„Polska – partner Wschodu” – tytuł ten wyłonił się podczas redakcyjnej dyskusji jako skrótowa nazwa projektu pod tytułem „Prezydencja Polski w Unii Europejskiej a Partnerstwo Wschodnie – w poszukiwaniu synergii”, współfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Chcielibyśmy, aby również ta strona internetowa – jako integralna część projektu – stała się forum wymiany myśli na temat wyzwań i możliwości polskiej prezydencji odnośnie do promowania idei Partnerstwa Wschodniego i intensyfikacji działań Unii Europejskiej w ramach wschodniego wektora jej polityki.
„Polska – partner Wschodu” jest hasłem dość oczywistym. Mamy swoje interesy na Wschodzie, z Partnerstwa Wschodniego uczyniliśmy sztandarowy projekt europejski. Jednak czy będąc partnerem Wschodu, nie możemy (lub nie powinniśmy) być także w pewnej mierze partnerem państw Południa? Algieria czy Libia to przecież potencjalni dostawcy gazu skroplonego do naszego planowanego terminalu w Świnoujściu. Ponadto metoda „przeciągania liny” pomiędzy unijnym lobby południowym, optującym za większym zaangażowaniem politycznym i finansowym na rzecz państw basenu Morza Śródziemnego, a lobby wschodnim, domagającym się tego samego dla wschodniego sąsiedztwa Unii, nie jest zbyt efektywna. W ostatnich latach skuteczne okazywały się działania tych państw unijnych, które – jak Niemcy czy Szwecja – występując z nowymi pomysłami dla wschodniego sąsiedztwa, uwzględniały zarazem interesy lobby południowego. Czy Polska nie powinna działać podobnie?
Jak odnieść się do dylematu wyboru między demokratyzacją a stabilizacją? Może on w całej ostrości ujawnić się niedługo na przykładzie Białorusi. Polska – partner Białorusi? Oczywiście – odpowie większość Polaków. Zarazem większość z nas będzie rozumiała to partnerstwo jako relację ze społeczeństwem białoruskim, a nie z władzami. Okazuje się jednak, że – zwłaszcza w momentach przesileń – skuteczność polityki zależy od dobrych kontaktów z władzami, czego przykładem są działania Polski na rzecz pomarańczowej rewolucji.
Wreszcie, czy aktualna oferta Unii dla państw wschodniego sąsiedztwa jest wystarczająco „pociągająca”? Czy na obecnym etapie stosunków okaże się siłą napędową modernizacji i reformy państwa? Czy – i ewentualnie, jak długo jeszcze – Brukseli uda się zachować atrakcyjność Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, wykreślając z oferty najbardziej pożądaną nagrodę – członkostwo?
Zapraszamy do dyskusji.
Paweł Wołowski
Rozmowa Tomasza Kułakowskiego z Vladem
Filatem Mołdawia: od reintegracji do integracjiArtykuł Kamila
Całusa i Piotra
Oleksego Success story pilnie potrzebne, czyli mołdawskie oczekiwania wobec polskiej prezydencjiRozmowa Piotra Pogorzelskiego z Pawłem
Klimkinem Przede wszystkim integracja ekonomicznaArtykuł Kamila
Kłysińskiego Białoruś – równanie z wieloma niewiadomymiArtykuł Kakhi
Gogolashvilego Polska prezydencja – największa szansa dla GruzjiArtykuł Rubena
Mehrabiana Polskie inspiracje w armeńskiej polityceArtykuł Marty
Jaroszewicz Umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską: jak to widzi Ukraina?
Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Najważniejsze są jednak programy tworzone lub popierane przez grupy państw, tak jak np. Partnerstwo Wschodnie, Unia dla Międzymorza czy Synergia Czarnomorska.
Natomiast co do regulacji prawnych to tajk napisałem, liczy się praktyka, traktat lizboński coś tam pisze na ten temat, ale nie ma czegoś takiego jak polityka zagraniczne UE.