NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Nerwowa atmosfera w Gruzji

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-10-24 17:30:00 przez: Wojciech Wojtasiewicz

PRZEGLĄD GRUZIŃSKI

Bidzina Iwaniszwili ujawnia kolejne szczegóły swoich politycznych planów, natomiast władze starają się ze wszystkich sił utrudnić mu działalność publiczną. Do Tbilisi z wizytą przybył zastępca sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych William J. Burns. Lider Partii Pracy Szalwa Natelaszwili zapowiedział na 7 listopada demonstrację antyprezydencką.

17 października wyemitowany został pierwszy od 2005 roku wywiad telewizyjny Bidziny Iwaniszwilego dla Reutersa. Iwaniszwili powiedział, że jego celem jest uczynienie Gruzji krajem prawdziwie demokratycznym, w którym będą chcieli inwestować wszyscy Europejczycy. Dlatego, jeśli zdobędzie władzę, skoncentruje się na przeprowadzeniu szeregu reform konstytucyjnych i sądowniczych.

Gruziński biznesmen odniósł się także do wojny gruzińsko-rosyjskiej z sierpnia 2008 roku. Stwierdził, że Gruzję spotkała ogromna agresja ze strony Rosji, jednak do konfliktu doprowadziła także lekkomyślna polityka zagraniczna prezydenta Micheila Saakaszwilego. Dodał, że Gruzja musi przyjąć taką postawę, która będzie do zaakceptowania zarówno przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską, jak i Federację Rosyjską. Podkreślił, że dołoży wszelkich starań, żeby odbudować poprawne relacje pomiędzy Tbilisi a Moskwą.

Ponadto Bidzina Iwaniszwili w zeszłym tygodniu kontynuował konsultacje polityczne z przedstawicielami partii opozycyjnych. Spotkał się z liderem Rady Narodowej Gubazem Sanikidze. Planowane jest także spotkanie z przedstawicielami Partii Republikańskiej. Powiedział, że nie zdecydował jeszcze, czy do wyborów pójdzie pod szyldem jednej partii, czy stworzy koalicję wyborczą. 20 października Iwaniszwili spotkał się z reprezentantami korpusu dyplomatycznego – między innymi z ambasadorem USA w Gruzji Johnem Bassem. Po rozmowach oświadczył, że jego celem jest wzmacnianie relacji z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi.

Wydarzenia ostatnich dni wskazują, że władze Gruzji są zaniepokojone aktywnością publiczną Bidziny Iwaniszwilego. Został on już pozbawiony obywatelstwa gruzińskiego, jak argumentowano ze względu na przyjęcie obywatelstwa innego państwa – Francji. Jednak jak twierdzi adwokatka Iwaniszwilego Eka Beselia, jej klient otrzymał gruziński dowód osobisty już po tym, jak uzyskał francuskie obywatelstwo i wielokrotnie przekraczał granicę gruzińską, korzystając z francuskiego paszportu. Dlatego uważa, że Iwaniszwili został pozbawiony obywatelstwa Gruzji wyłącznie z powodów politycznych.

W zeszłym tygodniu natomiast Narodowy Bank Gruzji zarządził kontrolę sieci banków Kartu (szósty największy pod względem zgromadzonego kapitału bank w Gruzji), których właścicielem jest Bidzina Iwaniszwili. 18 października policja skonfiskowała ogromną sumę pieniędzy tego banku, które były transportowane z jednego oddziału do drugiego. Aresztowanych zostało kilku pracowników banku, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało oświadczenie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z praniem brudnych pieniędzy. Akcja służb porządkowych została skrytykowana przez liderów Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego i Naszej Gruzji-Wolnych Demokratów Giorgiego Targamadze oraz Irakliego Alasanię. Dziesięcioosobowa ochrona Iwaniszwilego została zmuszona przez przedstawicieli MSW do oddania broni, a kolega syna Iwaniszwilego – Lewan Mdinaradze został aresztowany przez policję pod zarzutem posiadania narkotyków w trakcie rozdawania koszulek z napisem „Gruzińskie marzenie”.

Zastanawiać może ta kumulacja dziwnych zdarzeń w otoczeniu Bidziny Iwaniszwilego. Wydaje się, że gruzińskie władze wpadły w panikę i wyczuwają spore zagrożenie ze strony biznesmena, który może poważnie zagrozić pozostaniu u władzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Iwaniszwili powiedział, że jego celem jest obniżenie wysokiej temperatury politycznej w kraju. Dodał, że wierzy w wygraną w 2012 roku.

***

19 października do Gruzji przybył zastępca sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych William J. Burns. Zapowiedział, że w przyszłym roku w Tbilisi pojawi się Hillary Clinton, aby wzmocnić pracę gruzińsko-amerykańskiej komisji powołanej w celu realizacji postanowień podpisanej 9 stycznia 2009 roku karty partnerstwa strategicznego pomiędzy Tbilisi a Waszyngtonem.

Burns spotkał się z prezydentem Micheilem Saakaszwilim, ministrem spraw zagranicznych Grigolem Waszadze i sekretarzem gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Gigą Bokerią. Po rozmowach podkreślał, że Gruzja musi kontynuować proces demokratyzacji kraju oraz reformy o charakterze gospodarczym. Dodał, że Gruzinom potrzebny jest taki kodeks wyborczy, jaki zapewni wszystkim siłom możliwość równego uczestnictwa w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, które muszą być wolne i uczciwe. Stwierdził, że sukcesy na drodze demokratyzacji kraju mogą stać się najlepszą zachętą do przyspieszenia procesu integracji Gruzji z Unią Europejską, a także z Sojuszem Północnoatlantyckim.

Zastępca sekretarza stanu spotkał się także z przedstawicielami gruzińskiej opozycji: liderem Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego Giorgim Targamadze, przywódcą Naszej Gruzji-Wolnych Demokratów Iraklim Alasanią, szefem Nowej Prawicy Dawidem Gamkrelidze, Kaką Szartawą z Rady Narodowej i Lewanem Berdzeniszwilim z Partii Republikańskiej. Adwersarze Micheila Saakaszwilego przekonywali amerykańskiego gościa, że pozostanie u władzy obecnego prezydenta oddali perspektywę członkostwa Gruzji w NATO i Unii Europejskiej. Alasania wyraził zaniepokojenie wobec prób wyeliminowania przez władze Bidziny Iwaniszwilego ze sceny politycznej kraju. Wszyscy politycy podkreślili, że Stany Zjednoczone pozostają strategicznym partnerem Gruzji, a współpraca pomiędzy Tbilisi a Waszyngtonem musi być kontynuowana.

***

Szalwa Natelaszwili – lider Partii Pracy, jednego z najstarszych gruzińskich ugrupowań politycznych, założonego w 1996 roku – zapowiedział zorganizowanie 7 listopada ogromnej demonstracji, której uczestnicy będą domagać się rezygnacji prezydenta Micheila Saakaszwilego. Protestujący mają zgromadzić się przed budynkiem parlamentu na alei Rustawelego w Tbilisi. Podobny protest odbędzie się 23 listopada w Waszyngtonie przed Białym Domem.

Do zapowiedzi Natelaszwilego sceptycznie odniosły się prawie wszystkie partie opozycyjne pomne fiaska podobnych demonstracji zorganizowanych w maju tego roku przez partię Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja, której przewodzi była przewodnicząca gruzińskiego parlamentu Nino Burdżanadze. Jedynie ona nie wykluczyła wsparcia Partii Pracy 7 listopada. Natomiast Bidzina Iwaniszwili powiedział, że nie chce nawet słyszeć słowa rewolucja. Stwierdził, że przejęcie władzy w Gruzji jest możliwe i konieczne na drodze wolnych, demokratycznych wyborów.

W związku z pojawieniem się na gruzińskiej scenie politycznej biznesmena i filantropa Bidziny Iwaniszwilego zaczęły pojawiać się głosy o możliwości zarządzenia przez rządzących przyszłorocznych wyborów parlamentarnych we wcześniejszym terminie. Sekretarz generalny Partii Gruzji Erosi Kitsmariszwili stwierdził, że prezydent Micheil Saakaszwili zrobi wszystko, aby wybory odbyły się w ciągu kilku najbliższych miesięcy, tak aby uniemożliwić budowę struktur partyjnych i silnej pozycji przez Bidzinę Iwaniszwilego. Przypuszczenia Kitsmariszwilego może potwierdzać chociażby projekt przyszłorocznego budżetu państwa, w którym planuje się podniesienie wydatków socjalnych.

Wojciech Wojtasiewicz

Brak komentarzy