NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Al-Kaida i cios w serce Europy

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-09-11 09:30:00 przez: Andrzej Brzeziecki

Ataki na World Trade Center sprawiły, że kawałek świata nazywany czasem Europą Wschodnią, a czasem Europą Środkową i Wschodnią ostatecznie przestał mieć znaczenie w skali globalnej. W poprzednich stuleciach (a zwłaszcza w latach 1939-1945) to tu toczyły się najbardziej krwawe boje, od których zależały losy świata. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Hitler jednak uzyskał swobodny dostęp do surowców nad brzegiem Morza Kaspijskiego…

Potem, w czasach zimnej wojny, uwaga świata skupiona była na wydarzeniach za żelazną kurtyną. Ciągle wydawało się aktualne powiedzenie klasyka o sercu Europy i o tym, że kto nad nim panuje, ten panuje nad starym kontynentem, a to daje podstawę do panowania nad światem. Po wydarzeniach z lat 1989 i 1991 los Europy Wschodniej zdawał się ciągle ważny dla świata: Rosja bez Ukrainy przestała być imperium. Profesor Zbigniew Brzeziński jeszcze parę lat później przypisywał Ukrainie rolę państwa o kluczowym dla świata znaczeniu.

A jednak po 11 września 2001 roku Europa Środkowa i Wschodnia zniknęły z mapy najważniejszych rejonów świata. Gdy Władimir Putin zadzwonił do George’a W. Busha z ofertą wspólnej walki z terroryzmem, Moskwa przestała być traktowana jako zagrożenie w skali globalnej (pozostała rywalem – to oczywiste, ale takim, z którym można zawierać taktyczne sojusze). Jakże łatwo i szybko Waszyngton wybaczył Rosji wojnę w Gruzji, jakże zgrabnie rozmyto temat rozszerzenia NATO. Uwaga świata skupiła się na terenach oddalonych od stolic Europy Wschodniej o tysiące kilometrów. Tam są surowce, pieniądze, ideologie, polityka i wojny.

List polityków Europy Środkowej do prezydenta Baracka Obamy, napisany w lipcu 2009 roku i zawierający apel, by Waszyngton nie zapominał o Europie Wschodniej, był już tylko łabędzim śpiewem. Oczywiście, nam, mieszkańcom regionu, trudno się pogodzić z tym, że wylądowaliśmy na marginesie, wystarczy jednak przez chwilę pooglądać którąś z globalnych telewizji informacyjnych – Europa Centralna i Wschodnia pojawiają się tam rzadko. Waszyngton, Tel Awiw, Delhi, Pekin, Kabul, Londyn, Hongkong, Tokio, Trypolis – stamtąd nadawane są korespondencje i nawet całe programy. Weźmy ostatnie numery pisma „Foreign Affairs” – cóż tam piszą o Europie Wschodniej? Niewiele.

Z przyzwyczajenia Moskwa skupia wielką uwagę na tym, co dzieje się w Kiszyniowie, Kijowie czy Mińsku. Politycy rosyjscy nie wiedzą, albo raczej wolą nie wiedzieć, że większe znaczenie dla ich kraju mają procesy zachodzące w Azji i nad Pacyfikiem. Karmieni „ruską ideą”, wychowani w jak najbardziej europejskim Petersburgu, pracujący (jak Putin) wiele lat w Niemczech (nawet jeśli to było NRD), myślą jeszcze kategoriami XX wieku. Próby uratowania imperium, utrzymania Europy Wschodniej w „sferze wpływów” są już jednak tylko pogonią za mirażem. Kosztuje to wiele energii. Traci na tym i Rosja, i region.

Oczywiście, wydarzenia w Europie Wschodniej pozostają kluczowe dla nas – mieszkańców Europy Środkowej – ale musimy się mierzyć z nimi sami. To wyzwania dla Polski i na miarę Polski – ułożenie sobie dobrych relacji z krajami Europy Wschodniej, uporanie się z historycznymi sporami i nawiązywanie coraz lepszych relacji handlowych, kulturalnych i tak dalej. Możemy do tego wykorzystywać nasze członkostwo w Unii Europejskiej, możemy zawierać lokalne koalicje w regionie (ze Szwecją, Czechami, Słowacją), ale wiele więcej chyba nie możemy. Póki co, światowe mocarstwa już nie będą angażować się w te gry. Nikt nas nie wyręczy. To tylko oznacza, że w poznawanie Europy Wschodniej i tworzenie instytucji współpracy powinniśmy wkładać jeszcze więcej wysiłku i środków niż do tej pory.

Wojna z terroryzmem, kryzys ekonomiczny, rewolucje w krajach arabskich – wszystko to spycha „serce Europy” na dalszy plan. W tym sensie Osama bin Laden, nawet o tym nie wiedząc, swym barbarzyńskim aktem przyczynił się do końca Europy Środkowej i Wschodniej, jaką znano do tej pory, ale o jakiej historycy mogą już tylko pisać książki.

Andrzej Brzeziecki
slowik @2011-09-11 22:23:10
teoria Mackindera wiecznie żywa:)
Pan melonik @2011-09-11 22:56:42
Super! Tekst w którym są bardzo ciekawe wnioski, nie pomyślałem o tym w ten sposób.
jubus @2011-09-12 08:54:17
Ja bym nie powiedział, że to Bin Laden odsunął uwagę świata od naszego regionu. Po prostu zmiany w Europie Środkowej są takie, że nic tutaj wielkiego i niepokojącego się nie dzieje. Wojna w Jugosławii dawno się skończyła, jedyne spory jakie są to kwestia Kosowa i to, jak szybko dany kraj wejdzie do UE. W sprawie Rosji to akurat prawda, że za dużo uwagi poświęca obszarowi postsowieckiemu, który i tak jest skazany na dogorywanie. O ile Europa Środkowa się znormalizowała, o tyle obszar postradziecki zamienia się w postkolonialną Afrykę, gdzie rządzi HIV, niewyobrażalna nędza, lokalni watażkowie, korupcja i walka o surowce. Uważam, że Polska jako kraj ustabilizowany nie powinien sobie zaprzątać aż tak głowy regionem postradzieckim, chyba, że krajami blisko leżącymi typu Białoruś,Ukraina czy Mołdowa. O reszcie możemy, a wręcz powinniśmy zapomnieć, z Rosją na czele.
Teorie XIX czy XX wiecznie były eurocentryczne, natomiast na przestrzeni tysiącleci to region Europą, a Indiami i Chinami był najważniejszy, z punktu widzenia panowania. Obecnie zmiany ekonomiczne w Azji i wytworzenie się 3 centrów polityczno-ekonomicznych w Europie, Amerykach i Azji chino-indysjskiej, tworzą obszary próżni. Tymi obszarami są na pewno Afryka, obszar Bliskiego i Środkowego Wschodu, obszar postradziecki i Ameryka Środkowa. Obszar nędzy, biedy i rozpaczy, chociaż z szansą na rozwój w przyszłości.