NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Z kamerą wśród zwierząt

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-07-23 01:30:00 przez: Andrzej Szeptycki

Parząc rano kawę, wysłuchałem na antenie jednej z czołowych polskich rozgłośni radiowych przeglądu prasy z Ukrainy. Korespondent omówił trzy publikacje prasowe, których treść postaram się z pamięci przytoczyć.

W „Ukrajinśkiej Prawdzie” ukazał się artykuł poświęcony prezentowi, jaki zrobił sobie ostatnio Wiktor Janukowycz. Otóż ukraiński prezydent ma nowy prywatny helikopter, dobrze wyposażony, lepszy od tego, jakim dysponuje rosyjski premier Władimir Putin, którego maszyna mieści na pokładzie aż osiem osób, podczas gdy nowy nabytek Janukowycza – tylko sześć. Helikopter zakupiono bez przetargu, kosztował natomiast około siedmiu milionów hrywien. Aby „oszczędzić pieniądze podatnika”, ukraiński prezydent postanowił w zamian zrezygnować z nagród i odznaczeń, które miały zostać przyznane z okazji dwudziestej rocznicy niepodległości.

Kolejny materiał dotyczył protestu przed ambasadą Białorusi w Kijowie. Zebrani postanowili w geście solidarności wesprzeć białoruską opozycję. Powiewały biało-czerwono-białe flagi, puszczano antyreżimowe radzieckie songi. Od podobnych spotkań na Białorusi różniło tę manifestację to, że policja nie rozpędziła uczestników. Jednak, jak zauważają Ukraińcy, sytuacja praw człowieka w tym kraju systematycznie się pogarsza i Ukraina może upodobnić się do swego północnego sąsiada.

Wreszcie przygotowania do Euro 2012. Ukraińska kolej szykuje się na przyjęcie turystów z zagranicy i prowadzi w tym celu szkolenia językowe dla pracowników. Dziennikarze postanowili sprawdzić ich efektywność. W kasie na dworcu poprosili po angielsku o bilet do Moskwy. Bileterka uciekła, po czym wróciła i zaczęła im po rosyjsku tłumaczyć, jaki bilet jest potrzebny. Niezrażeni zadzwonili na informację kolejową – tam rozmówca pouczył ich, że powinni mówić po rosyjsku lub ukraińsku, i rzucił słuchawkę. Prowadzący kursy językowe dla pracowników kolei przyznają, że ich efekty są dość umiarkowane – nawet jeśli szkolony zrozumie pytanie, nie zawsze potrafi na nie odpowiedzieć. „Tak czy inaczej, jednak zaliczymy mu szkolenie – ważne, że się stara”.

Jaki obraz Ukrainy rysuje się z tej korespondencji? Nasz wschodni sąsiad to taki dziwny kraj, gdzie władzy żyje się lepiej niż w Rosji (wiadomo – oligarchowie), z demokracją jest ciut lepiej niż na Białorusi (nie pałują), a w ludzkim języku (czytaj: niewschodniosłowiańskim) raczej się nie dogadasz.

Czy te historie są prawdziwe? Zapewne tak. Czy ukazują one prawdziwy obraz życia na Ukrainie? Chyba nie. Żeby nie być gołosłownym, jeden czy dwa przykłady. Ostatnio na portalu Zaxid.net ukazał się dość smętny komentarz Iryny Mahdysz, redaktorki przyjaznego Polsce czasopisma „Ji”. Autorka pisze o praktyce niektórych konsulatów państw Unii Europejskiej, wymagających od Ukraińców, którym dano wizę na wyjazd do Unii, by po powrocie do ojczyzny zameldowali się w danym konsulacie. Ten, kto tego nie zrobi, może dostać zakaz wjazdu do UE na 99 miesięcy. Mahdysz retorycznie pyta, czy na tym polega liberalizacja reżimu wizowego, kto będzie płacił za dojazdy Ukraińców do najbliższego konsulatu po powrocie do kraju i co minister Radosław Sikorski na całą tę sprawę.

Korrespondent.net donosi za ukraińskim MSZ, że Ukraina i Komisja Europejska zgadzają się, że wszystkie zasadnicze uzgodnienia odnośnie do pogłębionej i kompleksowej strefy wolnego handlu Ukraina-UE powinny zostać przyjęte do szczytu Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się pod koniec września w Warszawie. Takie wnioski płyną ze spotkania ministra Konstantyna Hryszczenki i komisarza do spraw handlu Karela De Guchta.

Czemu tych informacji we wspomnianym przeglądzie prasy zabrakło? Możliwe są trzy, wzajemnie niesprzeczne, odpowiedzi. Pierwsza: formuła programu ma być lekka i przyjemna i budzić u rodaków o 7.30 rano przekonanie, że w naszym kraju nie jest najgorzej. Hipotezę tę potwierdzają przeglądy prasy z innych państw na antenie tej samej rozgłośni, których autorzy również skupiają się na sprawach nie całkiem poważnych („bunga-bunga” we Włoszech etc.). Druga: Polaków nie interesują realne problemy Ukraińców, takie jak reżim wizowy UE. Trzecia: w Polsce w dobrym tonie jest mówić z przymrużeniem oka i lekką pogardą o wschodnich sąsiadach w ogólności, o Ukrainie w szczególności. Zawsze zadziwiające jest, jak często ludzie (dyplomaci, eksperci, dziennikarze), którzy zajmują się tym regionem, zaczynają opowieść od narzekania („Z nimi to zawsze tak jest”).

Każdy kraj można przedstawić w krzywym zwierciadle. Weźmy Polskę. News pierwszy: sąd orzekł, że zatrzymanie autora strony Antykomor.pl nie było sprzeczne z prawem. News drugi: poszkodowani przez tornado hodowcy warzyw wciąż nie dostali obiecanej pomocy. News trzeci: Beata Kempa zrezygnowała z przedwyborczej loterii, gdzie główną nagrodą miała być kolacja z panią posłanką. To wszystko prawda, ale czy chcielibyśmy, żeby tak nas przedstawiały zagraniczne media – zapewne nie. Dlatego w imię – wiem, że to wyświechtane sformułowanie – „strategicznego partnerstwa” polsko-ukraińskiego warto pomyśleć, jak się przedstawia w Polsce Ukrainę. Stereotypy, fałszywe wizerunki nie rodzą się same. Współtworzą je dziennikarze. Życzyłbym sobie, żeby o tym pamiętali.

Andrzej Szeptycki jest adiunktem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Rady Forum Polsko-Ukraińskiego. Stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.
jubus @2011-07-23 09:48:10
Bardzo trafna ocena. Z Polaków wychodzi "wielkopaństwo" tyle, że ze słomą w butach. Mnie troche śmieszy to wywyższanie się Polaków na Ukraińców, Białorusinów czy Rosja, ale również i Rumunów lub Bułgarów.
Ja Polacy jadą do krajów zachodnich to nawet nie pisną, boją się, że od razu ktoś ich zwyzywa od "polaczków-brudasów i złodziei". Z tych komleksów wzięła się chęć wyżywania się słabszych (biedniejszych).
Niech może w końcu w mediach zaczną mówić jak to "syf, kiła i mogiła" jest w Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włoszech, które to kraje i społeczeństwa, obiektywnie są zacofane, nawet w stosunku do Polski i niech w końcu Polacy przestaną tam jeździć, bo nie do czego. Niech w mediach przestaną "słodzić" Unią Europejską, krajami obydwu Ameryk, niech zdejmą Cejrowskiego z anteny, a w zamian niech dadzą kogoś kto będzie przedstawiał troche inne regiony świata, niż ta papka amerykańsko-unijna.
Może jak Polacy zobaczą jak w "lepszym świecie" jest naprawdę to może dopiero docenią swoje położenie i zobaczą, że nasi sąsiedzi i tak stoją na wysokim poziomie rozwoju, w odróznieniu od takiego Meksyku czy Maroka.
Łukasz Adamski @2011-07-25 19:31:22
Andrzeju, zgadzam się.