycyjnego w regionie napotyka generalny problem – brak jednomyślności. Władimir Dmitriejew, prezes Wnieszekonombanku, zwraca uwagę na dwie konkurencyjne koncepcje związane z powstaniem banku rozwoju SzOW: rosyjską i chińską. Pekin zabiega o stworzenie odrębnej struktury, Moskwa zaś proponuje wykorzystanie istniejącej instytucji w ramach Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej – Euroazjatyckiego Banku Rozwoju (EBR). Na rosyjską koncepcję nie chcą się zgodzić Chiny, bo nie należą do EBR.
– Wszystko rozbija się o wpływy. Wiadome jest, że jeśli za podstawę zostanie przyjęta struktura EBR, to pozycja Rosji i Kazachstanu będzie mocna. A przy formowaniu nowej struktury dominującą rolę chcą odgrywać Chiny. Wiele będzie zależało od pozycji Kazachstanu. Astana jednak woli nie brać udziału w dyskusji – zwraca uwagę Dmitriejew.
– Jesteśmy za stworzeniem banku rozwoju SzOW, ale na konkretną formę umówimy się w trakcie konstruktywnych negocjacji – oświadczył szef Banku Rozwoju Kazachstanu Nurłan Kussainow.

W wyścigu udzielania kredytów partnerom SzOW jednak zdecydowanie wygrywa Pekin. Kazachstan w ciągu dwóch lat otrzymał w sumie 15 miliardów dolarów kredytów, a w czasie kryzysu Azerbejdżan pożyczył ponad 25 miliardów dolarów. Jak zauważają eksperci, walki z Chinami się nie wygra, a Pekin i tak przez najbliższe 10-20 lat będzie największym centrum ekonomicznym w regionie, z czym muszą się pogodzić Rosjanie.

Z wypowiedzi rosyjskiej delegacji wynika, że Rosjanie są do tego przygotowani. Na pytanie, czy kredytowa ekspansja w Azji Centralnej zagraża interesom Rosji, pomocnik prezydenta Siergiej Prichodźko odpowiedział: – My nie odbieramy tego jako zagrożenia. Jeśli chińscy partnerzy przejawią większą elastyczność w ramach SzOW, proponując swoje instrumenty finansowe, to zyskają nasze zrozumienie i wsparcie. Traktujemy Chiny nie jako konkurenta, ale jako inicjatora korzystnego i ważnego procesu.

Jak zauważa zastępca dyrektora Centrum Badań Przestrzeni Postsowieckiej Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Aleksander Karawajew, pierwsze dziesięć lat działalności SzOW pokazało, że ogólny bilans organizacji wypada na korzyść Chin. Pekin demonstruje zdecydowane oddziaływanie na ekonomie państw-członków SzOW. W rezultacie Rosja znalazła się w nurcie chińskiej strategii i póki co może być biernym obserwatorem tego procesu, nie mając realnych możliwości wpływu. Jeśli Moskwa chce ustabilizować swoją sytuację w SzOW, musi nasilić proces integracyjny na przestrzeni postsowieckiej poprzez strefę wolnego handlu i stopniowe narzucenie tych reguł SzOW. Może w tym pomóc propozycja Miedwiediewa, by stworzyć do końca roku „kartę drogową” wielostronnej przemysłowo-handlowej współpracy SzOW.

Karawajew zwraca uwagę, że przełomowym momentem w integracyjnych procesach wewnątrz SzOW może być otwarcie drzwi dla nowych członków. SzOW stoi na progu poszerzenia, lecz państwa najmocniej walczące o status członka są dla organizacji dość problematyczne. Przykładem jest Iran, który dzięki członkostwu w SzOW chce „ukryć się” przed działaniami Stanów Zjednoczonych. Jednak Moskwa po „resecie” z USA doprowadziła de facto do zawieszenia członkostwa Iranu, wprowadzając kryterium, które nie pozwala na przyjęcie państw znajdujących się pod sankcjami ONZ. Dlatego z punktu widzenia geopolitycznego najcenniejsze dla Moskwy byłoby wprowadzenie do SzOW największego konkurenta Chin w Azji – Indii. Delhi mogłoby stać się przeciwwagą dla Pekinu, jednak zamiar ten może być trudny do zrealizowania ze względu na opór Chin.

Szczyt w Astanie pokazał również, że palącą kwestią jest status Afganistanu. Kabul za wszelką cenę chce dołączyć do SzOW, nie odmówi nawet pozycji obserwatora. W sytuacji gdy wyjście amerykańskich wojsk z Afganistanu jest nieuniknione, a administracja Hamida Karzaja aktywnie przejmuje wszystkie funkcje państwowe, pełnione dotychczas przez Amerykanów, przyszłość tego państwa staje się coraz bardziej niepewna, na co SzOW nie może sobie pozwolić. Istnieje zatem możliwość, że właśnie wskutek niepewnej sytuacji Afganistanu państwa członkowskie, a szczególnie Chiny i Rosja, będą jednomyślne, co dodatkowo umocni pozycję Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Azji.  

Stanisław Szypowski jest współpracownikiem „Nowej Europy Wschodniej” i prawnikiem Kancelarii Prawnej Skoczyński Wachowiak Strykowski.
jubus @2011-06-25 13:07:17
Troche to śmieszne zachowanie Rosji. Przez całe lata 90-te płakali nad rozpadem ZSRR i nad tym, że są na kolanach Zachodu. Za Putina forsowano teorie "powstawanie z kolan". Najciekawsze jest, że Rosja teraz jest na kolanach, a niedługo już będzie leżeć przed Chinami i błagać, by te nie wykupiły pół Syberii lub jej zwyczajnie nie podbiły.
Swój ciągnie do swego, jak widać, reżim rosyjski ma te same korzenie co wszystkie reżimy moskiewskie, począwszy od pierwszych kniaziów moskiewskich, będących na klęczkach przed chanami mongolskimi czy Złotą Ordą.
Zachód powinien wynieść z tego jakąś lekcję i zwyczajnie olać Rosję jako kraj zupełnie nieistotny, parobka i kolonię chińską. Przy każdej sprawie, UE czy USA powinny grozić, że dogadają się z Chinami i zarządzą rozbiór Rosji, podobny do tego, który zaserwowała nam Rosja pod rządami Katarzyny.