NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Ale o co chodzi?

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-08-06 20:30:00 przez: Piotr Pogorzelski

Aresztowanie Julii Tymoszenko było dla wszystkich w Kijowie wielką niespodzianką. Nie oznacza to jednak, że dla wszystkich Ukraińców było ważnym wydarzeniem – niezależnie od tego, czy kochają oni byłą premier, czy jej nienawidzą.

Najpierw spójrzmy na sprawę z perspektywy zwykłego Ukraińca. O procesie Julii Tymoszenko informowały – mniej albo bardziej obiektywnie – wszystkie media. Wiadomości o ciągłych sprzeczkach byłej premier z sędzią powoli stawały się nudne. Tak bardzo, że na początku tego tygodnia, aby ożywić atmosferę, prokurator Lidia Frołowa przyszła z warkoczem zaplecionym à la Julia Tymoszenko. W piątek za to dowiedzieliśmy się, że była szefowa rządu nie zna rosyjskiego i potrzebuje tłumacza, ponieważ nie rozumie, co mówi premier Mykoła Azarow. Nawiasem mówiąc, jak mogła podpisać kontrakty gazowe z Rosją i rozmawiać z Władimirem Putinem? Za karę sędzia zabrał Julii Tymoszenko jej ulubione zabawki, w tym iPada, i odprawił ją do kąta. Na ile, nie wiadomo.

Tak, ta informacja na pewno dla wielu była zaskoczeniem. Wątpię jednak, czy zwolennicy Julii Tymoszenko od razu oderwali się od foteli i pobiegli na dworce kupić bilety do Kijowa na zapowiadaną na poniedziałek demonstrację w obronie swojej ulubienicy. Wątpię także, aby jej przeciwnicy ucieszyli się na tyle, aby uratować dramatycznie spadające poparcie dla prezydenta Wiktora Janukowycza. Warto tutaj dodać, że zapewne nieznacznie wzrośnie rating Tymoszenko, który od dłuższego czasu utrzymuje się na tym samym poziomie. Na spory między politykami Ukraińcy patrzą w najlepszym razie jak na serial telewizyjny mający mały związek z ich życiem, w najgorszym – jak na porachunki między różnymi grupami przestępców. Ile razy już słyszałem: przecież i tak wszyscy kradną. Wracając do demonstracji, wszystkie sondaże pokazują: Ukraińcy mogą wyjść na ulice, ale przede wszystkim po to, aby bronić własnych interesów ekonomicznych.

Obecnie pod sądem na Chreszczatyku przebywa stale około 150-200 zwolenników Julii Tymoszenko, a organizatorzy tego całodobowego protestu nie chcą nawet prognozować poniedziałkowej liczby uczestników, obawiając się, że jeżeli manifestantom się nie zapłaci, to mało kto przyjedzie do stolicy, aby bronić byłej premier. Widać to było już w sobotę, kiedy niewielu z biorących udział w małej manifestacji pod aresztem na Łukianowce w obronie Julii Tymoszenko chciało się wypowiadać do kamer. Najczęściej można było usłyszeć, że protestujący nie mają nastroju. Czy nastrój poprawi im 200 hrywien, które otrzymają pod koniec „roboczego dnia”? Istnieje także druga możliwość: w manifestacji wzięli udział uczestnicy jesiennych protestów przeciwko nowemu kodeksowi podatkowemu, którzy obawiają się kolejnych prześladowań. Może jest i tak, ale dlaczego takiego problemu nie ma na Chreszczatyku?

Zanim przejdziemy do władz, zajmijmy się jeszcze opozycją. Zapowiada ona, że znów się zjednoczy. Aresztowanie skrytykowała nawet Nasza Ukraina, której honorowy przewodniczący Wiktor Juszczenko zrobił chyba więcej niż spece od PR-u z Partii Regionów, aby prezydentem został Wiktor Janukowycz. W zamian ten znany obrońca demokracji i wolności słowa, prozachodni polityk (którego zachodniość kończy się na Bugu, a może jeszcze bliżej Kijowa) może mieszkać w „państwowej” daczy i nikt nie bada jego powiązań z klubem RosUkrEnergo. Inny jej członek Arsenij Jaceniuk też krytykuje areszt. Czy ktoś wierzy w możliwość zjednoczenia opozycji? Jest to pytanie retoryczne.

Popatrzmy, jak wielu jest polityków (między innymi Arsenij Jaceniuk, Wałentyn Naływajczenko, Wiktor Juszczenko czy Anatolij Hrycenko), o których prawie zapomnieliśmy. A o Julii Tymoszenko pamiętamy. I tu powstaje kolejne pytanie: czyja to zasługa? Moim zdaniem, przede wszystkim władz. Wszczynanie kolejnych spraw karnych przeciwko byłej premier tylko jej pomogło. Cokolwiek by mówiła o tym, że ukraińska telewizja jest opanowana przez oligarchów, Julię Tymoszenko pokazywali wszyscy, w tym także znienawidzony przez nią kanał Inter. Oczywiście, gdyby nie jej mistrzowska gra, nie byłaby tak popularna. Niemniej jednak producentem serialu była Administracja Prezydenta, a główną rolę odgrywała była premier. Sukces ma zawsze wielu ojców.

Wciąż jednak nikt nie może zrozumieć, jakie korzyści mieli z aresztowania Julii Tymoszenko obecnie rządzący w Kijowie. Sam proces ani nie podwyższył ratingów władz, ani nie odwrócił uwagi społeczeństwa od coraz trudniejszej sytuacji gospodarczej (podwyżki cen, usług komunalnych), nie zrobi tego także przebywanie Tymoszenko w areszcie śledczym. Coraz więcej obserwatorów twierdzi, że decyzja była podjęta pospiesznie, w sposób nieprzemyślany, nie wykluczają nawet, że wynikała z prywatnej obrazy premiera Mykoły Azarowa, który poczuł się znieważony przez oskarżoną w czasie piątkowych przesłuchań.

Dotąd wydawało się, że władze w Kijowie zwracają przynajmniej uwagę na to, co powie wspólnota międzynarodowa. Teraz okazuje się, że kompletnie ich to nie interesuje. W momencie, kiedy w finalnym stadium znajdują się rozmowy o nowej umowie stowarzyszeniowej z Unią Europejską, aresztowana zostaje polityk, która ma w Brukseli potężne plecy czy też, jak tu mówią: dach. Prowokacja? Działanie prorosyjskie? Chyba jednak nietrafione, bo rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało błyskawicznie na to, co działo się w kijowskim sądzie: „Wszystkie porozumienia gazowe w 2009 roku były zawierane zgodnie z prawem narodowym i prawem międzynarodowym, a przed ich podpisaniem wydane zostały niezbędne dyrektywy prezydentów Rosji i Ukrainy” – podkreślają Rosjanie.

Istnieje teoria, że w Kijowie są grupy dążące do międzynarodowej izolacji Wiktora Janukowycza. Wątpię jednak, aby zadziałały one w tym momencie. Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że decyzja o aresztowaniu Julii Tymoszenko była pochopna, nieprzemyślana i wypływała z prywatnych motywów. Niewykluczone, że była premier za kilka dni opuści areszt. To także będzie dobry obrazek w telewizji. A władze w Kijowie dowiedzą się, jak daleko mogą się posunąć – zarówno obserwując reakcje wewnątrz kraju, jak i na arenie międzynarodowej.

Piotr Pogorzelski jest korespondentem Polskiego Radia w Kijowie.

--
Zobacz także:
Piotr Andrusieczko  Areszt Tymoszenko – potwierdzenie tendencji
Witalij Portnikow  Ojciec za firanką

Brak komentarzy


NEW 3-4/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
1%
Cytat:
Podziwiamy Was. Podziwiamy Waszą pokojową walkę, w której nie wybita została żadna szyba, w której nie ma prowokacji. Zaklinamy Was, chrońcie się przed prowokacją; bądźcie dzielni, bądźcie odważni, ale rozsądni. Ta walka musi doprowadzić do skutku – do wolnej Ukrainy. Wierzymy, że zwyciężycie, że dojdzie do dialogu, że Wasza twarda wola sukcesu – sukcesu prawdy przeciw fałszowi zwycięży. Tego Wam życzymy.
Tadeusz Mazowiecki
Polecamy: