PRZEGLĄD MOŁDAWSKIJeden z przewodnich polityków Partii Komunistów Republiki Mołdawii Igor Dodon opuszcza szeregi swej partii wraz z Zenaidą Greczany – dotychczasową kandydatką komunistów na stanowisko prezydenta. To przetasowanie rodzi nadzieję, że 18 listopada uda się ostatecznie zakończyć kryzys polityczny i wybrać głowę państwa. Tymczasem Rosja oskarża rodzinę Olega Smirnowa o przywłaszczenie 160 milionów rubli.
W piątek 4 listopada 2011 roku trójka prominentnych polityków Partii Komunistów Republiki Mołdowa ogłosiła wyjście z partii. W skład tak zwanej grupy Dodona wchodzą niedawny kandydat PKRM na stanowisko mera Kiszyniowa Igor Dodon, kandydatka partii na stanowisko prezydenta Mołdawii Zenaida Greczany i deputowana Weronika Abramczuk. O możliwym odejściu Dodona z partii mówiło się już od czasu kampanii przed wyborami samorządowymi. Dodon zdobył w tym czasie dużą popularność w społeczeństwie i o mało nie wygrał wyborów w liberalnie nastawionym Kiszyniowie. Jednak jego pozycja w Partii Komunistów była marginalizowana, a przedstawiony przez niego plan modernizacji tej partii został wręcz publicznie wyśmiany przez lidera partyjnych „twardogłowych” Marka Taczuka. Dodon chciał przekształcić PKRM w nowoczesną europejską socjaldemokrację. W maju 2011 roku pisaliśmy, że jeśli mu się to nie uda, być może zdecyduje się na wyjście z partii i budowanie własnej formacji. Większym zaskoczeniem jest odejście Zenaidy Greczany, uważanej jak do tej pory za protegowaną byłego prezydenta i lidera PKRM Vladimira Voronina. Liderzy Partii Komunistów wydawali się zdziwieni całą sytuacją.
***
Nie wiadomo jeszcze, czy grupa Dodona zdecyduje się na budowę własnej formacji, czy też wstąpią do którejś z istniejących już partii. Spekuluje się o możliwym wejściu ich do Partii Demokratycznej, której liderem jest inny były polityk PKRM Marian Lupu (PD wchodzi w skład koalicji Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej, a Lupu jest przewodniczącym parlamentu i pełni obowiązki prezydenta). Niektórzy komentatorzy zauważają też zbieżność z faktem niedawnego powołania nowej partii przez baszkana Gagauzji Mihaila Formuzala (Partia Regionów). Być może Dodon zdecyduje się na budowę własnej formacji politycznej. Komentatorzy zgadzają się z tym, że grupie tej nie na rękę byłyby przyspieszone wybory parlamentarne, których za wszelką cenę będą starali się uniknąć.
***
Odejście trójki polityków z PKRM ma ogromne znaczenie w kontekście zbliżających się wyborów prezydenta (18 listopada). Jak do tej pory rządzącej koalicji brakowało dwóch głosów, natomiast grupa Dodona nie ukrywa, że ich celem jest przełamanie politycznego pata, w jakim znajduje się Mołdawia. Pozostaje tylko kwestia wyboru kandydata, który byłby do zaakceptowania przez wszystkie partie koalicji oraz grupę Dodona. W jej skład wchodzi dotychczasowa kandydatka PKRM na stanowisko prezydenta. Premier Vlad Filat nie wyklucza poparcia kandydatury Zenaidy Greczany, której jednak nie akceptuje Partia Liberalna. „Jak wy to sobie wyobrażacie, że ja, który całe życie walczyłem z komunistami, teraz głosuję na komunistkę?” – ogłosił niedawno lider liberałów Michaił Ghimpu. Mówi się jednak, że liberałowie byliby skłonni zagłosować na Greczany, gdyby wstąpiła ona w szeregi Partii Demokratycznej. Wtedy zgodnie z umową koalicyjną stanowisko przewodniczącego parlamentu przypadłoby liderowi liberałów. Natomiast demokraci podkreślają, że wyjście grupy Dodona z PKRM nie oznacza przerwania rozmów o wspólnym kandydacie z komunistami.
Do „przypadkowego” spotkania premiera Vlada Filata z Igorem Dodonem i Zenaidą Greczany doszło w poniedziałek 7 listopada w Brukseli. Premier twierdzi, że nie prowadzono tam rozmów o wyborze prezydenta, w co jednak trudno uwierzyć. Obecnie trwa gra polityczna, w której każda z formacji stara się ugrać jak najwięcej dla siebie. Faktem jest jednak, że wyjście grupy Dodona z PKRM sprawiło, że wybór prezydenta 18 listopada 2011 roku stał się o wiele bardziej realny.
***
Komisja Śledcza Federacji Rosyjskiej wszczęła postępowanie przeciwko grupie naddniestrzańskich bankierów, podejrzewanych o przywłaszczenie około 160 milionów rubli z rosyjskiej pomocy humanitarnej przekazanej Tyraspolowi. Wśród oskarżonych znalazł się między innymi prezes naddniestrzańskiego Gazprombanku Oleg Smirnow – syn obecnego prezydenta nieuznawanej republiki. Zdaniem oskarżycieli, w latach 2008-2009 Oleg Smirnow wraz z wiceprezesem Naddniestrzańskiego Banku Republikańskiego Olegiem Brizińskim przywłaszczyli pieniądze z bezzwrotnej pomocy przeznaczonej dla republikańskiego funduszu emerytalnego oraz na rozwój rolnictwa. Wedle Komisji Śledczej, Oleg Smirnow zakupił za zdobyte w ten sposób pieniądze kilka mieszkań w Moskwie, dom na jednym z podmoskiewskich osiedli, a także zainwestował w stołeczne przedsiębiorstwa.
Jak informują przedstawiciele organów ścigania, podejrzenia zrodziły się w chwili, gdy odkryto, że pieniądze wysyłane z Rosji zamiast na specjalnie do tego wyznaczone konto trafiają na rachunki w Gazprombanku.
Media wiążą sprawę oskarżenia Olega Smirnowa bezpośrednio z ponowną kandydaturą jego ojca na stanowisko prezydenta NRM. Rosyjscy politycy, na czele z szefem Administracji Prezydenta Siergiejem Naryszkinem, wielokrotnie sugerowali, że naddniestrzański lider nie powinien ubiegać się o reelekcję. Smirnow jednak nie ugiął się pod naciskiem Kremla i oficjalnie potwierdził swój start w wyborach. Związków między śledztwem a Igorem Smirnowem nie ukrywają także rosyjscy oficjele. „W końcu przyszedł czas, by prezydentowi Smirnowowi i jego rodzinie zadać pytanie o wykorzystanie pomocy, którą Rosja przez cały czas okazywała Naddniestrzu” – stwierdził przewodniczący komitetu Dumy do spraw Wspólnoty Niepodległych Państw Aleksiej Ostrowski. „Zarówno dla mnie, jak i dla wielu innych ludzi od lat śledzących wydarzenia w Naddniestrzu stało się jasne, że w republice wykształcił się absolutnie skorumpowany system, w którym cała władza, wszystkie pieniądze i własność kontrolowane są przez jedną rodzinę – rodzinę prezydenta Smirnowa”.
***
Kilka dni po wszczęciu postępowania przeciwko Olegowi Smirnowowi Centralna Komisja Wyborcza Federacji Rosyjskiej zwróciła się do Sądu Najwyższego z prośbą o anulowanie rejestracji Mariny Smirnow jako kandydatki w kolejnych wyborach do Dumy Państwowej. Marina Smirnow, żona Olega Smirnowa, jest obecnie deputowaną do parlamentu z ramienia partii Sprawiedliwa Rosja i szefową jednego z regionalnych oddziałów tego ugrupowania. CKW zarzuca jej, że podczas rejestracji swej kandydatury nie ujawniła faktu posiadania potrójnego obywatelstwa. Zgodnie z ustawodawstwem federalnym w wyborach do parlamentu rosyjskiego startować mogą osoby mające wyłącznie obywatelstwo rosyjskie. Wedle Federalnej Służby Migracyjnej, Marina Smirnow prócz rosyjskiego dysponuje także paszportem mołdawskim i ukraińskim.
Tymczasem przedstawiciele Sprawiedliwej Rosji tłumaczą, że CKW ma nieaktualne informacje, ponieważ Marina Smirnow nie posiada już potrójnego obywatelstwa, zaś partia nie zdążyła po prostu dostarczyć Komisji potwierdzających to dokumentów.
Kamil Całus i Piotr Oleksy
Brak komentarzy