NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Europa wyciąga konsekwencje

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-10-16 12:30:00 przez: Karolina Słowik

PRZEGLĄD BIAŁORUSKI

Misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego ma podjąć decyzję w sprawie przyznania kredytu Białorusi. Europa postanowiła rozszerzyć „czarną” listę. Jednomyślność państw unijnych wobec Mińska na ostatnim szczycie Partnerstwa Wschodniego przyniosła rezultaty.
 
„Kupicie polską mapę i zobaczycie – granica przebiega koło Mińska. To zły Stalin odebrał ziemie zachodniej Białorusi Polakom. I to oni przewodniczą Partnerstwu Wschodniemu  – podsumował drugi szczyt Partnerstwa Wschodniego Aleksander Łukaszenka. – Jakże zaprosić Łukaszenkę na [szczyt – przyp. autorki] Partnerstwa Wschodniego? Przecież tam odbywają się wybory parlamentarne (…) nie wiadomo, jak naród przyjmie przyjazd Łukaszenki. Oni cali drżeli w środku” – dodał.

Szef białoruskiej dyplomacji Siarhiej Martynau zignorował zaproszenie państw europejskich do uczestnictwa w szczycie. Jak podaje białoruska agencja informacyjna BiełTa, Martynau zapewnił o nierezygnowaniu z programu, ale jednoczesnym proteście przeciw „dyktatowi jednej strony” i nierównych warunków. Martynau nie jest objęty zakazem wjazdu do strefy Schengen (wystosowanym do prezydenta i białoruskich urzędników po wydarzeniach grudniowych), stąd decyzja państw europejskich o zaproszeniu polityka.

Mimo braku oficjalnej delegacji białoruskiej sprawa więźniów politycznych i kryzysu ekonomicznego w Mińsku była szeroko omawiana w obecności przedstawicieli białoruskiej opozycji na spotkaniu w Warszawie 29-30 września. Państwa członkowskie Unii Europejskiej podpisały deklarację w sprawie sytuacji na Białorusi. Wyrażono głębokie ubolewanie nad nierespektowaniem praw człowieka, brakiem wolnych mediów, odcinaniem ich od rodzin, prawników i opieki medycznej, a jednocześnie poddawania „psychicznemu i fizycznemu naciskowi”.

Podpisania deklaracji odmówiły państwa objęte programem Partnerstwa Wschodniego.
„Za co poniżacie Białoruś? Ani jeden nie podpisał [deklaracji – przyp. autorki] z tych naszych partnerów z Partnerstwa Wschodniego (…) Znamy stosunek Polaków do Białorusinów (…) Bóg ich osądzi za taką politykę” – komentował Łukaszenka na czterogodzinnym spotkaniu z dziennikarzami w Mińsku.

Polscy i rosyjscy analitycy i publicyści różnią się w ocenie drugiego szczytu Partnerstwa Wschodniego w kontekście kwestii białoruskiej. Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Kłysiński twierdzi, że bojkot spotkania podyktowany był chęcią okazania siły Łukaszenki swoim podwładnym w dobie kryzysu ekonomicznego. Adam Balcer, analityk demosEUROPA Centrum Strategii Europejskiej, pochwalił – nieoczekiwaną dla białoruskiego prezydenta – jednomyślność państw unijnych. Natomiast rosyjska agencja informacyjna Interfax mówi o bezprecedensowej dyskryminacji strony białoruskiej, mimo że Białoruś aktywnie uczestniczyła w jej przygotowaniach.

***

Kolejna wizyta misji Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Białorusi trwa od 4 do 17 października. Zespół ocenia sytuację gospodarczą na Białorusi, tworząc prognozy makroekonomiczne do 2011 roku. Mają one na celu opisanie ilości wyprodukowanych towarów i usług, poziomu dochodu narodowego i cen oraz zaangażowanie zasobów produkcyjnych.

Białorusini liczą na 7 miliardów dolarów pożyczki, opierając się na obietnicach Donalda Tuska. Podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego premier mówił o kwocie 9 miliardów dolarów pochodzących z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku.

Warunki udzielenia europejskiego kredytu określa ustęp o „krytycznym zaangażowaniu” państw unijnych w sprawę białoruską zawarty w deklaracji o sytuacji na Białorusi podsumowującej szczyt Partnerstwa Wschodniego. Wymaga ono od reżimu Łukaszenki „respektowania (…) demokracji, rządów prawa i praw człowieka”. To uwarunkowanie kredytowe może okazać się prostsze i bardziej realne do spełnienia niż rekompensata w postaci sprzedaży przedsiębiorstw państwowych w przypadku kredytu rosyjskiego czy przedstawienie dochodowych inwestycji w razie pożyczki z Chin.

***

Wypracowanie jednolitego stanowiska państw unijnych w sprawie Białorusi podczas szczytu w Warszawie pozwoliło również na decyzję o zaostrzeniu politycznych sankcji wobec reżimu Łukaszenki. Mimo braku dotychczasowych sankcji ekonomicznych, na które liczy część opozycji, 10 października w Luksemburgu dwadzieścia siedem państw unijnych zdecydowało o przedłużeniu i rozszerzeniu czarnej listy o szesnaście osób. Mają one zakaz wjazdu do Schengen, a ich aktywa w europejskich bankach zostały zamrożone. Wśród nich – oprócz prezydenta Łukaszenki – znajdują się prokuratorzy i sędziowie odpowiedzialni za proces Alesia Bialackiego (który nadal pozostaje w więzieniu).

Powodem zaostrzenia sankcji jest kontynuacja represji i dalsze zatrzymywanie w areszcie między innymi byłych kandydatów na prezydenta: Andreja Sannikaua i Mykoły Statkiewicza. Nie pomogło zwolnienie (dzień po warszawskim szczycie) Źmiciera Wusa, który również kandydował na fotel prezydenta i po wydarzeniach grudniowych został skazany na pięć lat więzienia.

Oprócz niespodziewanej łaski dla Wusa, władza równie łaskawie odniosła się do protestujących w ramach Narodnego Schodu, który 9 października przebiegał w około trzydziestu białoruskich miastach. Władza nie zdecydowała się na rozpędzenie zebranych. Skończyło się na ostrzeżeniach białoruskiej prokuratury o nielegalnym charakterze spędu i aresztowaniu kilkudziesięciu osób. Skala zjawiska nie była jednak tak duża, jak zapowiadano. W samym Mińsku zgromadziło się około tysiąca osób, a w innych miastach protesty były znacznie mniej liczne.

Karolina Słowik

Brak komentarzy