Mińscy kierowcy znów domagają się tańszego paliwa. Organizatorzy „cichej rewolucji” wysyłają list otwarty z prośbą o poparcie do opozycjonistów, którzy nie opowiedzieli się jednoznacznie za akcją w Dzień Niepodległości. Nowa prezes Narodowego Banku Białorusi stanie przed trudnym wyzwaniem udźwignięcia „białoruskiego cudu gospodarczego”.
W nocy z 20 na 21 lipca cena benzyny znów wzrosła o kilka procent. Kierowcy, organizujący się w „błyskawiczne tłumy” (flash mob) przez internet, zamierzali powtórzyć akcję z czerwca, chcąc zablokować miński plac Niepodległości. Aby temu zapobiec, władze wyłączyły ulicę z ruchu, co jednak nie powstrzymało uczestników. W akcji wzięło udział około stu osób, które protestowały, trąbiąc i pokazując przez szyby znak wiktorii. Niektórzy zawiązali na antenach białe wstążki i puszczali piosenki zakazanych zespołów, takich jak N.R.M., Lapis Trubieckoj, i rosyjskiego barda z czasów pierestrojki Wiktora Coja. Wtórowali im przechodnie na chodnikach i przejściach dla pieszych, którzy przystawali, klaszcząc, mimo zauważalnej obecności agentów specsłużby ubranych po cywilnemu. Podczas akcji zatrzymano co najmniej cztery osoby.
Po ostatniej akcji ruchu „Za Auto”, gdy 7 czerwca kierowcy zablokowali główne ulice Mińska, protestując przeciwko trzydziestoprocentowej podwyżce cen paliwa, Aleksander Łukaszenka osobiście polecił redukcję opłat za benzynę. Od początku roku cena paliwa wzrosła dwukrotnie.
***
27 lipca w dwudziestą pierwszą rocznicę deklaracji suwerenności Białorusi z 1990 roku, czyli w białoruski Dzień Niepodległości, uczestnicy „cichej rewolucji” postanowili uchronić się przed zatrzymaniami. Zrezygnowali z tradycyjnego miejsca performance’u na placu Październikowym i przenieśli się na bazar Komarowka w centrum miasta. Około godziny trzynastej zaczęli tworzyć kolejki przy nieczynnych stoiskach. Nikt nie klaskał ani nie stworzył zwartej grupy. Mimo obecności milicji i „tajniaków” nie doszło do zatrzymań.
Opozycjoniści nie przyłączyli się do „cichej rewolucji” podczas Dnia Niepodległości. 28 lipca połączone siły opozycyjne utworzyły komitet organizacyjny alternatywnych uroczystości niepodległościowych zaplanowanych na 25 sierpnia. Dwadzieścia lat wcześniej deklaracja suwerenności otrzymała status prawny w postaci zapisu w Konstytucji Republiki Białoruś. W skład komitetu wszedł Białoruski Front Narodowy, ruch O Wolność, białoruska chadecja, organizacja Młody Front (którą Aleś Michalewicz zarejestrował w Czechach przy okazji prośby o azyl) i ruch solidarności Razem.
W obliczu wyraźnego odcięcia się polityków od „cichej rewolucji”, jeden z jej administratorów, Wiaczasłau Dzijanau opublikował list otwarty do opozycjonistów na łamach portalu Biełaruski Partizan. Wzywa w nim do zjednoczenia i przyłączenia się do akcji polityków, politologów i analityków, aby ich doświadczenie pomogło sformalizować grupę i stworzyć zarząd.
***
W wieku dziewięćdziesięciu sześciu lat zmarł kardynał Kazimierz Świątek, mianowany przez papieża Jana Pawła II administratorem apostolskim Kościoła katolickiego na Białorusi. W uroczystościach pogrzebowych 25 lipca w Pińsku, z którym duchowny był związany, uczestniczył między innymi kardynał Stanisław Dziwisz oraz prezydenci Polski i Białorusi. Aleksander Łukaszenka złożył kondolencje: – Dla wielu pokoleń duchownych i świeckich kardynał Świątek był prawdziwym świadkiem wiary, nauczycielem i doradcą, przykładem bezinteresownego i odpowiedzialnego wykonywania pracy duszpasterskiej – powiedział na Konferencji Biskupów Katolickich na Białorusi.
***
Opozycjoniście Źmicierowi Bandarence grozi kalectwo. Ze względu na schorzenie kręgosłupa, uniemożliwiające mu chodzenie, władze białoruskie wysłały go na operację bez konsultacji z neurochirurgiem. Po zabiegu pacjent bez przeprowadzonej rehabilitacji ma zostać przewieziony do kolonii karnej. W jego sprawie apelowali Jerzy Buzek oraz europosłowie Jacek Protasiewicz i Marek Migalski.
Oprócz głośnych spraw opozycjonistów, w aresztach pozostają działacze, wobec których władze białoruskie czują się całkowicie bezkarne. W obronie więzionych od 25 marca opozycjonistów Źmiciera Daszkiewicza i Mikity Lichawida, wobec których zastosowano zaostrzony rygor podczas pobytu w kolonii karnej (umieszczenie w karcerze, zakaz widzenia z rodziną oraz ograniczenie robienia zakupów w więziennym sklepie), stanęli internauci. Za pomocą serwisu Facebook przeprowadzili akcję smart mob, czyli koordynację działań tak zwanego „bystrego tłumu”, zbierając podpisy pod petycjami złagodzenia rygoru. Podpisane i zarejestrowane wnioski trafiły 26 czerwca do Departamentu Wykonania Kar. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych skutków, bo dzień później nałożono na Daszkiewicza – za rzekomą odmowę wykonywania robót – kolejną karę administracyjną.
***
27 lipca szefową Narodowego Banku Białoruski została Nadzieja Jermakowa, zastępując na tym stanowisku Piotra Prokopowicza, którego odwołanie wiązało się z kryzysem gospodarczym na Białorusi. Nowa prezes jest zaufanym człowiekiem prezydenta, pochodzi z okręgu szkłowskiego, podobnie jak głowa państwa.
– Nie jest dobrym pomysłem, żeby waluta leżała u nas w kieszeni. Rubla nie ma, chleba nie możemy kupić, dlatego że trzymamy w kieszeni po 15-20 dolarów – powiedziała Jermakowa na konferencji prasowej dzień po objęciu stanowiska. Według Jermakowej, kurs 5 tysięcy rubli białoruskich za dolara odzwierciedla jego rzeczywisty poziom. Tymczasem niezależna prasa białoruska donosi, że uśredniony kurs na czarnym rynku wynosi 6350 rubli białoruskich za dolara. Z tego wynika, że różnica między oficjalnym kursem a kursem na czarnym rynku wynosi około 28-29 procent.
Jermakowa staje przed nie lada wyzwaniem, ponieważ – jak podaje białoruski Narodowy Komitet Statystyczny – ujemne saldo handlu zagranicznego za ostatnie pół roku sięgnęło prawie cztery i pół miliarda dolarów. Mimo tych faktów, prorządowy dziennik „Zwiazda” przytacza wypowiedź wiceministra gospodarki Aleksandra Jaraszenki, który twierdzi, że pierwsza połowa roku 2011 odznacza się wysokim wzrostem PKB (11 procent), poprawą szeregu wskaźników jakości i parametrów prognozowych.
Naprawdę w Polsce można być w polityce i niczym się nie interesować. Wszyscy znają się na Rosji, a prawie nikt tak naprawdę się nią nie interesuje, nie wie, co się z nią dzieje. Bo ona jest potrzebna jako pretekst, straszak, nic ponadto. Wiesław Walendziak „Krytyka Polityczna” 22/2010
Brak komentarzy