NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Z troski o Ukrainę

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-08-30 20:00:00 przez: Tomasz Kułakowski

Polska nie chce stracić Ukrainy z unijnego horyzontu. Dalszy pobyt Julii Tymoszenko w areszcie może popsuć atmosferę wrześniowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Warszawie i przekreślić szanse na podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Wiktor Janukowycz powinien to w końcu zrozumieć.

Polska nie będzie miała sukcesów podczas prezydencji, a Ukraina oddali się od Europy. Nikt myślący zdroworozsądkowo tego nie chce, dlatego do letniej rezydencji Bronisława Komorowskiego w Juracie przyjechał prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Prezydenci rozmawiali w cztery oczy, bez mediów, jak miewali to w zwyczaju Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. Po spotkaniu Komorowskiego i Janukowycza wiadomo było tyle samo co przed nim.

Współpraca ukraińsko-unijna to kluczowa sprawa dla polskiej prezydencji. Warszawa liczy na to, że Ukraińcom uda się do końca roku wynegocjować wszystkie warunki umowy stowarzyszeniowej i parafować ją podczas grudniowego szczytu UE-Ukraina w Kijowie. Podpisanie dokumentu, który tworzy strefę wolnego handlu i przybliża Kijów do struktur unijnych, byłoby sporym sukcesem prezydencji i – szerzej – polskiej racji stanu.

W ten kontekst wpisuje się aresztowanie na początku sierpnia Julii Tymoszenko, byłej premier, a obecnie jedynego polityka opozycji, który jest w stanie zagrozić Wiktorowi Janukowyczowi w demokratycznych wyborach.

Wyrok skazujący Julię Tymoszenko na karę więzienia sprawi, że ukraiński prezydent może zyskać miano tłamszącego opozycję „drugiego Aleksandra Łukaszenki”, co jest na rękę przede wszystkim Moskwie, pragnącej utrzymać Kijów w swojej strefie wpływów i zmusić Ukrainę do przystąpienia do unii celnej. Jednak nie tylko, są bowiem w Unii Europejskiej państwa, jak Francja czy Niemcy, które nie pałają miłością do Ukrainy i nie widzą dla niej miejsca we Wspólnocie. Dla niektórych państw członkowskich każdy pretekst jest dobry, by odwlekać zbliżanie się Ukrainy do struktur unijnych.

Po wyjściu z aresztu była premier złapie wiatr w żagle. A jeśli uda się wygrać zaplanowane na jesień przyszłego roku wybory parlamentarne, to w 2015 roku zemści się za ubiegłoroczną porażkę w wyborach prezydenckich. Do takiego scenariusza Wiktor Janukowycz nie chce dopuścić – zgodnie z tokiem rozumowania komunistycznego polskiego przywódcy Władysława Gomułki: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”.

Niepokój Polski oprócz przebiegu tego absurdalnego procesu budzi również jego międzynarodowy wydźwięk. Ma to związek nie tylko z umową stowarzyszeniową, ale także z wrześniowym szczytem Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się w Warszawie. Polski rząd chce, by stał się on jednym z największych sukcesów prezydencji. Atmosferę może jednak popsuć obecność ukraińskiego prezydenta, gdy Julia Tymoszenko wciąż będzie za kratami, a obok Wiktora Janukowycza zasiądą prezydent Francji Nicolas Sarkozy czy kanclerz Niemiec Angela Merkel.
– Ciężko sobie wyobrazić, że jakieś kraje unijne zbojkotują przyjazd do Warszawy we wrześniu. Jednak w naszym interesie leży ochrona szczytu, by był on udany, z ciekawymi obietnicami, patrzący w przyszłość. Poza tym, w integracji Ukrainy ze strukturami unijnymi mamy interes strategiczny. Jeżeli Ukraina oddali się od Europy, to jej problemy społeczno-gospodarcze będą coraz poważniejsze i za kilka lat władzom może zabraknąć determinacji do wprowadzania reform. To jest ten moment. Zaniechanie może sprawić, że kwestii Ukrainy już nie da się odkręcić – mówi wysoki rangą polski dyplomata, proszący o zachowanie anonimowości.

Wiktor Janukowycz musi zrezygnować z żądzy władzy i wypuścić Julię Tymoszenko na wolność. Na Ukrainie nie ma świętych, każdy polityk miał związek z bardziej lub mniej szemranymi interesami. Tymoszenko wchodziła do polityki jako oligarcha handlujący gazem, Janukowycz ma na sumieniu rozbój i inne sprawy kryminalne z czasów ZSRR.

Ukraińska głowa państwa musi zdać sobie sprawę, że lepiej stracić fotel prezydencki w następnych demokratycznych wyborach, niż zyskać miano „drugiego Łukaszenki”, zepchniętego na margines Europy. Potencjał gospodarczo-społeczny Ukrainy jest zbyt duży, a oferta Moskwy zbyt słaba, by przegrać sprawę integracji z Unią Europejską.

Tomasz Kułakowski jest dziennikarzem Polskiego Radia IAR.
a @2011-08-31 10:40:20
Ukraińska głowa państwa musi zdać sobie sprawę, że lepiej stracić fotel prezydencki w następnych demokratycznych wyborach, niż zyskać miano „drugiego Łukaszenki”, dla Ukrainy lepiej ale czy to obchodzi Janukowycza jego może obchodzi co lepsze dla niego samego
jubus @2011-08-31 14:32:19
Matko święta, co za bełkot. I to niby ma pisać korespondent z Ukrainy??
A choć raz, pan autor na stronę OSW zajrzał? Link jest obok. Tam jeden z ekspertów wyraźnie napisał, że wyrok musi jakiś być, bo takie jest prawo. Dziwne, żeby sędzia miał dawać karę, której nie ma w kodeksie lub uniewinniać złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku?? Proces apelacyjny może trwać (wg. eksperta OSW) do przyszłego roku.
Czas najwyższy, żeby tzw."stara Europa" się dowiedziała z kim ma do czynienia na wschodzie kontynentu, bo chyba nikt tam tego nie rozumie. Drugim Łukaszenką to jest pani Tymoszenko, którą można śmiało uznać, za "agenta Kremla". Premier podpisujący umowę przez którą cały kraj traci powinien siedzieć w więzieniu przez lata, a nie siedzieć na wolności. W dodatku Tymoszenko zrobiła to z premedytacją, bez konsultacji z rządem i parlamentem, tylko dla poparcia Putina. Teraz Rosja broni swojej agentki, bo jak ją skażą, to winnym będzie też i Putin, 10 razy gorszy od Łukaszenki.
Polecał bym także panu autorowi zapoznać się z tym co robiła Tymoszenko w swoich oligarchicznych czasach i jak walczyła o wpływy biznesowe. To, że nie dostała dożywocia to jakiś skandal nad skandale.
jubus @2011-08-31 14:34:56
Poza tym nie wiem skąd się wzięła teoria o tym, że Niemcy nie lubią Ukrainy, skoro wicekanclerz RFN i szef MSZ wyraźnie stwierdził, że Niemcy chcą Ukrainy w UE.
Chyba autor za dużo naczytał się bzdurnych teorii o "miłości niemiecko-rosyjskiej ponad polskimi głowami".
Romahn @2011-08-31 15:39:12
jubus, te same brednie moglbys napisac o Tusku :) bo to tez agent Moskwy :)
jubus @2011-08-31 19:00:46
Nie mógłbym ale z chęcią to potwierdzę. Przez Tuska Polska traci kilka miliardów złotych, także na bardzo niekorzystnej dla nas umowie gazowej, podpisanej w podobny sposób. Tak to jest jak chce się "ugłaskiwać jeża".
Ja bym raczej polecał posłuchać ukraińskich specjalistów, a nie wierzyć skorumpowanym przez Kreml "ekspertom". Janukowycz w pełni kontynuuje patriotyczną politykę Juszczenki, we wszystkich aspektach, tylko że w bardziej racjonalny sposób. Juszczenko przegrał, bo nie był w stanie pozbyć się zawczasu Tymoszenko, której rządy i wieczne kłótnie z prezydentem, doprowadziły kraj do skraju nędzy i rozpaczy.