PRZEGLĄD GRUZIŃSKIPrezydent Saakaszwili wieszczy upadek Rosji, jeśli będzie ona kontynuować agresywną politykę. W siedzibie ONZ mówił o upadku Związku Radzieckiego i reformach w swoim kraju. W Gruzji wraz z jesienią rozpoczyna się nowy sezon polityczny. Jedna z opozycyjnych partii planuje marsz protestacyjny. Stosunki między Tbilisi a Brukselą ulegają zacieśnieniu.
Prezydent Micheil Saakaszwili, otwierając nowy kompleks Narodowej Rady Obrony w Gori, powiedział, że Federacja Rosyjska w przyszłości upadnie, jeśli będzie kontynuowała dziewiętnastowieczną politykę agresji. Podkreślił, że Gruzja jest świadoma konieczności zachowania strategicznego spokoju w obliczu działań Moskwy.
Saakaszwili po raz kolejny mówił o wzrastającym zagrożeniu militarnym ze strony Rosji, która instaluje bazy wojskowe na terenie Abchazji i Osetii Południowej. Dodał, że Rosja jest dzisiaj w bardzo trudnej sytuacji, w kryzysie, który może zakończyć się jej upadkiem tak samo jak stało się to z imperiami: tureckim, mongolskim, otomańskim czy perskim. Jednak rzeczywistość nie znosi pustki i jedno ogromne mocarstwo może zostać w przyszłości zastąpione innym równie nieprzyjaznym Gruzji. Dlatego, według gruzińskiego prezydenta, należy wzmacniać państwo, w tym armię.
***
22 września na forum Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych prezydent Micheil Saakaszwili powiedział, że dwadzieścia lat po upadku Związku Radzieckiego żaden rząd ani żadna armia nie może jednostronnie doprowadzać do rozbioru innego kraju. Nawiązał przez to do wojny gruzińsko-rosyjskiej sprzed trzech lat i uznania przez Federację Rosyjską niepodległości Abchazji i Osetii Południowej. Saakaszwili oznajmił, że nie zgadza się z tezą rosyjskiego premiera Władimira Putina, jakoby upadek Związku Radzieckiego był największą geopolityczną katastrofą XX wieku.
Ponadto Saakaszwili w przemówieniu wspomniał o dziesiątej rocznicy zamachów z 11 września na World Trade Center, określając je mianem ogromnej katastrofy świadczącej o tym, że historia się nie skończyła, a walka trwa. Dodał, że kolorowe rewolucje, rozwój Afryki czy ostatnia arabska wiosna nie mogłyby się wydarzyć, gdyby nie zniknięcie z mapy świata radzieckiego imperium, które było globalnym graczem i światowym zagrożeniem. Prezydent zwrócił się do tych państw, które obawiają się rozszerzenia Unii Europejskiej czy Sojuszu Północnoatlantyckiego, informując je, że zimna wojna skończyła się w grudniu 1991 roku i nie powinny się one już obawiać demokratycznych krajów w swoim sąsiedztwie.
Saakaszwili powiedział, że między Tbilisi a Moskwą nie ma dialogu – Rosjanie są odpowiedzialni za liczne ataki terrorystyczne na terytorium Gruzji, okupują 20 procent gruzińskiego terytorium, a 500 tysięcy osób nie może wrócić do swoich domów w Abchazji i Osetii Południowej. Micheil Saakaszwili powiedział, że pomimo zakończenia zimnej wojny embarga, szantaże, brutalny dyktat oraz budowanie stref wpływów mają nadal miejsce w stosunku do Gruzji, Mołdawii, Ukrainy, Białorusi czy nawet krajów bałtyckich ze strony Federacji Rosyjskiej.
Kończąc wystąpienie, gruziński przywódca przypomniał o rewolucji róż z 2003 roku, która zapoczątkowała nowe otwarcie w dziejach kraju i wyniosła do władzy jego samego oraz grupę młodych reformatorów, dzięki którym Gruzja pomimo błędów dokonała ogromnego skoku cywilizacyjnego.
Kwestia gruzińska pojawiła się także w wystąpieniu prezydenta Estonii Toomasa Ilvesa, który powiedział, że w 2008 roku naruszone zostało prawo międzynarodowe i integralność terytorialna Gruzji. Zaapelował do społeczności międzynarodowej o zaangażowanie w rozwiązanie tej sprawy.
***
W Gruzji wraz z jesienią rozpoczyna się nowy sezon polityczny. Po spokojnym lecie gruzińska opozycja ma zamiar przystąpić do kolejnych akcji mających na celu zmianę władzy w kraju.
Opozycyjne ugrupowanie Rada Narodowa zaapelowało do Gruzinów o wzięcie udziału w jednodniowej masowej demonstracji w dniu 27 września. Protest ten został określony mianem „marszu Gruzinów”, który ma być wyrazem sprzeciwu wobec antygruzińskiej polityki obecnych władz kraju. Data została wybrana nie bez powodu. Osiemnaście lat temu siły abchaskie i wspomagający je Rosjanie odbili z rąk Gruzinów Suchumi. 27 września świętowany jest przez Abchazów jako „dzień wyzwolenia Suchumi”. Lider Rady Narodowej Gubaz Sanikidze powiedział, że demonstracja będzie miała na celu pokazanie wszystkim Gruzinom i całemu światu niezgody na obecną sytuację kraju. Sanikidze powiedział, że gruzińskie społeczeństwo zaprotestuje przeciwko planom uczynienia z Gruzji drugiego Singapuru (chodzi o wprowadzenie liberalnego modelu gospodarczego). Marsz ma przejść główną arterią Tbilisi – aleją Rustawelego.
Rada Narodowa nie konsultowała swojego pomysłu z innymi partiami z tak zwanej grupy sześciu (Nasza Gruzja-Wolni Demokraci, Partia Konserwatywna, Partia Republikańska, Partia Ludowa, Droga Gruzji), co budzi pytanie o przyszłość tej nieformalnej koalicji ugrupowań opozycyjnych. Gubaz Sanikidze skrytykował zarówno politykę wewnętrzną, jak i zagraniczną prezydenta Micheila Saakaszwilego. W jego ocenie jej efektem jest sztuczna amerykanizacja gruzińskiego społeczeństwa, odrzucenie tradycyjnych wartości oraz ogromne zubożenie.
W proteście na pewno nie weźmie udziału opozycyjna Partia Pracy. Także Wolni Demokraci Irakliego Alasani nie garną się do uczestnictwa w demonstracji, twierdząc, że w tym dniu chcą się spotkać z uchodźcami wewnętrznymi z Abchazji i Osetii Południowej. Bez entuzjazmu o marszu wypowiedział się też Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny. Z aprobatą do udziału w demonstracji odniosła się jedynie Nino Burdżanadze z partii Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja.
Równie sceptycznie na plany Rady Narodowej zapatrują się gruzińscy komentatorzy polityczni, którzy uważają, że forma ulicznych protestów wyczerpała się, o czym najlepiej świadczy fiasko majowych demonstracji zorganizowanych przez jedną z liderek opozycji Nino Burdżanadze. Partie opozycyjne powinny skupić się raczej na unifikacji, pracy nad programami i na zwycięstwie w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
***
22 września w Tbilisi odbyło się posiedzenie komitetu współpracy pomiędzy Gruzją a Unią Europejską. Oficjalny przedstawiciel Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych do spraw Rosji, Partnerstwa Wschodniego i Azji Centralnej Gunnar Wiegand powiedział, że w najbliższym czasie rozpoczną się negocjacje pomiędzy Tbilisi a Brukselą dotyczące umowy o strefie pogłębionego i kompleksowego wolnego handlu. Wysłannik Unii Europejskiej nie podał precyzyjnej daty początku rozmów, jednak zaznaczył, że powinny się one rozpocząć do końca tego roku. Ostateczna decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu, po tym jak Gruzja wypełni kilka ostatnich warunków umożliwiających podjęcie negocjacji.
Kwestia zbliżenia gruzińsko-unijnego zostanie także omówiona na zbliżającym się szczycie Partnerstwa Wschodniego (29-30 września) w Warszawie. Podczas obrad Forum Ekonomicznego w Krynicy polski premier Donald Tusk wsparł Gruzję i Mołdawię w ich aspiracjach członkowskich w Unii Europejskiej.
Wojciech Wojtasiewicz
Brak komentarzy