PRZEGLĄD GRUZIŃSKINa linii państwo-Gruzińska Cerkiew Prawosławna doszło do niecodziennego wzrostu napięcia. Fotografowie w otoczeniu prezydenta Micheila Saakaszwilego zostali oskarżeni o szpiegostwo na rzecz Rosji, natomiast sześć partii opozycyjnych zawiązało koalicję Za Wolny Wybór.
Na skutek uchwalenia przez parlament ustawy wzmacniającej status prawny grup wyznaniowych innych niż dominująca Gruzińska Cerkiew Prawosławna doszło do pierwszego w najnowszych dziejach Gruzji bardzo poważnego konfliktu na linii państwo-kościół.
Prawo, które weszło w życie 6 lipca (trzy czytania projektu w gruzińskiej legislatywie trwały zaledwie pięć dni), nadaje związkom wyznaniowym osobowość prawną. Do tej pory funkcjonowały one jako fundacje lub stowarzyszenia, co zdecydowanie zmniejszało możliwości ich działania. Przyjęte uregulowania będą dotyczyć
de facto pięciu mniejszościowych wyznań w Gruzji: Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, Kościoła rzymskokatolickiego, Ewangelickiego Kościoła Baptystów i wspólnot żydów oraz muzułmanów w Gruzji, choć w ustawie nie zostały one wymienione z nazwy. Zapisano jedynie, że osobowość prawną otrzymają związki wyznaniowe, które mają historyczne powiązania z Gruzją.
Zmiany w prawie i ich błyskawiczne wprowadzenie skrytykował duchowy przywódca autokefalicznego prawosławnego kościoła gruzińskiego katolikos Ilja II oraz główna opozycyjna partia w gruzińskim parlamencie Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny Giorgiego Targamadze. Katolikos powiedział, że nie jest przeciwny uregulowaniu statusu prawnego innych związków, jednak należało prowadzić w tej sprawie dłuższe konsultacje z Gruzińską Cerkwią Prawosławną i ze społeczeństwem.
Wydaje się jednak, że prawdziwym powodem sprzeciwu wobec nowych uregulowań prawnych jest obawa przed wzrostem znaczenia Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, do którego przynależy mniejszość ormiańska (około 6 procent wszystkich obywateli Gruzji), zamieszkująca region Samcche-Dżawachetia na południu kraju. Warto zaznaczyć, że ustawa została uchwalona dwa tygodnie po wizycie przywódcy kościoła ormiańskiego Karekina II w Gruzji. Kościoły ormiański i gruziński toczą spór o prawo własności do kilku budynków sakralnych na terenie Gruzji oraz Armenii.
9 i 10 lipca odbyły się w Tbilisi kilkutysięczne marsze protestacyjne przeciw nowemu prawu, zorganizowane przez Gruzińską Cerkiew Prawosławną. Katolikos Ilja II stwierdził, że przyjęcie ustawy odbyło się w pośpiechu i zagraża specjalnej pozycji cerkwi w Gruzji. Dodał, że nadanie osobowości prawnej innym wyznaniom w Gruzji powinno odbyć się wtedy, gdy kościół gruziński otrzyma takie same prawa w innych krajach (w szczególności chodzi tu o Armenię). Dwa dni później synod gruzińskiej cerkwi stonował swoje stanowisko, nie domagając się już zmian przyjętych przepisów i apelując do duchownych oraz wiernych o zaprzestanie protestów. Jednak zwrócił też uwagę na konieczność konsultowania przez państwo w przyszłości uregulowań prawnych w materii religijnej.
Motywem działania władz najpewniej była próba pozyskania przychylności mniejszości religijnych (w przypadku Ormian stanowiących zarazem mniejszość narodową), które nie są zintegrowane z dominującą częścią społeczeństwa gruzińskiego, przez co mogą stanowić źródło ewentualnego separatyzmu na terenie Gruzji. Brak odpowiedniego ustawodawstwa gwarantującego różnorakie prawa mniejszościom narodowym był wielokrotnie podnoszony przez organizacje międzynarodowe, w tym Radę Europy. Jednak ten krok może grozić zmniejszeniem poparcia Gruzinów, wśród których cerkiew prawosławna cieszy się ogromnym autorytetem, dla rządzącego Zjednoczonego Ruchu Narodowego przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.
***
W nocy z 6 na 7 lipca gruziński kontrwywiad zatrzymał czterech fotografów, w tym osobistego fotografa prezydenta Micheila Saakaszwilego Irakliego Gedenidze, którzy zostali oskarżeni o „przekazywanie informacji uzyskanych przy wykonywaniu swej pracy organizacji działającej pod przykryciem dla służb wywiadu obcego kraju przeciwko interesom Gruzji” – jak głosił oficjalny komunikat gruzińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Oprócz Irakliego Gedenidze aresztowana została jego żona Natia Gedenidze (później zwolniona), fotoreporter europejskiej agencji EPA Zurab Kurcikidze i fotograf pracujący dla gruzińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Giorgi Abdaładze.
Początkowo władze nie przedstawiły szczegółowych zarzutów wobec aresztowanych. Dopiero dwa dni później sprecyzowano oskarżenia. Chodziło o przekazywanie zdjęć i poufnych dokumentów (trasy przemieszczania się prezydenta Micheila Saakaszwilego oraz planu jego rezydencji) służbom wywiadowczym rosyjskiego Ministerstwa Obrony.
Wydarzenie to wzbudziło skrajne reakcje w Gruzji. Sam prezydent stwierdził, że jest zaskoczony i zarazem zasmucony aresztowaniem fotografów. Gruzińscy dziennikarze oburzeni uwięzieniem fotoreporterów 11 lipca zorganizowali protest przed gmachem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, domagając się zdjęcia klauzuli tajności i powątpiewając w wiarygodność oskarżeń władz. Padły także sugestie, że aresztowanie fotografów może być osobistą zemstą Saakaszwilego za przesłanie przez nich agencjom zagranicznym zdjęć z pacyfikacji protestów antyprezydenckich w nocy z 25 na 26 maja i kolejną próbą ograniczenia wolności mediów w Gruzji. Podobne stanowisko zajęła grupa jedenastu organizacji nadzorujących rynek medialny o nazwie Koalicja na rzecz Popierania Mediów. Po kilku dniach gruzińska prokuratura oświadczyła, że proces trzech oskarżonych fotografów, z wyjątkiem małej jego części, będzie toczył się jawnie i może rozpocząć się jeszcze w lipcu.
Gruziński rzecznik praw człowieka Giorgi Tugushi uznał za bezzasadne żądanie zdjęcia klauzuli tajności z toczącego się śledztwa. Afera szpiegowska w Gruzji została także skomentowana przez Waszyngton i Moskwę. Rzeczniczka Departamentu Stanu USA Victoria Nuland stwierdziła, że podejrzenia o szpiegostwo są sprawą do wyjaśnienia pomiędzy Gruzją a Rosją. Za to rzecznik rosyjskiego MSZ Aleksandr Łukaszewicz podkreślił, że ostatnie wydarzenia są kolejnym przykładem antyrosyjskiej histerii panującej w Gruzji.
Trudno ocenić, czy kolejny w ostatnich latach skandal szpiegowski jest spowodowany rzeczywistą działalnością rosyjskiej agentury na terenie Gruzji, czy próbą grania antyrosyjskimi nastrojami przez prezydenta Micheila Saakaszwilego, który w ten sposób może starać się odciągać uwagę społeczeństwa od poważnych problemów w kraju i utrzymywać poczucie ciągłego zagrożenia ze strony Moskwy.
***
8 lipca sześć opozycyjnych partii, które nie zaakceptowało propozycji zmian w kodeksie wyborczym przedstawionych przez rządzący Zjednoczony Ruch Narodowy, ogłosiło powstanie koalicji politycznej, której celem będzie zmiana obecnej ekipy rządzącej na drodze demokratycznych wyborów i objęcie władzy w formie rządu koalicyjnego.
W skład sojuszu gruzińskiej opozycji o nazwie Za Wolny Wybór weszły następujące ugrupowania: Rada Narodowa, Nasza Gruzja-Wolni Demokraci, Partia Konserwatywna, Partia Republikańska, Droga Gruzji i Partia Ludowa. Alians ten nie oznacza automatycznego stworzenia bloku wyborczego. Liderzy podkreślili, że ich celem jest zakończenie epoki postsowieckiego neobolszewizmu w Gruzji, ustanowienie wielopartyjnej demokracji opartej na rządach prawa i wzmocnienie wysiłków w kierunku integracji europejskiej.
Ugrupowania zapowiedziały powołanie grup roboczych celem opracowania jednolitego programu gospodarczego i społecznego przed przyszłorocznymi wyborami oraz zawarcie kompromisu w kwestiach ideologicznych. W dalszym ciągu grupa sześciu będzie walczyć o zmiany w ordynacji wyborczej w kierunku proporcjonalnego odzwierciedlenia preferencji wyborczych Gruzinów w przyszłym parlamencie. Chce także nawiązać bliską współpracę z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Pierwszym publicznym działaniem nowej koalicji będzie akcja „Pamiętaj”, która ukaże wykroczenia i „prawdziwą twarz” obecnej ekipy rządzącej w Gruzji.
Spotkanie sześciu liderów z aktywistami i sympatykami ich ugrupowań zakończyło się stwierdzeniem Gubaza Sanikidze z Rady Narodowej, że albo w 2012 roku opozycja odniesie zwycięstwo, albo obecna władza pozostanie jeszcze długi czas.
Wojciech Wojtasiewicz
Owszem, Sako, jest prozachodni, zapatrzony w USA i UE, ma flagi unijne w gabinecie, ale to akurat polityka "zachodniego" z niego nie czyni.
Paradoksalnie, to dobrze, że Saakaszwili jest autorytarystą, podobnym do Putina, bo reprezentuje inny punkt widzenia niż Putin - antysowiecki, antykomunistyczny, prozachodni, prokapitalistyczny, projednostkowy. Putin jest dokładnym zaprzeczeniem Saakaszwilego poza oczywiście stosunkiem do demokracji, praw człowieka, itd, bo w tej materii, nie wiadomo gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej.