Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Amnestia dla Donbasu – pokój czy sprawiedliwość?
2014-10-20
Tomasz Lachowski

16 września Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła pakiet ustaw specjalnych, odnoszących się do Donbasu: jedną z nich było prawo amnestyjne, obejmujące uczestników walk na wschodnich rubieżach kraju. Ustawa przewiduje wyjątki jedynie dla sprawców najpoważniejszych zbrodni, wyszczególnionych w odpowiednich artykułach Kodeksu Karnego Ukrainy, a także potencjalnych odpowiedzialnych za zestrzelenie samolotu MH17 malezyjskich linii lotniczych 17 lipca. Osoby winne nie powinny zatem uniknąć odpowiedzialności karnej (przynajmniej „na papierze").

 

 

Amnestia jak znalazł

Każda amnestia przyjęta w warunkach wojennych lub powojennych, często określana jako „polityczna transakcja odstąpienia od wymierzenia pełnej sprawiedliwości na rzecz budowy pokoju", wzbudza jednak kontrowersje i szereg wątpliwości. Jak zatem „amnestia dla Donbasu" wypada na tle innych, zbliżonych przypadków społeczeństw postkonfliktowych? Wreszcie, jak należy ją ocenić w świetle prawa międzynarodowego?

W ostatnich czterech dekad wielokrotnie wykorzystywano amnestię w procesie przechodzenia od autorytaryzmu do demokracji, bądź od wojny do pokoju. Junty wojskowe w Ameryce Łacińskiej oddające władzę w latach osiemdziesiątych XX wieku korzystały nader często z amnestii, uniemożliwiających osądzenie zbrodniczej działalności władzy w czasie dyktatury. Tzw. autoamnestie Augusto Pinocheta w Chile, czy generałów argentyńskich nie pozwalały postawić przed sądem osób ponoszących główną odpowiedzialność, a więc samych rządzących. Już dekadę później z procesów sądowych na rzecz zapewnienie stabilności zrezygnowało wielu decydentów z Afryki, a większość traktatów pokojowych kończących wojny domowe na tym kontynencie zawierała odpowiednie przepisy amnestyjne (np. Sierra Leone), na ogół chroniące największych zbrodniarzy. Wyjątkiem stała się amnestia warunkowa: przyznawana przez południowoafrykańską Komisję Prawdy i Pojednania za „cenę" wyjawienia wszelkich okoliczności popełnionych zbrodni w dobie apartheidu. Zresztą i ta wzbudzała kontrowersje.

Problem z amnestiami (a także z ułaskawieniami) związany jest z faktem, że prawo międzynarodowe dość pobieżnie reguluje tę instytucję. Dość powiedzieć, że szybka lektura jedynie kilku przykładów norm dotyczących amnestii może wywołać lekkie zakłopotanie. II Protokół Dodatkowy z 1977 roku do Konwencji Genewskich z 1949 roku w artykule 6 (5) „zachęca" do jak najszerszego skorzystania z amnestii i objęcia nią uczestników niedawnych walk. Na drugim biegunie pozostaje – co prawda niewiążąca – Deklaracja o ochronie wszystkich osób przed wymuszonymi zaginięciami z 1992 roku. Wskazuje ona (artykuł 18), że sprawcy zbrodni wymuszonych zaginięć (stosowanych nagminnie choćby przez reżimy wojskowych w Ameryce Południowej) nie mogą skorzystać z amnestii, która uchroniłaby ich przed koniecznym procesem karnym. Tę swoistą „dziurę" wypełniły sądy międzynarodowe, zarówno z obszaru praw człowieka, jak i międzynarodowego prawa karnego.

 

To sprawa nas wszystkich

Zdecydowaną walkę z bezkarnością sprawców (a zatem i z amnestią blokującą osądzenie winnych) podjęły regionalne organy ochrony praw człowieka z obszaru Ameryki Łacińskiej – w tym najdonioślejszy, czyli Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka. Trybunał raz po raz strofował państwa regionu, że przyjmowana przez nie amnestia jest niezgodna z Amerykańską Konwencją Praw Człowieka: dzieje się tak w sytuacjach, kiedy dotyczy najpoważniejszych naruszeń praw człowieka oraz gdy eliminuje najskuteczniejszy środek ochrony prawnej (również dla ofiar), jakim jest proces sądowy. Swoje jasne przekonanie Trybunał wyraził w sprawie Barrios Altos przeciwko Peru z marca 2001 roku, wskazując, że uchwaloną przez prawo krajowe amnestię cechuje całkowity brak mocy prawnej w postępowaniu przed międzynarodowym sądem.

Zajmujące się bezpośrednio odpowiedzialnością karną jednostki za popełnione zbrodnie międzynarodowe sądy karne również nie miały wątpliwości, że wszędzie tam, gdzie istnieje podejrzenie popełnienia tzw. zbrodni międzynarodowej, żadna krajowa amnestia nie może wstrzymać postępowania. Innymi słowy, zbrodnie międzynarodowe (czyli ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne, czy poważne naruszenia prawa humanitarnego) zasługują na osądzenie, co leży w interesie całej społeczności międzynarodowej. O niemożności zastosowania amnestii w przypadku najcięższych przewinień orzekał choćby Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii (sprawa Furundžiji), czy Sąd Specjalny dla Sierra Leone (sprawa Kallona i Kamary). Co ciekawe, mimo, że jedyny stały sąd karny ponadnarodowy, czyli Międzynarodowy Trybunał Karny z siedzibą w Hadze, nie reguluje kwestii amnestii, to jak się wydaje, wszelkie środki zasłaniające państwa przed osądzeniem swoich obywateli nie będą dla Trybunału wiążące.

 

Nie ma procesu bez dowodu

Przyjęta przez Radę Najwyższą Ukrainy specjalna ustawa dla Donbasu wydaje się zgodna z przedstawionym powyżej rozumowaniem najważniejszych międzynarodowych sądów i organów, a także z samym prawem międzynarodowym. Mając na względzie zapewnienie pokoju i normalizację stosunków w ramach państwa ukraińskiego, ruch Poroszenki o wyciągnięciu ręki do „zwykłych" walczących po stronie prorosyjskich rebeliantów jest posunięciem optymalnym. Wszystkich osądzić nie sposób. Więcej – nie istnieje taka potrzeba.

Czym innym jest natomiast zostawienie sobie furtki do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości osób ponoszących główną odpowiedzialność – przede wszystkim tych, którzy podejmowali decyzje i wydawali rozkazy. Niewątpliwie tak bulwersujące zachowania jak zorganizowanie pochodu jeńców-żołnierzy wojska ukraińskiego ulicami Doniecka (na wzór przeprowadzenia niemieckich nazistów przez Plac Czerwony w czasie II wojny światowej) „z okazji" Dnia Niepodległości Ukrainy zasługują na pełne potępienie, a podobnym procederom powinien przyjrzeć się niezależny sąd. Takie i inne działania (torturowanie i prześladowanie proukraińskich mieszkańców Doniecka) z pewnością są przykładami zbrodni wojennych lub poważnych naruszeń praw człowieka. Specjalna ustawa dla Donbasu nie przewiduje amnestii dla sprawców wymienionych w niej przestępstw w rozumieniu ukraińskiego Kodeksu Karnego, jak akt terrorystyczny, czystki etniczne, handel ludźmi, czy ludobójstwo. Tak sformułowane prawo pozostaje w zgodzie z prawem międzynarodowym.

Wyszczególnienie przypadku zestrzelenia MH17 – co także należy ocenić pozytywnie – bez wątpienia stanowi sygnał dla społeczności międzynarodowej, że Ukraina chce i jest w stanie zająć się tą sprawą. Inna kwestia, że samego strącenia malezyjskiego samolotu, wbrew pierwszym ocenom, nie da się najprawdopodobniej zakwalifikować jako zbrodni wojennej. Dlaczego? Przede wszystkim wobec trudności udowodnienia celowości zachowania operatora systemu Buk przed sądem, a tylko zamiar działania sprzecznego z prawem może być przyczynkiem do stwierdzenia zbrodni wojennej.

Dostrzegając roztropność Poroszenki w formułowaniu treści omawianego aktu prawnego, nie możemy jednak stracić z pola widzenia możliwości rzeczywistego osądzenia zbrodniarzy. Czy ukraińskie organy ścigania będą w stanie w ogóle dotrzeć na miejsce pogwałceń prawa i zebrać odpowiedni materiał dowodowy? Obecnie jest to bardzo wątpliwe. Nawet, gdyby (po raz kolejny, vide Majdan) Ukraina zwróciła się o „pomoc" do Międzynarodowego Trybunału Karnego, to i tak haski sąd napotkałby na swojej drodze te same trudności.

Dobrze, że władze Ukrainy podejmują działania, tworzące pewne ramy, także prawne, dla funkcjonowania kraju po wojnie. Niestety, nikt nie jest im w stanie zagwarantować, czy i kiedy konflikt rzeczywiście się zakończy.

 

Tomasz Lachowski jest doktorantem w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego

 

 

 


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu