
Z politycznej sceny zniknęła konkurentka, zmarginalizowano opozycję, zlęknione społeczeństwo, które w 2012 roku zagłosuje na tych, których wskaże palcem wódz. Słowem, jak w Rosji, wspaniałej Rosji. Nie jest sekretem, że właśnie ustrój tego państwa zawsze był ideałem ukraińskich polityków, niezależnie od tego, do jakiego obozu by należeli. Przy czym – podkreślę – nie realny ustrój polityczny Rosji, oparty na tysiącach umów i ograniczających mechanizmów, a telewizyjny, w którym jest tylko mądry Władymir Władymirowicz Putin i Dmitrij Anatolijowicz Miedwiediew, którego słowa – jak powszechnie wiadomo – odlewa się w granicie. I o niczym nie trzeba myśleć, z nikim nie trzeba się dogadywać, wszyscy przynoszą ci pieniądze do gabinetu, kłaniają się i uśmiechają, a wszystkie słowa odlewa się i odlewa – aż w końcu zabraknie granitu, bo pada mnóstwo genialnych słów i podejmuje się wiele wybitnych działań. To jasne, że takiego oszałamiającego życia można tylko pozazdrościć!
Dlatego Wiktor Fedorowycz Janukowycz postanowił stworzyć coś na kształt telewizora, zmienić Meżyhiria w Zawidowo, Bankową w Kreml, a siebie w Putina i Miedwiediewa razem wziętych. I już okazało się, że realne życie jest zupełnie niepodobne do telewizyjnego. Rosyjska władza wie to od dawna, tylko zapomniała mu o tym powiedzieć. I teraz zamiast listy zysków ukraińska władza jest zmuszona stworzyć listę strat.
Nie można powiedzieć, że zysków w ogóle nie ma. Są, przecież to oczywiste. Główna konkurentka przebywa w więzieniu i przez to staje się męczennicą oraz narodową bohaterką. Opozycja jest zmarginalizowana, ale nawet w tym stanie jest popularniejsza od władzy. Ludzie są zlęknieni, ale zmusić ich do głosowania na ulubionych regionałów można tylko poprzez sfałszowanie wyborów. Ale oczywiście nie to jest najważniejsze. Największą stratą na liście jest strata międzynarodowego poparcia.
Przyjście Janukowycza do władzy nie było szokiem ani dla Europejczyków, ani dla Amerykanów, ani tym bardziej dla Rosjan. Od nowej głowy państwa oczekiwali stabilności i reform oraz przez nieuwagę byli nawet gotowi przymknąć oczy na faktyczny przewrót konstytucyjny, dokonany przez nową władzę. Ale teraz po minionej przychylności nie ma żadnego śladu. Biały dom przygotowuje kolejne ostre oświadczenie w sprawie procesu Tymoszenko – oczywiście, w administracji Baracka Obamy postanowiono, że nie wystarczy tylko jedno oświadczenie Departamentu Stanu. Unia Europejska już myśli o tym, jak ograniczyć kontakty z ukraińskim prezydentem – niewykluczone, że najbliższe spotkania z nim będą skasowane, a już praktycznie gotowe umowy zostaną odsunięte na bliżej nieokreśloną przyszłość. Rosja... no, co z Rosją? Jest zła na Janukowycza za to, że wspomniał o Putinie w kontekście sprawy Tymoszenko. I ukraiński prezydent nigdy nie wyjaśni przyszłemu rosyjskiemu koledze prezydentowi, że zrobił to przez przypadek. Nie wierzy w to i nie będzie wierzył. I taniego gazu też nie będzie – to jasne, jak to, że wyrok Tymoszenko postawi kropkę nad „i” w rozmowach z Unią Europejską. Są marzenia i gotowość, aby nakryć wszystkich czapkami, ale są też realne skutki własnych działań, którym absolutnie nie można się oprzeć.
Janukowycz nie zadbał o systemy kontroli i przeciwwagi, nie spróbował zrozumieć, jakie będą międzynarodowe skutki zaprojektowanej przez nich ohydnej próby, okazał się skrajnie krótkowzrocznym politykiem – poczynając od bezsensownych porozumień charkowskich, a kończąc na obłędzie Sądu Peczerskiego. I nawet jeśli teraz prezydent cofnie się i odpuści Tymoszenko, pozwalając na zmianę kodeksu kryminalnego, to też niewiele zmieni, ponieważ chodzi o samą kompetencję, o jej poziom, który nie pozwala pełnić swojej profesji. Teraz Ukraińcy żyją na wulkanie, w strefie sejsmicznej.
Witalij Portnikow jest redaktorem naczelnym TVi, komentatorem w rosyjskiej i ukraińskiej sekcji Radia Swoboda.
Przełożył Paweł Pieniążek--
Zobacz także:
Andrzej Brzeziecki Tymoszenko nie jest jednaTomasz Kułakowski Tymoszenko będzie wolna
Piotr Andrusieczko Błąd i krótkowzrocznośćPiotr
Pogorzelski Siła, chaos i strach
Brak komentarzy