NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Gdy lewa ręka nie wie, co robi prawa

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-08-18 09:30:00 przez: Karolina Słowik

PRZEGLĄD BIAŁORUSKI

Milczące protesty zostały zawieszone do jesieni. Ułaskawieniu części „dekabrystów” towarzyszyło skandaliczne aresztowanie szefa Wiosny Alesia Bialackiego. Mimo przecieku o sprzedaży białoruskiej broni pakistańskim terrorystom Indie nadal chcą kupić udziały przedsiębiorstwa Bielaruskali wartego trzydzieści miliardów dolarów.

Administratorzy Rewolucji przez Sieć Społecznościową zawiesili milczące protesty do października, chcąc uniknąć kolejnych aresztowań. 12 sierpnia, zamiast wyjść na ulice, uczestniczyli w konferencji przeprowadzonej on line. Wziął w niej udział współprzewodniczący komitetu organizacyjnego Zgromadzenia Narodowego Wiktar Iwaszkiewicz (w młodości związany z ruchem Tałaka, później z Białoruskim Frontem Narodowym). Głównym tematem narady była organizacja ogólnonarodowego protestu zaplanowanego na 8 października. Organizatorzy nawołują władze do „oddania ludziom, tego co im ukradli”. Postulują o podwyższenie płac i emerytur do poziomu z początku roku.



– Jest mało prawdopodobne, że 8 października nastąpi kulminacja protestów. To raczej czas, w którym ludzie będą dostosowywać się do sytuacji, a szczyt protestów przyjdzie znacznie później – gdy ceny opłat komunalnych wzrosną, co odbije się na portfelach obywateli, czyli w listopadzie, grudniu – powiedział politolog Dienis Mieljancow, z którym komitet organizacyjny konsultował się dwa tygodnie temu.

Członkami komitetu zostali między innymi były przewodniczący białoruskiej Rady Najwyższej Stanislau Szuszkiewicz, były przewodniczący partii Białoruski Front Narodowy Wincuk Wiaczorka oraz działacze ruchu Mów Prawdę, Europejska Białoruś, Ruch Białoruski i Sprawiedliwy Świat. Strona internetowa Zgromadzenia Narodowego działa od lipca. Można na niej znaleźć informacje o wszystkich dotychczasowych protestach i przygotowaniach do październikowych wystąpień.

***

11 sierpnia Aleksander Łukaszenka pozytywnie rozpatrzył wniosek o ułaskawienie dziewięciu więźniów politycznych, okrzykniętych przez białoruskie media „dekabrystami”. Wśród nich znalazł się Źmicier Drozd, Arciom Hrybkou, Siarhiej Kazakou i Andrej Pratasienia. Skazani byli do czterech lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Podstawą decyzji było przyznanie się do winy i okazanie skruchy przez aresztantów.
„Wszyscy dostali propozycję napisania podania o ułaskawienie. Władzom bardzo na tym zależało” – powiedział Źmicier Drozd w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z 16 sierpnia. „Rozumiałem, że jeżeli nie podpiszę, to poniosę konsekwencje” – dodał.
Pozostali „dekabryści”: Andrej Sannikau, Dźmitryj Us czy Mikałaj Statkiewicz nie zamierzają prosić prezydenta o łaskę. Analitycy twierdzą, że wypuszczenie pierwszych więźniów może być balonem próbnym dla reakcji Zachodu i nawiązania dialogu małym kosztem ze strony władz.

„Lewa ręka nie wie, co robi prawa” – tak w odniesieniu do niedawnych ułaskawień białoruscy eksperci komentują aresztowanie 4 sierpnia szefa organizacji praw człowieka Wiosna Alesia Bialackiego. Działacza oskarżono o niezapłacenie podatków na sumę ponad miliarda rubli białoruskich. Jak podała redakcji „Naszej Niwy” działaczka praw człowieka Tacciana Rawiaka, suma jest związana z udzielaniem pomocy materialnej aresztowanym opozycjonistom.

Litewskie Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało się do wydania Mińskowi danych bankowych białoruskich organizacji zarejestrowanych na Litwie. Od razu oficjalnie potępiło zachowanie białoruskich władz. W polskiej Prokuraturze Generalnej dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej Krzysztof Karsznicki podał się do dymisji, a referent odpowiedzialny za przekazanie wyciągu z kont Bialackiego będzie ukarany dyscyplinarnie. Jak podaje „Rzeczpospolita”, rzecznik prokuratury Maciej Kujawski tłumaczy niekompetencję pracowników brakiem wzmianki o opozycyjnej działalności Bialackiego we wniosku wystosowanym przez białoruskie władze. Prokurator generalny Andrzej Seremet podjął decyzje personalne dopiero 16 sierpnia. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski 12 sierpnia przeprosił Białorusinów za pośrednictwem portalu Twitter.

Wiosna rozpoczęła działalność w 1998 roku. Osiem lat temu Sąd Najwyższy postanowił zlikwidować instytucję. Były przewodniczący białoruskiej Rady Najwyższej Miaczysłau Hryb powiedział, że organizacja nie miała innego wyjścia niż praca w warunkach półlegalnych.
– Litwa zna warunki, w jakich funkcjonują stowarzyszenia na Białorusi. Myślę, że to po prostu zdrada – dodał.

Bialacki ma pozostać w areszcie jeszcze dwa miesiące. Grozi mu do siedmiu lat więzienia. Przeciwko zatrzymaniu opowiedzieli się przedstawiciele rządów Litwy, Polski, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i kierownictwo Unii Europejskiej.

***

9 sierpnia serwis informacyjny AFN opublikował dokumenty o zatwierdzeniu programu dostaw broni do krajów arabskich, w szczególności do pakistańskich grup terrorystycznych: Tehrik-i-Taliban Pakistan, odpowiedzialnej za zamordowanie polskiego geologa Piotra Stańczaka w 2008 roku, i Laszkar-i-Toiba, wspierającej kaszmirskich separatystów oraz Al-Kaidę.

Grupa hakerów Anonymus włamała się na serwer włoskiej cyberpolicji. Według zdobytych danych, finansowanie dostaw broni, której trasa prowadzi przez Syrię i Kurdystan, odbywa się przy udziale libańskiego Fransabanku, posiadającego filię również na Białorusi, oraz irańskiego banku Tejarat. Na przeskanowanych umowach z Fransabankiem widnieje nazwisko ministra spraw zagranicznych Białorusi Siarhieja Martynaua. „Informacje o wywozie broni posiadają również Włochy, Indie, Pakistan i Rosja” – informuje AFN.

Dalszym ciągiem afery może być poniedziałkowa wizyta Aleksandra Łukaszenki w Katarze (główny sponsor libijskich rebeliantów), celem podpisania dwustronnych umów w sferze gospodarczej.

***

Sprzedaż udziałów białoruskiego państwowego producenta soli potasowej Bielaruskali, o wartości szacowanej na trzydzieści miliardów dolarów, jest największą transakcją prywatyzacyjną w ostatnich latach. 5 sierpnia rosyjski Sbierbank i Deutsche Bank wyraziły chęć udzielenia przedsiębiorstwu kredytu w wysokości dwóch miliardów dolarów. Zabezpieczeniem ma być 35 procent akcji firmy. W razie braku spłaty pożyczki Bielaruskali przejdzie w ręce wierzycieli.

Tydzień później Indie zaproponowały siedem miliardów dolarów za 25 procent akcji. Jest to nieporównywalnie korzystniejsza oferta. Wycieki o sprzedaży białoruskiej broni krajom arabskim zachwiały przebiegiem rozmów. Rzecznik białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Andrej Sawinych zaprzeczył treści artykułu, nazywając go dezinformacyjnym. Transakcja ta jest nadzieją dla stale pogarszającego się stanu białoruskiej gospodarki. 14 sierpnia kurs dolara na czarnym rynku wyniósł nawet do 7,9 tysiąca białoruskich rubli, mimo że oficjalny kurs dolara wzrósł tylko do 5,1 tysiąca białoruskich rubli.

Karolina Słowik

Brak komentarzy