Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Pełzająca aneksja
2014-10-22
Wojciech Wojtasiewicz

Ostateczne oderwanie Suchumi od Tbilisi w najbliższych tygodniach stanie się faktem. Gruzja nie ma narządzi a Zachód politycznej woli, żeby powstrzymać przed tym krokiem Rosję.

 

25 września miało miejsce zaprzysiężenie nowego prezydenta separatystycznej Abchazji. W uroczystości uczestniczył doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej do spraw Suchumi i Cchinwali Władysław Surkow, liderzy rosyjskich północnokaukaskich republik, prezydent separatystycznej Osetii Południowej Leonid Tibiłow oraz przewodniczący parlamentu innego kaukaskiego parapaństwa – Górskiego Karabachu.

Raul Chadżimba w inauguracyjnym przemówieniu nakreślił cele swojej prezydentury. Oprócz potrzeby rozwoju gospodarczego Abchazji podkreślił priorytetowe znaczenie stosunków z Rosją, którą określił mianem gwaranta niepodległości i bezpieczeństwa Abchazji oraz konieczność pogłębienia abchasko-rosyjskiej integracji. Służyć temu ma podpisanie nowego traktatu do końca 2014 roku (w jego ocenie pomoże on także w modernizacji abchaskiej armii).

 

Coraz dalej

Chadżimba w pierwszych dniach swoich rządów skupił się na doborze najbliższych współpracowników. W pierwszej kolejności nominował nowego premiera. Został nim pięćdziesięcioczteroletni biznesmen i lider Partii Rozwoju Gospodarczego Abchazji (jednego z ugrupowań wchodzących w skład Rady Koordynującej popierającej Raula Chadżimbę) Beslan Butba.

Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta było zamknięcie czterech z pięciu przejść granicznych pomiędzy Abchazją a tak zwaną Gruzją właściwą (działać będzie jedynie punkt kontrolny na rzece Inguri). Konieczność ograniczenia ruchu granicznego Chadżimba tłumaczył rzekomymi rewanżystowskimi planami Gruzji w stosunku do Abchazji. Sprawę skomentował gruziński premier Irakli Garibaszwili, który uznał, że decyzja pogorszy sytuację etnicznych Abchazów żyjących w rejonie galskim (wschodnia Abchazja tuż przy granicy z tak zwaną Gruzją właściwą) oraz zaszkodzi pojednaniu abchasko-gruzińskiemu.

 

Własny artykuł piąty

W połowie października opublikowany został projekt porozumienia dotyczącego sojuszu i integracji Abchazji z Federacją Rosyjską. Ma on zastąpić dotychczasowy traktat o przyjaźni, współpracy i pomocy wzajemnej podpisany przez Suchumi i Moskwę 17 września 2008 roku – tuż po tzw. wojnie sierpniowej. Dokument wywołał polityczną burzę zarówno w Tbilisi, jak i w Suchumi. Jego treść została przygotowana przez Moskwę i przedstawiona drugiej stronie do akceptacji. Przyszłe porozumienie zakłada utworzenie wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa i obrony (unifikacja standardów dowodzenia, kontroli, logistyki oraz zarobków armii abchaskiej i rosyjskiej), wspólnych sił obrony kolektywnej oraz straży granicznej, swobodę ruchu na granicy (z pewnymi wyjątkami), powołanie wspólnych służb do walki z przestępczością oraz szeroki zakres działań finansowych Moskwy w celu dalszej integracji Abchazji z rosyjską gospodarką, systemem opieki socjalnej i zdrowotnej.  Ponadto w traktacie znalazł się zapis o tym, że atak militarny na jedno z państw będzie wymagał niezbędnej pomocy (w tym militarnej) drugiego sygnatariusza.

Abchazja w ciągu osiemnastu miesięcy od podpisania umowy będzie musiała dostosować swoje prawo celne do standardów Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Ponadto w okresie trzech lat Suchumi powinno dostosować swój budżet i prawo podatkowe do rozwiązań rosyjskich. Na koniec Rosja zobowiązała się do podejmowania starań o szersze uznanie niepodległości Abchazji i włączenie jej do systemu organizacji międzynarodowych.

 

Sceptycyzm Suchumi

Proponowane zapisy spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem Tbilisi. Gruzińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało, że dokument stanowi krok w kierunku aneksji Abchazji przez Rosję. Ponadto podkreślono, że podpisanie traktatu zaszkodzi procesowi normalizacji stosunków gruzińsko-rosyjskich. Szef komisji spraw zagranicznych gruzińskiego parlamentu Tedo Dżaparidze zaapelował do specjalnego przedstawiciela premiera Gruzji do spraw stosunków z Rosją, Zuraba Abaszydzego, o rezygnację ze spotkania z rosyjskim wiceministrem spraw zagranicznych Grigorijem Karasinem w ramach toczonego od blisko dwóch lat nieformalnego dialogu pomiędzy Tbilisi a Moskwą. Z kolei prezydent Gruzji Giorgi Margwelaszwili zwrócił się do parlamentu z prośbą o niezwłoczną dyskusję i wypracowanie stanowiska w kwestii zapisów traktatu, który w jego ocenie jeśli zostanie podpisany, pogorszy sytuację polityczno-militarną Abchazji i Gruzji oraz będzie stanowił zagrożenie dla całego regionu. Premier Irakli Garibaszwili stwierdził, że traktat w pierwszej kolejności będzie stanowił zagrożenie dla tożsamości dumnego abchaskiego narodu.

Stanowisko Suchumi również nie było entuzjastyczne. Przewodniczący parlamentu Abchazji Walery Bganba powiedział, że reakcja deputowanych była „niemal negatywna". Wynikało to z faktu, że wiele zapisów traktatu oznaczało de facto utratę suwerenności przez Abchazję. Do sprawy odniósł się również prezydent Raul Chadżimba, który stwierdził, że zapisy traktatu wymagają jeszcze znacznych wyjaśnień. Zapowiedział, że Suchumi przedstawi swoją wersję dwustronnego porozumienia.

Koniec końców 16 października w Pradze doszło do spotkania Grigorija Karasina z Zurabem Abaszydze. Po zakończonej rozmowie w specjalnym oświadczeniu rosyjskiego MSZ poinformowano, że nikt nie ma prawa uniemożliwiać Moskwie i Suchumi zacieśnianie ich stosunków. Abaszydze podkreślił, że premier Gruzji powinien zdecydować o sensie kontynuowania jego nieformalnych spotkań z przedstawicielem Rosji.

Dzień później gruziński parlament przegłosował specjalną uchwałę potępiającą rosyjskie działania mające na celu aneksję Abchazji. Za projektem rezolucji głosowali deputowani Gruzińskiego Marzenia. Opozycyjny Zjednoczony Ruch Narodowy był przeciw: przedstawił projekt własnej uchwały wzywającej rząd do wycofania się z nieformalnego dialogu z Moskwą. W jego ocenie nie przynosi on spodziewanych rezultatów.

 

Syryjczycy w Tbilisi

Sprawa Abchazji nie jest jedyną przyczyną napięć w stosunkach gruzińsko-rosyjskich w ostatnich tygodniach. W zeszłym miesiącu gruzińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśliło, że nie uznaje wyborów samorządowych przeprowadzonych na Krymie 14 września (w ramach wyborów lokalnych, które miały miejsce w całej Federacji Rosyjskiej) oraz ponownie potępiło aneksję półwyspu.

Napięcia na linii Moskwa-Tbilisi sprowokowały spekulacje na temat szkolenia w centrum treningowym na terytorium Gruzji (pod auspicjami Sojuszu Północnoatlantyckiego) Syryjczyków. Rzekomo mieliby oni brać udział w walkach z bojownikami-terrorystami Państwa Islamskiego (takie informacje pojawiły się w światowych mediach: dwuznacznie o sprawie wypowiadał się minister obrony Gruzji Irakli Alasania mówiąc, że różne opcje angażowania się Tbilisi w koalicję antyterrorystyczną są rozważane). Koniec końców spekulacje zostały ucięte przez Radę Bezpieczeństwa Państwowego i Zarządzania Kryzysowego Gruzji. Premier Garibaszwili dodał, że zaangażowanie Gruzji w koalicję antyterrorystyczną pod auspicjami USA będzie miało jedynie symboliczny charakter.

Rosyjska dyplomacja wyraziła zaniepokojenie planowanym rozlokowaniem infrastruktury wojskowej NATO w Gruzji (m.in. nowe centrum szkoleniowe) uznając, że stanowić ono będzie zagrożenie dla bezpieczeństwa regionu. Gruziński  minister obrony odpowiedział, że jedyne zagrożenie dla Kaukazu stanowi Rosja, a infrastruktura Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie rozwijana na terytorium Gruzji zgodnie z ustaleniami szczytu w Walii.

 

Rozmowy bez rezultatów  

Brak wymiernych efektów przyniosła dwudziesta dziewiąta runda rozmów genewskich – negocjacji  toczonych od zakończenia wojny sierpniowej z 2008 roku z udziałem Rosji, Gruzji, USA, Abchazji i Osetii Południowej pod auspicjami ONZ, UE i OBWE (dotyczą one dwóch podstawowych zagadnień: bezpieczeństwa i spraw humanitarnych). Strony podkreśliły, że negocjacje miały biznesowy charakter i odbyły się w konstruktywnej atmosferze. Nie udało się jednak osiągnąć żadnego postępu ani w kwestii powrotu gruzińskich uchodźców do Abchazji i Osetii Południowej ani podpisania przez Rosję zobowiązania do niestosowania siły w relacjach z Gruzją (analogiczne oświadczenie Tbilisi sygnowało jednostronnie w 2010 roku). Moskwa w dalszym ciągu utrzymuje, że nie jest w tej kwestii odpowiednim podmiotem wskazując, że dokumenty takie Tbilisi powinno podpisać ze swoimi niepodległymi sąsiadami: Abchazją i Osetią Południową. Następna, trzydziesta runda rozmów, została zaplanowana na początek grudnia bieżącego roku.

Jeszcze na miesiąc przed październikowym szczytem Suchumi wystąpiło z postulatem zmiany ich formatu i tematyki. Abchazja zażądała usunięcia z agendy kwestii tzw. osób przesiedlonych i uchodźców wewnętrznych oraz ich powrotu do Abchazji (chodzi o Gruzinów, którzy opuścili Abchazję po wojnie na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku). Domaga się także, aby strony abchaska i osetyńska stały się oficjalnymi uczestnikami rozmów.

 

Początek końca

Nowy rosyjsko-abchaski traktat oznacza kolejny etap rozbioru Gruzji. Następny i ostateczny krok to formalna aneksja Abchazji i włączenie jej w skład Federacji Rosyjskiej. Jednak biorąc pod uwagę sytuacją międzynarodową w jakiej znalazła się Rosja (po aneksji Krymu i wspieraniu separatystycznej rebelii we wschodniej Ukrainie oraz nałożonych przez Zachód sankcjach), kraj ten nie może pozwolić sobie na formalne przyłączenie Abchazji bądź Osetii Południowej. Generowałoby to między innymi ogromne koszty, a rosyjski budżet nie posiada środków na wykarmienie kolejnych regionów. Nie ma prawdopodobnie co liczyć na zdecydowaną reakcję Zachodu (musiałaby polegać na wprowadzeniu kolejnych sankcji; najpewniej wszystko skończy się na standardowych potępieniach Rosji i deklaracjach wsparcia dla Tbilisi).

Pole manewru gruzińskich władz również jest niewielkie. Rząd Gruzińskiego Marzenia bądź będzie musiał zaakceptować nową sytuację i kontynuować proces normalizacji stosunków gruzińsko-rosyjskich (co będzie niezwykle trudne do wytłumaczenia społeczeństwu), bądź zerwać nieformalny dialog z Moskwą, czyli de facto przyznać rację linii politycznej opozycyjnego Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Ekipie rządzącej w Gruzji od 2012 roku zarzucić można wyłącznie brak wypracowania nowej i skutecznej koncepcji zbliżenia Suchumi i Cchinwali do Tbilisi. Dotychczasowe instrumenty są niewystarczające, a przepaść pomiędzy Abchazją i Osetia Południową a Gruzją coraz bardziej się pogłębia.

Ostateczne oderwanie Suchumi od Tbilisi w najbliższych tygodniach stanie się faktem. Gruzja nie ma narządzi a Zachód politycznej woli, żeby powstrzymać przed tym krokiem Rosję.

 

Wojciech Wojtasiewicz


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Donbas – pokoju nie będzie

08.08.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu