NEW |   Dwumiesięcznik społeczno-polityczny poświęcony Europie Wschodniej
en ru ua
O NAS | REDAKCJA | PRENUMERATA | GDZIE NAS KUPIĆ | REKLAMA | WYDAWCA | KONTAKT | RSS RSS

Konserwacja systemu przy utracie poparcia

kategorie: Publicystyka
dodano: 2011-12-05 20:00:00 przez: Iwan Preobrażeński

Rezultaty wyborów parlamentarnych, które odbyły się w Rosji 4 grudnia, świadczą o poważnych zmianach nastrojów społecznych. Jedna Rosja wciąż jest najpopularniejszą partią w kraju, jednak jej realne poparcie waha się w okolicach 30 procent. Dla Władimira Putina jako kandydata na urząd prezydenta słaby rezultat partii rządzącej to paradoksalnie duży sukces.

Duża część negatywnego elektoratu mogła wyrazić protest przeciw partii władzy. Z wysokim prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ludzie ci nie będą tak aktywni podczas kampanii prezydenckiej. Z jednej strony mogą uznać, że przyczynili się do porażki Jednej Rosji (w porównaniu z poprzednimi wyborami), a z drugiej – nie mogą mieć poczucia, że doprowadzili do pełnego upadku istniejącego systemu władzy. Dlatego nie można spodziewać się poważnego wzrostu aktywności ludzi o opozycyjnych poglądach. Przeciwnicy istniejącego reżimu politycznego nie wierzą bowiem w prawdziwe zwycięstwo – nie czują tego, co czuli Ukraińcy w 2004 roku, kiedy w Kijowie rozpoczęły się protesty, które przerodziły się w rewolucję.

Rezultaty wyborów już znamy. Jedna Rosja (po przeliczeniu 80 procent głosów) otrzymała nieco ponad 50 procent głosów. Na tę partię zagłosowało ponad 49 procent obywateli, którzy wrzucili głos do urny. Formalnie nie jest to jednak mniej niż połowa oddanych głosów. Ten wynik nie wywołał tak wielkiego rozdrażnienia elektoratu niepopierającego partii władzy, jak każdy wynik powyżej 50 procent. Chociaż w rzeczywistości to nie ma znaczenia – przy obsadzie stanowisk partia i tak będzie decydowała o losie nierozdzielonych mandatów. Biorąc pod uwagę, że wyniki Jabłoka, Słusznej Sprawy i Patriotów Rosji oraz około procent nieważnych głosów dają około 6 procent miejsc do podziału pomiędzy partiami, które dostały się do Dumy, Jedna Rosja otrzyma około 3 procent z nich. W parlamencie kolejnej kadencji rządząca partia będzie mieć zatem 238 z 450 deputowanych.

To w zupełności wystarcza, aby przyjąć każdą ustawę, oprócz zmian w konstytucji. Do tego wymagana jest absolutna większość, czyli ponad dwie trzecie głosów. I tu Jedna Rosja napotyka poważny problem, bo potencjalną partią, która będzie chciała solidarnie popierać jej projekty, jest Liberalno-Demokratyczna Partii Rosji. Mimo że partia Władimira Żyrinowskiego zwiększyła swoją reprezentację w Dumie, to nie ma wystarczającej liczby mandatów, by mieć absolutną większość w sojuszu z partią rządzącą. Do tego Komunistyczna Partia zapowiada, że nie będzie tworzyć koalicji z Jedną Rosją, której pozostaje liczyć na Sprawiedliwą Rosję. Jednak w takim przypadku będzie zmuszona iść na kompromis wymuszony przez międzypartyjne uzgodnienia. Jest więc pewne, że partia rządząca, chcąc uniknąć dialogu z innymi ugrupowaniami, zacznie przyciągać do siebie deputowanych ze Sprawiedliwej Rosji.

Zresztą to nie pierwszy raz, gdy partia ta postępuje w ten sposób, chcąc uzyskać większość konstytucyjną. Dlaczego więc tym razem Jedna Rosja miałaby nie wykorzystać tej prostej i efektywnej taktyki i zamiast tego wdawać się w trudne koalicyjne negocjacje?

Nie należy też spodziewać się odświeżenia Jednej Rosji – co najwyżej zmieni się jej przywódca. Władimir Putin – jak wiadomo – zamieni się miejscami z Dmitrijem Miedwiediewem (pierwszy będzie prezydentem, a drugi – premierem i przewodniczącym partii). Ta decyzja nie wpłynie na przeobrażenia w Jednej Rosji. A także na to, że mandat prawdopodobnie zachowa spiker Borys Gryzłow, słynący ze stwierdzenia, iż „parlament nie jest miejscem dla dyskusji”.

Wybory nie doprowadzą więc do poważnych zmian, wręcz przeciwnie – nie tak wysokie poparcie Jednej Rosji utoruje Władimirowi Putinowi drogę na Kreml. Po wyborach parlamentarnych Rosjanie o opozycyjnych poglądach rozprężą się, ale nie ulegną takiej euforii, która najczęściej wypycha ludzi na ulice. A to dlatego, że charakter panującego w Rosji reżimu został zachowany. I to bez względu na to, że rządząca partia traci na popularności.

Iwan Preobrażeński jest politologiem, redaktorem działu o polityce agencji informacyjnej Rosbałt.

Przełożyła Małgorzata Nocuń

--
Zobacz także:
Sławomir Popowski  Żółta kartka dla Kremla

Brak komentarzy


NEW 3-4/2012
Fotogalerie:
Komentowane:
Znajdź nas na:
Znajdź nas na Facebooku Znajdź nas na YouTube Znajdź nas w Salonie24
Polskie radio dla zagranicy
Cytat:
Rosja może być dla Polski ważnym partnerem, rynkiem zbytu nie tylko dla polskich towarów, lecz również dla polskiej kultury. Umiejętność konstruktywnej współpracy z Rosją nie uczyniłaby nas wasalem Rosji, zwiększyłaby natomiast życzliwość i szacunek dla nas w krajach Unii Europejskiej oraz pozwoliłaby nam odgrywać pozytywną rolę w integrowaniu z Europą wszystkich naszych wschodnich sąsiadów.
Andrzej Walicki
Polecamy: