PRZEGLĄD BIAŁORUSKIMisja Międzynarodowego Funduszu Walutowego ma podjąć decyzję w sprawie
przyznania kredytu Białorusi. Europa postanowiła rozszerzyć „czarną”
listę. Jednomyślność państw unijnych wobec Mińska na ostatnim szczycie
Partnerstwa Wschodniego przyniosła rezultaty.
„Kupicie polską mapę i zobaczycie – granica przebiega koło Mińska. To
zły Stalin odebrał ziemie zachodniej Białorusi Polakom. I to oni
przewodniczą Partnerstwu Wschodniemu – podsumował drugi szczyt
Partnerstwa Wschodniego Aleksander Łukaszenka. – Jakże zaprosić
Łukaszenkę na [szczyt – przyp. autorki] Partnerstwa Wschodniego?
Przecież tam odbywają się wybory parlamentarne (…) nie wiadomo, jak
naród przyjmie przyjazd Łukaszenki. Oni cali drżeli w środku” – dodał.
Szef białoruskiej dyplomacji Siarhiej Martynau zignorował zaproszenie
państw europejskich do uczestnictwa w szczycie. Jak podaje białoruska
agencja informacyjna BiełTa, Martynau zapewnił o nierezygnowaniu z
programu, ale jednoczesnym proteście przeciw „dyktatowi jednej strony” i
nierównych warunków. Martynau nie jest objęty zakazem wjazdu do strefy
Schengen (wystosowanym do prezydenta i białoruskich urzędników po
wydarzeniach grudniowych), stąd decyzja państw europejskich o
zaproszeniu polityka.
Mimo braku oficjalnej delegacji białoruskiej sprawa więźniów
politycznych i kryzysu ekonomicznego w Mińsku była szeroko omawiana w
obecności przedstawicieli białoruskiej opozycji na spotkaniu w Warszawie
29-30 września. Państwa członkowskie Unii Europejskiej podpisały
deklarację w sprawie sytuacji na Białorusi. Wyrażono głębokie ubolewanie
nad nierespektowaniem praw człowieka, brakiem wolnych mediów,
odcinaniem ich od rodzin, prawników i opieki medycznej, a jednocześnie
poddawania „psychicznemu i fizycznemu naciskowi”.
Podpisania deklaracji odmówiły państwa objęte programem Partnerstwa Wschodniego.
„Za co poniżacie Białoruś? Ani jeden nie podpisał [deklaracji – przyp.
autorki] z tych naszych partnerów z Partnerstwa Wschodniego (…) Znamy
stosunek Polaków do Białorusinów (…) Bóg ich osądzi za taką politykę” –
komentował Łukaszenka na czterogodzinnym spotkaniu z dziennikarzami w
Mińsku.
Polscy i rosyjscy analitycy i publicyści różnią się w ocenie drugiego
szczytu Partnerstwa Wschodniego w kontekście kwestii białoruskiej.
Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Kłysiński twierdzi, że bojkot
spotkania podyktowany był chęcią okazania siły Łukaszenki swoim
podwładnym w dobie kryzysu ekonomicznego. Adam Balcer, analityk
demosEUROPA Centrum Strategii Europejskiej, pochwalił – nieoczekiwaną
dla białoruskiego prezydenta – jednomyślność państw unijnych. Natomiast
rosyjska agencja informacyjna Interfax mówi o bezprecedensowej
dyskryminacji strony białoruskiej, mimo że Białoruś aktywnie
uczestniczyła w jej przygotowaniach.
***
Kolejna wizyta misji Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Białorusi
trwa od 4 do 17 października. Zespół ocenia sytuację gospodarczą na
Białorusi, tworząc prognozy makroekonomiczne do 2011 roku. Mają one na
celu opisanie ilości wyprodukowanych towarów i usług, poziomu dochodu
narodowego i cen oraz zaangażowanie zasobów produkcyjnych.
Białorusini liczą na 7 miliardów dolarów pożyczki, opierając się na
obietnicach Donalda Tuska. Podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego
premier mówił o kwocie 9 miliardów dolarów pochodzących z
Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku.
Warunki udzielenia europejskiego kredytu określa ustęp o „krytycznym
zaangażowaniu” państw unijnych w sprawę białoruską zawarty w deklaracji o
sytuacji na Białorusi podsumowującej szczyt Partnerstwa Wschodniego.
Wymaga ono od reżimu Łukaszenki „respektowania (…) demokracji, rządów
prawa i praw człowieka”. To uwarunkowanie kredytowe może okazać się
prostsze i bardziej realne do spełnienia niż rekompensata w postaci
sprzedaży przedsiębiorstw państwowych w przypadku kredytu rosyjskiego
czy przedstawienie dochodowych inwestycji w razie pożyczki z Chin.
***
Wypracowanie jednolitego stanowiska państw unijnych w sprawie Białorusi
podczas szczytu w Warszawie pozwoliło również na decyzję o zaostrzeniu
politycznych sankcji wobec reżimu Łukaszenki. Mimo braku dotychczasowych
sankcji ekonomicznych, na które liczy część opozycji, 10 października w
Luksemburgu dwadzieścia siedem państw unijnych zdecydowało o
przedłużeniu i rozszerzeniu czarnej listy o szesnaście osób. Mają one
zakaz wjazdu do Schengen, a ich aktywa w europejskich bankach zostały
zamrożone. Wśród nich – oprócz prezydenta Łukaszenki – znajdują się
prokuratorzy i sędziowie odpowiedzialni za proces Alesia Bialackiego
(który nadal pozostaje w więzieniu).
Powodem zaostrzenia sankcji jest kontynuacja represji i dalsze
zatrzymywanie w areszcie między innymi byłych kandydatów na prezydenta:
Andreja Sannikaua i Mykoły Statkiewicza. Nie pomogło zwolnienie (dzień
po warszawskim szczycie) Źmiciera Wusa, który również kandydował na
fotel prezydenta i po wydarzeniach grudniowych został skazany na pięć
lat więzienia.
Oprócz niespodziewanej łaski dla Wusa, władza równie łaskawie odniosła
się do protestujących w ramach Narodnego Schodu, który 9 października
przebiegał w około trzydziestu białoruskich miastach. Władza nie
zdecydowała się na rozpędzenie zebranych. Skończyło się na ostrzeżeniach
białoruskiej prokuratury o nielegalnym charakterze spędu i aresztowaniu
kilkudziesięciu osób. Skala zjawiska nie była jednak tak duża, jak
zapowiadano. W samym Mińsku zgromadziło się około tysiąca osób, a w
innych miastach protesty były znacznie mniej liczne.
Karolina Słowik
Brak komentarzy