NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Nicolas Sarkozy z wizytą w Gruzji

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-10-09 12:30:00 przez: Wojciech Wojtasiewicz

PRZEGLĄD GRUZIŃSKI

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy przybył z oficjalną wizytą do Gruzji. Rozpadła się koalicja sześciu opozycyjnych partii, natomiast gruziński biznesmen Bidzina Iwaniszwili zapowiedział powołanie nowego ugrupowania przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. W Osetii Południowej narasta napięcie przed prezydencką elekcją zaplanowaną na listopad.

7 października do Gruzji przybył z oficjalną wizytą prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Został powitany na lotnisku przez Micheila Saakaszwilego. W godzinach popołudniowych francuski przywódca podczas wiecu na znajdującym się w centrum Tbilisi placu Wolności, udekorowanym gruzińskimi, francuskimi i unijnymi flagami, zwrócił się do kilkunastu tysięcy zgromadzonych Gruzinów.

Nicolas Sarkozy jako przedstawiciel Unii Europejskiej, który odegrał istotną rolę w zakończeniu wojny gruzińsko-rosyjskiej, negocjując umowę kończącą działania zbrojne (przeszła do historii jako sześciopunktowe porozumienie Sarkozy-Miedwiediew), powiedział, że przyjechał do Gruzji sprawdzić, w jaki sposób wypełniane są jej postanowienia. Francuski prezydent zaapelował do Tbilisi i Moskwy o wznowienie dialogu, który powinien zastąpić retorykę konfrontacji. Dodał, że Rosja i Gruzja powinny podążać drogą pojednania. Jako wzór sukcesu takiej koncepcji podał przykład swojego kraju i Niemiec po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Sarkozy zaznaczył, że czasy Związku Radzieckiego i jego dominacji przeszły dawno do historii, a ich miejsca nie może zastąpić walka o strefy wpływów na świecie. Podkreślił, że wbrew zapisom porozumienia kończącego wojnę gruzińsko-rosyjską, Rosja militaryzuje tereny sporne – Abchazję i Osetię Południową. Zaapelował do Moskwy o zatwierdzenie gruzińskiej propozycji o wyrzeczeniu się siły we wzajemnych stosunkach. Sarkozy dodał, że Francja postrzega Rosję jako swojego przyjaciela i partnera i tym samym Rosja powinna stać się dla Gruzji.

Na zakończenie szesnastominutowego przemówienia francuski prezydent podkreślił, że Gruzja ma prawo wyboru sojuszników i strategicznych partnerów. Powiedział, że w Tbilisi czuje się jak w Europie, co wywołało entuzjazm zgromadzonych na placu Wolności Gruzinów. Prezydent Micheil Saakaszwili w wieczornym wywiadzie udzielonym stacji telewizyjnej Rustawi-2 stwierdził, że wystąpienie Nicolasa Sarkozy’ego było historycznym momentem dla jego kraju.

***

Po niecałych trzech miesiącach funkcjonowania rozpadła się koalicja sześciu opozycyjnych gruzińskich partii – Rady Narodowej, Naszej Gruzji-Wolnych Demokratów, Partii Konserwatywnej, Partii Republikańskiej, Drogi Gruzji i Partii Ludowej. Ugrupowania te sprzeciwiły się propozycji zmian w kodeksie wyborczym przedstawionym przez proprezydencki Zjednoczony Ruch Narodowy, a ich celem miała być zmiana obecnej ekipy rządzącej na drodze demokratycznych wyborów.

O swojej decyzji politycy czterech partii poinformowali w specjalnym oświadczeniu wydanym 6 października. Stwierdzili, że Rada Narodowa i Wolni Demokraci Irakliego Alasania odmówili współpracy na zasadach, które zostały ustalone na początku lipca.

Pierwszym zgrzytem w koalicji sześciu partii było zorganizowanie przez Radę Narodową bez konsultacji z innymi partiami 27 września „marszu Gruzinów” przeciwko prezydentowi Micheilowi Saakaszwilemu. Pozostali liderzy sceptycznie odnieśli się do tej propozycji, twierdząc, że uliczne demonstracje i próba zmiany władzy na drodze rewolucji nie ma szans powodzenia, co pokazało fiasko protestów zorganizowanych w maju tego roku przez liderkę Ruchu Demokratycznego-Zjednoczonej Gruzji Nino Burdżanadze. Drugim powodem rozejścia się politycznych dróg sześciu ugrupowań była decyzja Irakliego Alasanii o samodzielnym kontynuowaniu działalności politycznej. Alasania po licznych spotkaniach z Gruzinami w regionach kraju w czasie minionego lata doszedł do wniosku, że gruzińska opozycja z fazy wiecznych konsultacji powinna przejść do działania, budowania spójnego programu i poparcia wśród społeczeństwa.

Kolejne fiasko na drodze zjednoczenia gruzińskiej opozycji nie wróży sukcesu wyborczego tych sił politycznych w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Pozycja rządzącego Zjednoczonego Ruchu Narodowego wydaje się niezagrożona.

***

Gruziński milioner i filantrop Bidzina Iwaniszwili zapowiedział powołanie nowej siły politycznej przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. 7 października w specjalnym oświadczeniu przesłanym do mediów Iwaniszwili przedstawił priorytety swojej partii. Należą do nich: uporządkowanie relacji z Federacją Rosyjską, dalsze zacieśnianie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską oraz zainwestowanie miliarda dolarów w gruzińskie rolnictwo.

Iwaniszwili zapowiedział, że jego celem jest wygranie wyborów parlamentarnych w 2012 roku i zdobycie większości w następnym parlamencie. Zaapelował także do innych sił prawdziwej opozycji o przyłączenie się do jego inicjatywy. Gruziński biznesmen wyjaśnił, że zdecydował się na wejście do polityki z powodu monopolu na władzę obecnego prezydenta Micheila Saakaszwilego, który wprowadzonymi w zeszłym roku zmianami w konstytucji zapewnił sobie pozostanie u steru państwa tym razem na stanowisku premiera. Dodał, że partia rządząca stworzyła kilka sił politycznych, które udają opozycję, a w rzeczywistości pozostają marionetkami w rękach prezydenta i jego współpracowników. System panujący w kraju określił mianem fasadowej demokracji.

Iwaniszwilego interesują dwa stanowiska: premiera bądź przewodniczącego parlamentu. Napisał, że po zrealizowaniu swoich zamierzeń, w perspektywie dwóch, trzech lat zamierza wycofać się z życia politycznego. Biznesmen, którego majątek szacowany jest na 5,5 miliarda dolarów, zapowiedział, że przed wyborami sprzeda interesy, które prowadzi w Rosji, oraz zrzeknie się obywatelstw rosyjskiego i francuskiego. Iwaniszwili nie ujawnił, z kim zamierza tworzyć nową siłę na gruzińskiej scenie politycznej.

***

Dobiega końca druga kadencja obecnego przywódcy separatystycznej Osetii Południowej Eduarda Kokojty’ego. Do udziału w zaplanowanych na 13 listopada wyborach prezydenckich zgłosiło się aż dwudziestu dziewięciu kandydatów, w tym popierany mniej lub bardziej oficjalnie przez Federację Rosyjską obecny minister do spraw nadzwyczajnych Anatolij Bibiłow.

Jednak faworytem mieszkańców osetyjskiej stolicy Cchinwali jest Dżambulat Tedejew – trener narodowej drużyny rosyjskich zapaśników, który również pozostaje w dobrych stosunkach z Kremlem. Jednak od wielu lat utrzymują się tarcia pomiędzy Tedejewem a klanem Kokojty’ego, który pomimo że nie będzie już prezydentem Osetii Południowej, najpewniej nie zrezygnuje z nieformalnych wpływów w swoim kraju. Przedwyborczą atmosferę dodatkowo zaostrzyła decyzja osetyjskiej komisji wyborczej o odmowie rejestracji kandydatury Tedejewa. Poinformowała, że kandydat nie spełnia wymogu zamieszkiwania Osetii przez dziesięć lat poprzedzających uczestnictwo w wyborach. Przed siedzibą komisji doszło do demonstracji zwolenników Tedejewa, interweniowała policja, a jego dom został otoczony przez jednostki OMON-u.

Tedejew zapowiedział, że nie podda się i będzie walczył o umożliwienie mu startu w wyborach. Komentatorzy życia politycznego Osetii uważają, że polityk nie odpuści tej sprawy, chcąc się zemścić za zamordowanie w 2006 roku jego brata Ibrahima przez ludzi Kokojty’ego. Kampania wyborcza zapowiada się emocjonująco, nie można wykluczyć, że sytuacja w Osetii Południowej w najbliższym czasie ulegnie poważnej destabilizacji.

Wojciech Wojtasiewicz

Brak komentarzy