NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Spotkania i rozstania

kategorie: Przeglądy
dodano: 2011-11-28 18:00:00 przez: Kamil Całus i Piotr Oleksy

PRZEGLĄD MOŁDAWSKI

Vlad Filat i Igor Smirnow spotykają się w Benderach i podpisują dokument wznawiający zamrożone od lat negocjacje. Obecny w Kiszyniowie szef rosyjskiego MSZ opowiada się za integralnością Mołdawii, a z Partii Komunistów odchodzi Igor Dodon oraz… kandydatka na prezydenta.

W poniedziałek 21 listopada Vlad Filat i Igor Smirnow odbyli pierwsze od września oficjalne spotkanie robocze. Do spotkania doszło na terenie naddniestrzańskim, choć na neutralnym gruncie – w biurze misji OBWE w Benderach. Podczas rozmów udało się uzgodnić i podpisać wspólną deklarację złożoną z siedmiu punktów. Najważniejszym z założeń dokumentu jest wznowienie negocjacji między Mołdawią i Naddniestrzem w formacie pięć plus dwa (OBWE, USA, Unia Europejska, Rosja i Ukraina w charakterze obserwatorów, a Mołdawia oraz Naddniestrze jako strony). Pierwsze od pięciu lat spotkanie w ramach tego reaktywowanego formatu odbędzie się już w Wilnie w dniach od 30 listopada do 1 grudnia. Inne punkty deklaracji omawiają między innymi współpracę w zakresie ochrony granicy, wznowienia połączeń kolejowych czy wspólnej walki z przestępczością.

Zdaniem cytowanej przez „Komsomolską Prawdę” analityczki niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Anneli Ute Gabanyi, Smirnow wyraźnie stara się o budowę możliwie najlepszego wizerunku przed wyborami prezydenckimi. Podobne motywacje kierują, według niej, także premierem Filatem.

Wydaje się, że szef mołdawskiego rządu stara się wykorzystać sytuację, w jakiej znalazł się pozbawiony poparcia Rosji prezydent Smirnow, zaś sam lider separatystycznego regionu chce w ten sposób pokazać Rosji, że jest w stanie rozmawiać i że mimo wszystko jest osobą skorą do rozmów oraz kompromisów. Niektórzy analitycy zwracali wcześniej uwagę, że między innymi właśnie nieprzejednane stanowisko Smirnowa w sprawie zachowania niepodległości Naddniestrza doprowadziło prezydenta do utraty poparcia Kremla.

***

22 listopada do Kiszyniowa przybył z roboczą wizytą szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Oficjalną przyczyną przyjazdu były obchody dziesięciolecia podpisania rosyjsko-mołdawskiego traktatu o przyjaźni i współpracy. Kilkugodzinne spotkanie Ławrowa z jego mołdawskim odpowiednikiem Iurie Leancă upłynęło przede wszystkim na rozmowach o problemie naddniestrzańskim oraz kwestii mołdawskiej eurointegracji.

Szefowie ministerstw dyskutowali o wznowieniu negocjacji zjednoczeniowych w formacie pięć plus dwa. Siergiej Ławrow ogłosił, że już przed dwoma miesiącami podjęto decyzję o „odmrożeniu” rozmów w kwestii naddniestrzańskiej. Co ważne dla Mołdawii, po raz kolejny wyraził on rosyjskie stanowisko dotyczące formy rozwiązania problemu. „Region naddniestrzański powinien mieć wyraźnie określony status, w ramach suwerennego i integralnego państwa mołdawskiego” – podkreślił Ławrow. Minister oświadczył jednocześnie, że Federacja Rosyjska chętnie podejmie się roli pośrednika i gwaranta przyjętych rozwiązań. Leancă podziękował z kolei Rosji za pomoc w ponownym podjęciu negocjacji i przypomniał, że celem Kiszyniowa jest „Nadanie Naddniestrzu szczególnego statusu w ramach Mołdawii, opartego na jej suwerenności i integralności”.

Na takie stanowisko resortów mołdawskiego i rosyjskiego szybko odpowiedziała strona naddniestrzańska. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nieuznawanej republiki wydało oficjalny komentarz w sprawie kiszyniowskich rozmów. „Nie podając w wątpliwość prawa tych czy innych uczestników różnych rozmów do wyrażania swojego zdania dotyczącego perspektyw i celów regulacji mołdawsko-naddniestrzańskiego [problemu – przyp. red.], uważamy za konieczne, aby przypomnieć, że cele te nie zostały określone w żadnym z dokumentów powstałych w trakcie procesu negocjacyjnego. Dlatego też stwierdzenia o »terytorialnej integralności Republiki Mołdowy«  i rzekomym »statusie Naddniestrza« wyrażają tylko jednostronne stanowisko, które nie opiera się na istniejących realiach politycznych i prawnomiędzynarodowych”. Tyraspol przypomniał także, że w referendum przeprowadzonym w 2006 roku mieszkańcy lewego brzegu Dniestru zdecydowali o niepodległości od Mołdawii, co znalazło potwierdzenie w decyzji rosyjskiej Dumy Państwowej. Na podstawie wyników referendum rosyjski parlament rekomendował odpowiednim organom władzy, aby brały pod uwagę decyzję ludu naddniestrzańskiego, podjętą zgodnie z międzynarodowymi standardami.

Ławrow i Leancă zgodzili się także, że proces eurointegracji nie wpłynie na dalszy rozwój stosunków dwustronnych między Mołdawią i Rosją. „Nie ma żadnej sprzeczności między integracją w przestrzeni posowieckiej i europejskiej” – stwierdził szef rosyjskiego MSZ, wtórując w ten sposób swojemu mołdawskiemu koledze prezentującemu niezmienną już od lat doktrynę mołdawską, która wedle słów Leancă, zakłada „strategiczne partnerstwo” zarówno z Rosją, jak i z Unią Europejską.

***

Zapowiedziane na 18 listopada wybory prezydenta nie odbyły się z powodu niezgłoszenia żadnego kandydata. Partie rządzącej koalicji uznały, że w takim razie nie należy tego uznawać za próbę wyboru prezydenta, co pozostawia jeszcze dwie próby i pozwala odsunąć rozwiązanie parlamentu. Premier Vlad Filat nawołuje, by wybory odbyły się już w nowym roku, argumentując, że obecnie najważniejsze jest przegłosowanie budżetu. Marian Lupu (Partia Demokratyczna) i Mihail Ghimpu (Partia Liberalna) namawiają, aby głosowanie zostało przeprowadzone jak najszybciej, natomiast Partia Komunistów obstaje przy rozwiązaniu parlamentu oraz rozpisaniu nowych wyborów. Oficjalnie kandydatem koalicji wciąż pozostaje pełniący obowiązki prezydenta Marian Lupu, jednak nie znajduje on poparcia w grupie Igora Dodona, która niedawno opuściła Partię Komunistów. Dodon po wstąpieniu do Partii Socjalistów głosi, że jedynym rozsądnym wyjściem jest wybór bezpartyjnego kandydata... czyli jego koleżanki Zenaidy Greczany, która razem z nim opuściła PKRM, nie wstępując jednak do żadnej partii. Premier Filat zapowiedział, że poprze Lupu, jednak nieoficjalnie mówi się, że bardzo zależy mu na „przepchnięciu” kandydatury Greczany. Natomiast Ghimpu powrócił do idei kandydata apolitycznego (dopuszcza również głosowanie na Lupu, wykluczając możliwość oddania głosu na Greczany). Media spekulują, że przy wyborze prezydenta możliwa byłaby szeroka koalicja Partii Demokratycznej, Partii Liberalnej i Partii Komunistów, która miałaby poprzeć obecnego pełniącego obowiązki prezydenta oraz doprowadzić do przyspieszonych wyborów, zostawiając „z niczym” premiera Filata i Igora Dodona. W przyszłym parlamencie mogłoby dojść do zawarcia koalicji komunistów oraz demokratów, przy cichym wsparciu liberałów.

Polityczna rozgrywka pomiędzy czołowymi politykami dotarła już do granic śmieszności i zapętlenia. Ciężko powiedzieć, czy sami liderzy partyjni orientują się jeszcze, kto jest czyim sojusznikiem oraz kto o co gra.

Igor Dodon, niedawny kandydat Partii Komunistów na stanowisko mera Kiszyniowa, który przed dwoma tygodniami opuścił macierzystą partię, wstąpił do Partii Socjalistów. Jak widać, Dodon chce powtórzyć manewr Mariana Lupu sprzed dwóch i pół roku polegający na wzmocnieniu istniejącej już i posiadającej dość silne struktury partii oraz wywindowaniu jej dzięki swojej popularności. Dodon zapowiedział również, że w jego ślad pójdą rzesze członków PKRM.

Kamil Całus i Piotr Oleksy
Robert Rajczyk @2011-11-28 18:28:27
Smironov rules..forever I bet.
Piotr O. @2011-11-29 11:26:48
pewnie tak będzie;)