PRZEGLĄD MOŁDAWSKIPrzedstawiciele mołdawskiej sceny politycznej poszukują kandydata na prezydenta, którego poprą także komuniści. Gagauzja nie chce języka rumuńskiego na egzaminach maturalnych i uniwersyteckich, natomiast ponad trzy tysiące Mołdawian ustawia się w kolejce po rumuńskie stypendia. Naddniestrze walczy z ogólnoświatowym kryzysem.
– Zrobimy, co tylko możliwe, by uniknąć przedterminowych wyborów i zapewnić społeczeństwu stabilność – powiedział lider parlamentarnej frakcji Partii Liberalno-Demokratycznej Wałerij Strielec. Zdaniem jego partii, prezydenta należy wybrać, inaczej Mołdawia znajdzie się w stanie jeszcze większej niż dotychczas niestabilności. Strielec podkreślił również, że zerwanie rozmów z opozycyjną Partią Komunistów Republiki Mołdawii było błędem.
Partia premiera Vlada Filata formalnie dąży do wysunięcia kandydata wspólnego dla wszystkich ugrupowań i zawarcia porozumienia z Partią Komunistów. Głównym celem tych zabiegów jest uniknięcie wyborów parlamentarnych w najbliższym czasie. Być może jest to spowodowane niezłym wynikiem Partii Demokratycznej (koalicjanta i rywala zarazem) w wyborach samorządowych. Obecnie mówi się o „alternatywnym kandydacie”, co należy odczytać jako wycofanie poparcia dla lidera PD Mariana Lupu w wyścigu o fotel prezydencki. Rzecz jasna, kandydatem tym nie może być nikt z liderów czterech największych partii. Jak do tej pory nie padło jednak żadne nazwisko.
***
Władze Autonomii Gagauskiej wystąpiły z projektem wydawania własnych dyplomów przez gagauskie licea i Uniwersytet Państwowy w Komracie. Problemem jest ocena z języka państwowego (czyli mołdawskiego) na świadectwach maturalnych oraz dyplomach licencjackich. W tym roku egzaminu z języka państwowego nie zdało ponad 6 procent gagauskich uczniów i studentów. Jak twierdzą przedstawiciele władz Autonomii, konieczność zdawania tego egzaminu jest przejawem dyskryminacji Gagauzów. Argumentują, że wielu młodych Gagauzów wybiera się na studia do Naddniestrza, Rosji lub na Ukrainę, więc język rumuński (tak mówią o języku państwowym Gagauzi) nie jest im do niczego potrzebny. Baszkan Gagauzji Mihail Formuzal skierował już odpowiedni projekt do Ministerstwa Edukacji.
To ostre posunięcie w drażliwej kwestii języka zaskoczyło mołdawskich polityków. Nie uspokajają ich zapewnienia baszkana, że Gagauzi nie występują przeciwko państwowemu językowi, ale przeciw obowiązkowemu zdawaniu z niego egzaminu. Nie mają bowiem możliwości w odpowiedni sposób się do niego przygotować. „Nasi uczniowie będą się go (języka – przyp. autorzy) chętnie uczyć, jeśli państwo będzie im w tym pomagać (…) Jednak państwo tego nie robi, a jedynie żąda nauczenia się”. Formuzal zaznacza, że w Gagauzji język mołdawski słychać rzadko, dlatego potrzebne są dodatkowe kursy, które wyrównają szanse lokalnej młodzieży.
Poziom nauczania języka mołdawskiego w gagauskich szkołach jest bardzo niski. Często kurs tego języka jest prowadzony po… rosyjsku. Gagauzi od lat twierdzą, że jest to celowa polityka ograniczania ich szans na mołdawskim rynku pracy, prowadzona przez tamtejsze władze.
***
Mołdawscy absolwenci szkół średnich na przełomie lipca i sierpnia rozpoczęli walkę o stypendia na uczelniach zagranicznych – najczęściej w krajach sąsiadujących. Mimo że ofertę stypendialną dla najzdolniejszych proponuje zarówno Ukraina, jak i Rumunia, to brakuje chętnych do nauki u wschodniego sąsiada. Dysproporcje są znaczne. Na około 1150 miejsc proponowanych przez rumuńskie uczelnie wyższe zgłasza się co roku ponad 3000 abiturientów. W kolejce do konsulatu rumuńskiego stoi się nawet kilkanaście godzin.
– Rumuński system edukacji jest rozwinięty bardziej niż w Mołdawii, a poza tym ich dyplomy uznawane są w całej Europie – tłumaczy portalowi Azi.md jedna z kandydatek na zagraniczne stypendium, dodając, że jest gotowa stać w kolejce całą noc, byleby tylko złożyć niezbędne dokumenty.
Natomiast program stypendialny oferowany przez ukraińskie Ministerstwo Edukacji cieszy się jedynie połowicznym zainteresowaniem. W 2010 roku na 105 miejsc proponowanych przez Kijów zgłosiło się jedynie pięćdziesięciu sześciu kandydatów. W tym roku prawdopodobnie ich liczba będzie podobna.
***
W pierwszej połowie 2011 roku ceny w Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej wzrosły o 11,35 procent, w tym ceny żywności podskoczyły aż o 9 procent – informuje tamtejsze Ministerstwo Gospodarki. Naddniestrzańska agencja informacyjna Lenta PMR podkreśla, że oficjalna kwota minimalna pozwalająca na przeżycie w Republice wynosi 1119,90 rubli naddniestrzańskich (około 373 złotych). Agencyjni dziennikarze przypominają, że pensje w naddniestrzańskiej budżetówce wynoszą średnio 1863 ruble NRM (około 621 złotych) i wyrażają obawę, że dalszy wzrost cen może wyraźnie wpłynąć na poziom życia w Republice. Według Ministerstwa Gospodarki, średnia pensja w Naddniestrzu wynosi dziś 2799 rubli (około 900 złotych).
Kamil Całus, Piotr Oleksy
Wino mołdawskie jest dobre, ale z samego wina Mołdawia, najbiedniejszy kraj Europy, nie wyżyje. Muszą się czymś innym zająć niż tylko wina i biesiady.
Gdzież tu przesada? Mówimy przecież o pewnych cechach, które społeczeństwo mołdawskie (bądź naród - jak kto woli) bezwzględnie charakteryzują. Nie stoi to oczywiście w sprzeczności z Pana stanowiskiem (które zresztą podzielam) - Mołdawia by się rozwijać musi zrobić jeszcze bardzo wiele by się uniezależnić.