
W grudniu 1991 roku rozpadł się Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Borys Jelcyn, Leonid Krawczuk i Stanisłau Szuszkiewicz jednym podpisem zakończyli funkcjonowanie dwubiegunowego ładu światowego i przyczynili się do powstania na mapie piętnastu nowych państw, które musiały od podstaw budować swoją państwowość oraz tożsamość narodową. W dwudziestą rocznicę rozpadu ZSRR Instytut Rosji i Europy Wschodniej Uniwersytetu Jagiellońskiego zorganizował międzynarodowy, interdyscyplinarny kongres naukowy – „Rozpad ZSRR i jego konsekwencje dla Europy i świata”.
Zamysłem władz Instytutu jest, by podobne kongresy odbywały się co dwa lata na przemian w Krakowie i w Moskwie. Dyrektor Instytutu do spraw studenckich, profesor Mieczysław Smoleń, w przemówieniu inauguracyjnym podkreślił, że takie spotkania są niezwykle istotne w kontekście kształtowania świadomości Rosjan na temat przyczyn i skutków wydarzeń z 1991 roku, gdyż de facto większość z nich nie zdaje sobie sprawy, co tak naprawdę się wówczas stało i jak daleko idące są tego konsekwencje. Wiedzą jedynie, że rozpadła się ich ojczyzna, i by teraz odwiedzić rodzinę w Baku czy Batumi – które kiedyś były w jednym państwie – muszą przebrnąć przez kilka kontroli granicznych.
Oprócz potężnej dawki historii, którą zaaplikowali uczestnikom wybitni naukowcy zarówno z polskich, jak i zagranicznych uniwersytetów, były także omawiane aktualne problemy Rosji oraz byłych republik radzieckich.
„Unia Europejska to mocarstwo cywilne, zaś Rosja – imperium z prawdziwego zdarzenia. Zachód nie rozumie, że argumentem po stronie Federacji Rosyjskiej zawsze pozostanie siła, i – jeśli nie znajdzie skutecznych narzędzi walki z tą siłą – przegra” – podkreślał profesor Stanisław Bieleń. Unia Europejska musi sobie zdać sprawę, że pozostając rywalem Rosji w Eurazji, jest jednocześnie skazana na ścisłą współpracę ze swoim wschodnim sąsiadem.
Paneliści wielokrotnie akcentowali niemożność pogodzenia interesów na linii Unia Europejska-Rosja-obszar poradziecki. Państwa Azji Centralnej, oparte na strukturze klanowej i zagrożone fundamentalizmem islamskim, są bliskie ogłoszenia upadłości. Mołdawia, Gruzja i Ukraina – otwarcie wyrażające chęć dalszej integracji z Zachodem – nie są w stanie sprostać unijnym wymaganiom i coraz wyraźniej odwracają się od demokratyzacji. Białoruś popada w coraz głębszą izolację, będącą skutkiem rażącego naruszania praw człowieka i niereformowalności autorytarnej władzy, co dla Unii jest nie do przyjęcia. Armenia i Azerbejdżan pozostają w konflikcie o Górski Karabach. Tak niestety wygląda dzisiejszy obszar dawnego ZSRR. Rosja walnie przyczyniła się do tego niechlujnego wyglądu. Podsycanie konfliktów regionalnych, szantaże gazowe, angażowanie własnych ludzi w wewnętrzną politykę młodych krajów doprowadziło do dezintegracji na tym obszarze.
Rosja doprowadziła do sytuacji, kiedy największym zagrożeniem wydaje się faktyczne uniezależnienie się tych państw pod wodzą fundamentalistów lub osób wspieranych przez rosnące w siłę Chiny czy Iran. Wówczas okaże się, że koncepcja wielobiegunowego porządku międzynarodowego – przez lata uprawiana przez ekipę rządzącą Władimira Putina – obróci się nie tylko przeciwko Rosji, ale również przeciwko tym wszystkim podmiotom, którym do tej pory wydawało się, że trzymają świat pod kontrolą.
Olga Adamczyk