NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Rosja oczami WikiLeaks

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-09-03 22:30:00 przez: Stanisław Szypowski

W ostatnich kilku dniach na stronach znanego ze skandali portalu WikiLeaks opublikowano kolejną partię korespondencji amerykańskich dyplomatów z Departamentem Stanu USA. Wiele ze stu tysięcy depesz wyszło z amerykańskich ambasad w Moskwie i innych europejskich stolicach. Jak wynika z treści dokumentów, Amerykanów interesują wszystkie aspekty życia społecznego Rosjan – od spraw demograficznych, poprzez pozycję kobiet w społeczeństwie, do rozwoju portali społecznościowych. Według europejskich ambasad USA, pomimo polityki „resetu” i przełamania kryzysu we wzajemnych relacjach spowodowanego konfliktem gruzińskim, Zachód nadal widzi w Rosji potencjalne zagrożenie. Baczna obserwacja tego kraju przez amerykańskich dyplomatów ma – jak wskazują w korespondencji – „ogromne znaczenie dla interesów USA”.

Z opublikowanych materiałów można dowiedzieć się wiele o tym, co dzieje się w Rosji i jak wygląda życie jej obywateli. W 2006 roku ówczesny ambasador USA w Rosji William Burns poświęcił osobną depeszę pojawieniu się w Rosji klasy średniej.
„W ciągu ostatnich pięciu lat rzeczywiste dochody ludności wzrosły o 66 procent i rosyjska klasa średnia zaczęła wychodzić z cienia – przecież ktoś oprócz superbogaczy powinien kupować wszystkie te telewizory, samochody i telefony komórkowe” – pisze dyplomata we wprowadzeniu do dokumentu. Skupia się na poglądach politycznych klasy średniej, zauważając, że zaczyna ona w Rosji zapuszczać korzenie, jednak nie można oczekiwać od niej natychmiastowej aktywności politycznej. Według Burnsa, rozwój klasy średniej jest tendencją, która nie ulegnie zmianie. „Myślę, że w tym kraju ludzie, którym się powodzi, nie będą zachowywać się inaczej niż przedstawiciele klasy średniej w innych rozwijających się społeczeństwach. Zechcą oni mieć prawo głosu i wpływać na to, jak ich kraj będzie kierowany i jak wydawane będą ich pieniądze” – twierdzi ambasador.

Pracownicy ambasady Stanów Zjednoczonych w Moskwie kilka razy w roku przesyłają do Waszyngtonu raporty o sytuacji demograficznej w Rosji. Można je sprowadzić do katastroficznej wizji, że Rosjan i tak zabije wódka i papierosy, a widoczny od połowy 2000 roku wzrost urodzeń nie będzie utrzymywał się wiecznie. W depeszach widoczna jest również nadzwyczajna wrażliwość amerykańskich dyplomatów, którym nie jest obojętny los rosyjskich kobiet. Jak pisał ambasador John Bayrle w 2009 roku, wiele z nich chciałoby mieć takie same prawa jak mieszkanki innych państw, chociażby w takich kwestiach jak ochrona przed przemocą w rodzinie czy też w sferze równouprawnienia. Rosjanki mają do odegrania często podwójne role: z jednej strony tradycyjną żeńską, a z drugiej – zastępującą ich bezsilnych i despotycznych mężczyzn, „zajęte są zwykłym przetrwaniem i nie mają czasu na tworzenie organizacji chroniących prawa kobiet” – pisze ambasador Bayrle.

W amerykańskich depeszach można znaleźć ciekawe wątki, na przykład poświęcone rozwojowi rosyjskich klubów fitness. Według dyplomatów, to także jest wyznacznikiem rozwoju klasy średniej w Rosji. Amerykanie zwracają uwagę, że jednym z ważniejszych czynników rosyjskiej fitnessmanii jest propagowanie przez Władimira Putina sportu i zdrowego trybu życia oraz zwyczajna chęć posiadania lepszej kondycji, co świadczy o odpowiednim statusie społecznym. Kolejnym znaczącym aspektem rozwoju rosyjskiej społeczności jest wzrost użytkowników internetu, rozwój portali społecznościowych i aktywności Rosjan w sieci. Jednak dyplomaci z przykrością konstatują, że większość rosyjskich internautów jest apolityczna.

Niektóre z opublikowanych przez WikiLeaks depesz zostały poświęcone sytuacji rosyjskich matematyków, lekarzy czy dyplomatów. Ambasada w Moskwie co rusz wysyłała mniejszej lub większej wagi badania opinii publicznej w Rosji i przeglądy prasy. Według depeszy zastępcy szefa ambasady USA w Moskwie Daniela Russella, uważne monitorowanie Rosji jest konieczne, by budować relacje z Moskwą. „Nie patrząc na nasze niezadowolenie kursem obranym przez Putina, w szczególności związane z centralizacją władzy i polityką wobec sąsiadów, znaczenie Rosji dla interesów USA w ciągu wielu lat będzie ogromne. Rosji z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku – z gospodarką w stanie ekonomicznego kolapsu oraz masą problemów wewnętrznych – już nie ma. Uzbrojona w węglowodory, rezerwy walutowe, władzę mocno wspieraną przez naród, broń jądrową i prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, Rosja znów daje o sobie znać na arenie międzynarodowej. Jakkolwiek trudne byłoby prowadzenie spraw z Moskwą, to nie można jej ignorować lub omijać, gdyż jej pozycja w zbyt wielu krytycznych dla nas sprawach jest znacząca”.

Według amerykańskich dyplomatów pracujących w placówkach europejskich stolic, Rosja jest postrzegana przez Zachód nie jako potencjalny partner, ale jako zagrożenie. O tym świadczą chociażby dokumenty, w których unijny program Partnerstwo Wschodnie określane jest jako „gustowna, ale zdecydowana odpowiedź na rosyjską agresję w Gruzji”, „kara dla Rosji”, „możliwość mocniejszego wciągnięcia byłych republik ZSRR w sferę interesów Zachodu”. Z korespondencji wynika, że – według Amerykanów – europejscy oficjele nie byli szczerzy, mówiąc, że Partnerstwo Wschodnie nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem.
„Chociaż ta inicjatywa nie jest narzędziem polityki narodowego bezpieczeństwa, to może ona mieć długofalowy wpływ na sytuację związaną z bezpieczeństwem. (…) Głęboka integracja z Unią Europejską nie jest mniej ważna od artykułu piątego (NATO o wspólnym bezpieczeństwie – przyp. autora), a Moskwa poważnie nie docenia efektywności soft power” – pisze w depeszy ambasador USA w Sztokholmie Robert Silverman.

Interesujące wydają się także komentarze o Ukrainie i Białorusi. Jak zauważają amerykańscy dyplomaci, choć ich europejscy koledzy w rozmowach mówią im wprost, że nie chcą mieć żadnych kontaktów z Aleksandrem Łukaszenką, to jednak dążenie do wydobycia Mińska spod wpływów Moskwy wymusza na nich prowadzenie dialogu.
„Frank Hartmann (przedstawiciel MSZ Niemiec – przyp. autora) powiedział, że aby zaprosić Białoruś do programu, winna ona przeprowadzić reformy – w pierwszej kolejności w sferze wolności mediów – i unikać „rażących kroków”, takich jak kolejne aresztowania opozycjonistów” – pisze zastępca misji dyplomatycznej USA w Berlinie John Kennig.
Dodaje, że według Hartmanna i innych europejskich oficjeli, istotne jest, by oddalić Białoruś od Rosji. W jednej z depesz z października 2009 roku mówi się o pomocy finansowej w wysokości 380 milionów dolarów, jakiej Stany Zjednoczone udzieliły Ukrainie pod pretekstem rozwoju i modernizacji reaktorów jądrowych. Dyplomaci przyznają, że docelowym powodem finansowania było zmniejszenie zależności Ukrainy od Rosji.

Obserwatorzy zwracają uwagę, że pojawienie się tajnych dokumentów w sieci jest próbą ponownego zwrócenia uwagi opinii publicznej na portal WikiLeaks, a w szczególności sprawę Juliana Assange’a, którego Stany Zjednoczone chcą postawić przed sądem za ujawnienie tajemnicy państwowej. Nie zmienia to jednak faktu, że w kwestii rosyjskiej Amerykanie pogodzili się ze stopniową stabilizacją i normalizacją życia społecznego w Rosji, a konstatacja rozwoju klasy średniej w ostatnich latach daje podstawy twierdzić, że amerykańscy dyplomaci widzą w nich siłę, która będzie miała znaczny wpływ na rosyjską scenę polityczną w najbliższych latach. Nadal jednak nie mogą się pogodzić ze wzrostem znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej oraz prowadzenia aktywnej polityki zagranicznej, co wyraża się chociażby w aktywnym wspieraniu inicjatyw typu soft power, jaką jest Partnerstwo Wschodnie. Choć Amerykanie wskazują na ogrom rosyjskich problemów (między innymi w sferze ochrony praw człowieka, demografii, konfliktów etnicznych, uzależnienia gospodarki od cen ropy naftowej), to jednak podkreślają, że stopniowa demokratyzacja Rosji wraz ze wzrostem klasy średniej jest nieunikniona, zaś pozycja tego państwa na świecie będzie się umacniać.

Stanisław Szypowski jest współpracownikiem „Nowej Europy Wschodniej” i prawnikiem Kancelarii Prawnej Skoczyński Wachowiak Strykowski.

Brak komentarzy


NEW 3-4/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
1%
Cytat:
Naprawdę w Polsce można być w polityce i niczym się nie interesować. Wszyscy znają się na Rosji, a prawie nikt tak naprawdę się nią nie interesuje, nie wie, co się z nią dzieje. Bo ona jest potrzebna jako pretekst, straszak, nic ponadto.
Wiesław Walendziak
„Krytyka Polityczna” 22/2010
Polecamy: