
Od połowy listopada w Polsce trwa Festiwal Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską”. Przy tej okazji w krakowskim klubie Migawka wczoraj odbyło się spotkanie z dyrektorką festiwalu Małgorzatą Szlagowską.
„Kino rosyjskie jest absolutnie fantastyczne, szkoda, że tak mało osób w Polsce o tym wie” – twierdzi Małgorzata Szlagowska, dyrektor największego w Polsce festiwalu filmowego, na którym widzowie mają okazję obejrzeć rosyjskie i radzieckie filmy. Miłość do rosyjskiego kina zrodziła się w niej w dzieciństwie, a idea stworzenia festiwalu długo dojrzewała, bowiem przeszkody instytucjonalne, finansowe i polityczne nie pozwalały na jej realizację. Brak zainteresowania rosyjskim kinem był spowodowany trudnością w zdobyciu taśm, niechęcią instytucji kulturalnych do promowania „złej Rosji” i ogólnie niesprzyjającym klimatem wokół tematyki wschodniej. O ile przed 1989 rokiem wymiana kulturalna między Polską a ZSRR przebiegała sprawnie, o tyle po transformacji ustrojowej trend ten zupełnie się załamał. W ciągu dziesięciu lat od upadku żelaznej kurtyny w Polsce dystrybuowano jedynie dziesięć rosyjskich filmów – i to z reguły jedynie dzięki tranzytowi dalej na Zachód.
Małgorzata Szlagowska mimo to propagowała rosyjską kinematografię wśród polskich widzów, a także konsekwentnie dążyła do stworzenia Sputnika. Trudności wynikały głównie z niechęci polskich instytucji kulturalnych do wspierania takiej inicjatywy, ale także z ogromnych kosztów zakupu praw do filmów i dystrybucji w Polsce. Dzięki życzliwości nielicznych (na przykład wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Kramera, który zginął w katastrofie smoleńskiej), a także własnej determinacji i pasji w 2007 roku udało się zorganizować pierwszy festiwal. Sputnik okazał się niebywałym sukcesem – popularnością cieszyły się zarówno filmy współczesne, jak i rosyjska klasyka. „Te filmy przemawiają do Polaków, bo tak naprawdę bardzo wiele nas łączy” – mówi Szlagowska.
Festiwal otworzył kolejny rozdział w trudnym i długotrwałym dialogu między polskim a rosyjskim narodem. Odpowiedzią na Sputnik był odbywający się na podobnych zasadach w Rosji festiwal Wisła. Jest to jedna z niewielu okazji, by Rosjanie mogli poznać polską kinematografię.
Sputnik będzie krążył nad Polską aż do końca marca przyszłego roku. W ponad czterdziestu miastach odbędą się pokazy rosyjskich filmów, którym będą towarzyszyły liczne wydarzenia nawiązujące tematycznie do głównego hasła tegorocznej edycji, a więc szeroko pojętej astronautyki. W 2011 roku przypadła bowiem pięćdziesiąta rocznica pierwszego lotu w kosmos. Niech przy tej okazji miłośnicy rosyjskiego kina dadzą się przyciągnąć filmowej grawitacji.
Olga Adamczyk
Brak komentarzy