NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Białoruskie „tak” dla eurazjatyzmu

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-10-31 06:30:00 przez: Karolina Słowik

PRZEGLĄD BIAŁORUSKI

Aleksander Łukaszenka entuzjastycznie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom eurazjatyckiej doktryny Kremla. Znalazł również rozwiązanie prawne dla kwestii „cichych protestów”. Nieugięte stanowisko Unii Europejskiej w kwestii białoruskiej – w odróżnieniu od postawy Turcji – podzieliło NATO.

Głośny artykuł Władimira Putina w „Izwiestiach”, będący komentarzem do startującej 1 stycznia 2012 roku Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej między Rosją, Białorusią i Kazachstanem doczekał się odpowiedzi Aleksandra Łukaszenki.

Putin w swoim tekście mocno akcentował chęć wcielenia w życie geopolitycznej doktryny eurazjatyzmu, której korzenie sięgają lat dwudziestych XX wieku. Aleksander Łukaszenka w odpowiedzi na tekst rosyjskiego premiera uznał mocarstwowość Rosji i pochwalił jej zainteresowanie krajami ościennymi. Wyraził również nadzieję na utworzenie obszaru gospodarczego na tyle silnego, że będzie stanowił realną konkurencję na światowym rynku. Wspomniał również opozycję: „O zwyczajnych rusofobicznych jękach »piątej kolumny« nie warto nawet wspominać”. Wyjaśnił, że integracja ma na celu poprawę życia przeciętnego obywatela, a upadek Związku Radzieckiego był największym błędem XX wieku. Prezydent Łukaszenka pointuje nawiązaniem do Biblii: „Na początku było słowo, ale teraz należy przejść do działania”.

Odpowiedź została entuzjastycznie przyjęta przez Władimira Putina i doczekała się pochwały. Artykuł „potwierdza nastroje białoruskiego państwa i władz na rozwój międzynarodowych procesów w obszarze poradzieckim” – powiedział na konferencji prasowej agencji informacyjnej Rosbałt.

***

Mimo że 21 października przyjęto poprawki do ustawy o zgromadzeniach masowych, która między innymi zabrania informowania o zgromadzeniach przez internet bez zgody władz, to aktywiści nie rezygnują. Działacze Europejskiej Białorusi w dniach 21, 24, 25 i 26 października wyszli na ulice Mińska z hasłem: „Wolność dla więźniów politycznych!”. Przewodniczącym ruchu jest były kandydat na prezydenta Andrej Sannikau, który do tej pory przebywa w więzieniu. „Mówimy o pewnych prawach [ustanowionych – przyp. autorki] przez pewnego człowieka, który nazywa siebie prezydentem. To nie są moje prawa, więc niczego nie łamię” – mówi dla redakcji Radia Racja były więzień polityczny Siarhiej Kazakou, jeden z czterech zatrzymanych przez milicję wieczorem 25 października. „Domagam się uwolnienia więźniów politycznych. Są oni nadal w więzieniu, siedzą bez powodu. Andrej Sannikau, Źmicier Bondarenka, Mikałaj Statkiewicz, Źmicier Daszkiewicz... Wolność dla więźniów politycznych!” – wołał podczas zatrzymania.

Wymienieni przez Kazakoua czterej więźniowie polityczni to byli kandydaci na prezydenta, zatrzymani po wieczorze wyborczym 19 grudnia. Mimo wcześniejszych licznych zwolnień „dekabrystów” prezydenckim prawem łaski pozostają oni nadal w areszcie o zaostrzonym rygorze. Organizatorzy demonstracji zapowiadają, że od teraz wystąpienia będą odbywać się codziennie.

Mimo że demonstrujących nie było wielu, doszło również do zatrzymania i deportacji rosyjskiego dziennikarza gazety „Moskowskij Komsomolec” Igora Karmazina, który przyjechał zebrać materiał o więźniach politycznych na Białorusi. Sprawa rosyjskiego dziennikarza poruszyła niezależną prasę białoruską. Dziennikarz zdążył spotkać się z Mikitą Lichawidem – młodym działaczem, który podczas zatrzymania po 19 grudnia przeprowadził strajk głodowy, po czym został ułaskawiony, bez posyłania prośby do prezydenta.

Dwa tygodnie przed tymi wydarzeniami Aleksander Łukaszenka w rozmowie z rosyjskimi dziennikarzami oznajmiał, że nie traktuje wyżej wymienionych więźniów jako politycznych. Prezydent stwierdził, że zostali skazani za wywoływanie zamieszek 19 grudnia, milczał jednak o domniemaniach wywołania prowokacji ze strony tajnych służb. Według białoruskiego dziennikarza i eksperta do spraw międzynarodowych Ramana Jakauleuskiego, to czy Sannikau i Statkiewicz złamią się i wyślą prośbę o ułaskawienie do Łukaszenki, nie ma znaczenia. „On [Łukaszenka – przyp. autorki] nie [ułaskawia – przyp. autorki] poprzez pisemną prośbę, tylko według własnego życzenia. Na tych dwóch byłych kandydatów na prezydenta (…) Łukaszenka jest cięty. Myślę, że Sannikau i Statkiewicz mogą być po prostu deportowani z kraju” – mówi Jakauleuski.

***

„Na tym etapie nie jesteśmy gotowi na rozważenie ponownego dialogu z Białorusią” – powiedziała szefowa europejskiej dyplomacji Catherine Ashton. Unia Europejska domaga się zwolnienia wszystkich więźniów politycznych. Takie oświadczenie wskazuje na nieugięte stanowisko i konsekwencję w dyskursie rozpoczętym na warszawskim szczycie Partnerstwa Wschodniego.

NATO podtrzymuje linię Unii Europejskiej wobec sytuacji na Białorusi. „Sankcje działają” – powiedział anonimowy przedstawiciel NATO na spotkaniu z dziennikarzami 27 października w Brukseli. „Powinny doprowadzić do polepszenia sytuacji w demokracji i prawach człowieka” – dodał.

Kontrastem dla unijnej postawy wobec Białorusi jest stanowisko Turcji – państwa starającego się o akcesję do Unii Europejskiej. „Nie wierzymy, że sankcje i izolacja kraju będą produktywne. Wierzymy w dialog i potrzebę rozwoju współpracy” – oświadczył turecki ambasador w Mińsku Cevat Ozkaya Nezihi. Ambasador podkreślił, że stosunki między Ankarą a Mińskiem są szczególne i Unia powinna to zrozumieć. Aby podkreślić wyjątkowość tej relacji, można dodać, że 13 października Łukaszenka podpisał dekret stanowiący podstawę do negocjacji o wzajemne zniesienie wiz między Turcją i Białorusią.

Karolina Słowik
Karolina @2011-10-31 16:08:11
Sprostowanie: Źmicier Bandarenka, więzień polityczny, jest bliskim współpracownikiem byłego kandydata na prezydenta Andreia Sannikaua. On sam nie kandydował. Aresztowany 19 grudnia, podczas wieczoru wyborczego. Źmicier Daszkiewicz, lider Młodego Frontu, również nie kandydował. Aresztowano go jeszcze przed wyborami - oskarżony o pobicie.