NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Koniec miesiąca miodowego

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-08-21 10:30:00 przez: Stanisław Szypowski

Czas zbliżenia i stabilności w stosunkach rosyjsko-ukraińskich, który rozpoczął się wraz z przyjściem do władzy Wiktora Janukowycza, właśnie się zakończył. Było to widoczne 12 sierpnia podczas wizyty prezydenta Ukrainy w rezydencji rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Soczi. Janukowycz rozpoczął rozmowę, sugerując, że Ukraina może podać Rosję do sądu, a Miedwiediew – zwracając uwagę na ogrom problemów w dwustronnych stosunkach. Moskwa i Kijów sprzeczają się o cenę gazu oraz wstąpienie Ukrainy do unii celnej. Eksperci są zgodni, że tak źle nie było od dawna, a dalsze ochłodzenie relacji na linii Kijów-Moskwa może doprowadzić do nowej wojny gazowej.

Do spotkania Miedwiediew-Janukowycz miało dojść na początku sierpnia. Prezydent Miedwiediew miał zamiar świętować Dzień Floty Rosyjskiej w Sewastopolu w towarzystwie Janukowycza, lecz wizyta była uwarunkowana podpisaniem umowy łączącej Naftohaz z Gazpromem. Kijów nie zgodził się na postawione warunki, a Miedwiediew ostatecznie pojechał do Bałtijksa w Kaliningradzie.

Prezydenci rozpoczęli trudny dialog jeszcze przed wizytą w rezydencji Boczarow Ruczej w Soczi. Janukowycz oznajmił dziennikarzom, że Moskwa i Kijów winny „zweryfikować ceny na gaz, nie kierując sprawy do sądu”. Dał przez to do zrozumienia, że jeśli kompromis nie zostanie osiągnięty, to Ukraina będzie przygotowana do sądowej batalii.

Rozmowy między przywódcami odbywały się za zamkniętymi drzwiami do późnego wieczora. O efektach nie powiedziano nic, a brak szefa Gazpromu Aleksieja Millera i szefa Naftohazu Ukrainy Jewhena Bakulina w Soczi może świadczyć tylko o tym, że żadne umowy gazowe nie zostały podpisane. Ukraińscy i rosyjscy dyplomaci zwracają uwagę, że pojawiło się zbyt dużo problemów, aby je rozwiązać na jednym spotkaniu.

Według ekspertów, wymienione przez Miedwiediewa problemy istnieją nie od wczoraj. Po tym jak rok temu prezydentem Ukrainy został Janukowycz, w Rosji zapanowała euforia. A jego zwycięstwo na Kremlu zostało ogłoszone jako główne z osiągnięć Miedwiediewa. Wydawało się, że Kijów wróci w orbitę wpływów Moskwy, pierwsze gesty i działania nowego prezydenta bowiem na to wskazywały. Wiosną Janukowycz podpisał porozumienie o wydłużeniu stacjonowania na Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej do 2042 roku w zamian za obniżkę ceny rosyjskiego gazu dostarczanego na Ukrainę. Później Janukowycz potwierdził neutralność Ukrainy, przez co wizja wstąpienia kraju do NATO się oddaliła. Na tej fali euforii Kreml przygotował szereg integracyjnych projektów. Obok zaproszenia Ukrainy przez Putina, by ta wstąpiła do unii celnej, zaproponowano fuzję ukraińskiego i rosyjskiego sektora atomowego, stworzenie wspólnego przedsiębiorstwa lotniczego, wejście rosyjskiego kapitału do Ukrtelekomu, Odeskiej Przyportowej Fabryki, Zaporożstalu i Luganskteplowozu. A zwieńczeniem tej integracji miało być połączenie Gazpromu i Naftohazu, w efekcie którego Rosjanie mieli faktycznie przejąć kontrolę nad ukraińską firmą. Jednocześnie Moskwa uzyskałaby kontrolę nad ukraińską siecią przesyłową gazu. W zamian za Naftohaz Rosja obiecała Ukrainie zmienić warunki kontraktu gazowego, zawartego w 2009 roku przez Julię Tymoszenko, zgodnie z którym Ukraińcy płacą za gaz więcej niż konsumenci z Unii Europejskiej.

Dla Kijowa większość warunków była nie do zaakceptowania. Ostatnia rozmowa szefa Gazpromu Aleksieja Millera z ministrem energetyki Ukrainy Jurijem Bojką odbyła się w lipcu i od tego czasu nie było żadnego postępu w negocjacjach. Nie mniej dramatycznie rozgrywają się rozmowy w sprawie unii celnej. Wiktor Janukowycz zaproponował formułę 3+1, wedle której Ukraina nie miałaby mieć statusu członka unii celnej, a jedynie obserwatora, czego jednak Moskwa nie zaakceptowała. Większą złość na Kremlu wywołał jednak początek negocjacji w sprawie strefy wolnego handlu, które Kijów rozpoczął z Brukselą. Jak zauważa Wadym Karasiow, dyrektor kijowskiego Instytutu Strategii Globalnych, strefa wolnego handlu pozwoli zdywersyfikować ukraiński eksport i modernizować gospodarkę, natomiast unia celna jest ponadnarodowym organem, który de facto jest obsadzony przez Rosjan, co może blokować samodzielność ukraińskich elit.

Obok gospodarczych problemów na linii Moskwa-Kijów pojawiły się również polityczne. Między innymi kwestia nieuregulowanych granic, spięcia w związku z wpłynięciem do Morza Czarnego amerykańskiego krążownika Monterey oraz szkolenia Sea Breeze 2011. Dodatkowo Moskwa dowiedziała się o rozmowach Kijowa z NATO w sprawie przyszłości stacjonowania Floty Czarnomorskiej, tarczy antyrakietowej i strategii ukraińskiej polityki zagranicznej.

W takich niesprzyjających warunkach wątpliwe jest, aby wrześniowe posiedzenia komisji międzyrządowych miały przynieść jakiekolwiek rezultaty. Według analityka i szefa East European Gas Analysis Michaiła Korczemkina, Rosji nie uda się wynegocjować z Ukrainą przejęcia kontroli nad siecią przesyłową gazu, a wojna gazowa da dodatkowe argumenty dla projektów takich jak South Stream i Nord Stream.

Eksperci słusznie zauważają, że eskalację napięcia na linii Moskwa-Kijów prawdopodobnie uda się uniknąć, ale o progresie w relacjach dwustronnych można zapomnieć. Ten stan zawieszenia potrwa zapewne do 2012 roku, kiedy w Rosji będzie wiadomo, kto zostanie prezydentem, a na Ukrainie odbędą się wybory do Rady Najwyższej. Istotne będzie również stanowisko Brukseli w sprawie strefy wolnego handlu i polityka USA po wyborach prezydenckich. Pewne jest jedno: rosyjsko-ukraiński miesiąc miodowy dobiegł końca, a politykę miłych gestów zastąpi polityka twardych negocjacji.

Stanisław Szypowski jest współpracownikiem „Nowej Europy Wschodniej” i prawnikiem Kancelarii Prawnej Skoczyński Wachowiak Strykowski.
Romahn @2011-08-21 11:32:45
fajne przypomnienie historii, ale nie wnosi nic nowego. A ten miesiac miodowy to sie juz zakonczyl conajmniej pare miesiecy temu. Nie znam tez "Wadim Karasajew". Moze chodzi o Karasiowa - cytowanego zapewne przez "Izwiestia", ktore ostatnio o tym pisaly.
sszyp @2011-08-21 13:31:26
faktycznie, chodzi o Wadima Karasiowa

NEW 3-4/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
1%
Cytat:
Naprawdę w Polsce można być w polityce i niczym się nie interesować. Wszyscy znają się na Rosji, a prawie nikt tak naprawdę się nią nie interesuje, nie wie, co się z nią dzieje. Bo ona jest potrzebna jako pretekst, straszak, nic ponadto.
Wiesław Walendziak
„Krytyka Polityczna” 22/2010
Polecamy: