Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Powyborcza Ukraina
2014-10-27
Piotr Bajor

Zgodnie z przewidywaniami wybory na Ukrainie wygrywają proeuropejskie siły. Stanowisko premiera najpewniej zachowa Arsenij Jaceniuk.

 

Do przedterminowych wyborów do Rady Najwyższej doszło w wyniku rozwiązania przez prezydenta Petra Poroszenkę ukraińskiego parlamentu pod koniec sierpnia. Mimo intensywnych prac deputowanym nie udało się przyjąć zmian w ordynacji wyborczej i nowi parlamentarzyści zostali wybrani według mieszanego systemu wyborów proporcjonalnych oraz większościowych.

 

Pierwsze sondaże

Ze wszystkich opublikowanych po zamknięciu lokali wyborczych sondaży exit polls wynika, że przedterminowe wybory do Rady Najwyższej wygrał Blok Poroszenki. Według ogólnokrajowego badania realizowanego przez kilka prestiżowych ośrodków opinii publicznej, otrzymał on 23 procent głosów. Bardzo dobry wynik uzyskał także Ludowy Front urzędującego premiera Arsenija Jaceniuka, na który zdecydowało się zagłosować 21,3 procent obywateli. Zaskoczeniem jest również wysokie poparcie dla nieznanej dotychczas Samopomocy mera Lwowa Andrija Sadowego, która otrzymała 13,2 procent głosów. Według tego badania, do parlamentu wejdą jeszcze cztery partie: Opozycyjny blok (7,6 procent), Radykalna Partia Ołeha Liaszki (6,4 procent), Swoboda (6,3 procent) oraz Batkiwszczyna Julii Tymoszenko (5,6 procent).

 

(*Aktualizacja Redakcji z godz.10.00: Po przeliczeniu 30 procent głosów Centralna Komisja Wyborcza poinformowała, że Front Ludowy otrzymał 21,71 procent, Blok Poroszenki 21,59 procent. Kolejne miejsca zajęły ugrupowania: Samopomoc – 10,81 procent, Blok Opozycyjny – 9,6 procent, Radykalna Partia Ołeha Laszki – 7,52 procent, Batkiwszczyna – 5,81 procent. Progu nie przekracza obecnie Swoboda)

 

Przekonujący mandat

Odnosząc się do pierwszych sondażowych wyników, prezydent Poroszenko stwierdził, że zdecydowana większość obywateli opowiedziała się jednoznacznie i bezpowrotnie za europejskim kursem Ukrainy. Dodał, że obecne władze otrzymały przekonujący mandat zaufania ze strony narodu, który muszą spłacić ciężką i bezinteresowną pracą. Zaznaczył również, że opóźnienia we wprowadzaniu reform będą teraz niedopuszczalne i dlatego oczekuje niezwłocznego stworzenia nowej koalicji rządzącej. „Chociaż jest to obowiązek partii politycznych i deputowanych, jako prezydent nie będę bezstronnym obserwatorem. Maksymalnie przyspieszę ten proces, który ma zakończyć się stworzeniem nowego rządu i uchwaleniem pierwszego pakietu ustaw reformujących kraj" – podkreślał ukraiński prezydent.

 

Zwycięzcy i przegrani

Gdyby sondaże exit polls zostały potwierdzone ostatecznymi rezultatami, będzie można mówić o kilku zaskakujących rozstrzygnięciach. O ile wygrana Poroszenki nie zaskakuje, o tyle wynik Ludowego Frontu jest olbrzymią niespodzianką. Partia ta (podobnie jak ugrupowanie prezydenta) została stworzona kilka tygodni temu – po odejściu z Batkiwszczyny premiera Arsenija Jaceniuka i wielu innych znanych polityków współpracujących dotychczas z Julią Tymoszenko.

Jednym z rozpatrywanych przez tych polityków rozwiązań, było dołączenie do Bloku Poroszenki i wystartowanie do parlamentu z jego list. Ostatecznie jednak zdecydowali się na stworzenie własnej partii. Był to bardzo ryzykowny krok, gdyż większość sondaży pokazywała, że poparcie dla ich projektu oscylowało w granicach 5 procent – tyle wynosi próg wyborczy. Podjęte ryzyko jednak się opłaciło: politycy Ludowego Frontu podkreślają, że jest on realnym zwycięzcą wyborów, a Arsenij Jaceniuk otrzymał mandat do dalszego pełnienia funkcji premiera.

Zaskoczeniem jest również wynik partii Samopomoc. Stojący na jej czele Andrij Sadowy do parlamentu nie wejdzie (znajdował się na odległym miejscu listy partyjnej), jednak frakcja parlamentarna Samopomocy może dołączyć do koalicji rządzącej – partia opowiada się za wzmocnieniem proeuropejskiej orientacji Ukrainy i wprowadzeniem kompleksowych reform.

Zaskoczenia nie budzi natomiast bardzo słaby wynik Batkiwszczyny Julii Tymoszenko. Po wyjściu z więzienia była premier nie zdołała odzyskać poparcia dawnego elektoratu, a rozłam w szeregach jej partii i odejście wielu znanych polityków spowodowały dalszy spadek popularności. Niewykluczone jednak, że Batkiwszczyna dołączy do koalicji parlamentarnej. W trakcie kampanii Tymoszenko bezpardonowo atakowała Poroszenkę i potencjalnych sojuszników, jednak na jej finiszu zmieniła ton i zapowiedziała wolę współpracy z rządzącymi. Takie rozwiązanie pod względem taktycznym może być korzystne dla Poroszenki więc możliwa jest współpraca pomiędzy tymi obozami politycznymi.

 

Good Bye Lenin

Przywódcy Partii Regionów manifestując swój sprzeciw wobec rozwiązania parlamentu postanowili, że partia nie weźmie udziału w wyborach. Wielu prominentnych polityków ugrupowania wystartowało jednak z list Opozycyjnego bloku i jak pokazują pierwsze sondaże weszli oni do nowego parlamentu. Uwzględniając program ugrupowania oraz jego stosunek do obecnie rządzących można stwierdzić, że będzie ono frakcją opozycyjną.

Do nowego parlamentu nie wejdzie kierowana przez Petra Symonenkę Komunistyczna Partia Ukrainy. Komentując ten fakt, Poroszenko podkreślił, że taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy od dziewięćdziesięciu sześciu lat i pogratulował rodakom podjętej decyzji. „Ukraińcy zadali decydujący cios politycznej piątej kolumnie" – podkreślił prezydent. Wynik wyborczy to nie jedyna smutna informacja dla komunistów. Wielu członków tej partii zostanie objętych procesem lustracji, ukraińskie władze podjęły również działania na rzecz delegalizacji tej siły politycznej.

 

Populiści i nacjonaliści

Do parlamentu wejdą prawdopodobnie jeszcze dwie siły polityczne: populiści i nacjonaliści. Partia Radykalna Ołeha Laszki uzyskała zdecydowanie niższe poparcie, niż wskazywały przedwyborcze sondaże. Najprawdopodobniej deklaratywne poparcie dla populistycznego i kontrowersyjnego polityka Ukraińcy zamienili na realny głos dla jednej z proeuropejskich partii obozu władzy.

Z ulgą rezultaty wyborów przyjął zapewne lider nacjonalistycznej Swobody Ołeh Tiahnybok. Większość sondaży pokazywała, że ugrupowanie znajdzie się poza parlamentem, jednak ostatecznie weszło do Rady Najwyższej. Nie udało się to natomiast Prawemu Sektorowi Dmytro Jarosza (choć sam lider najprawdopodobniej uzyskał mandat w wyborach większościowych). Niewykluczone więc, że w tej sytuacji członkowie partii zintensyfikują swoją aktywność społeczno-polityczną i będą organizować manifestacje oraz protesty, które mogą destabilizować sytuację w państwie.

***

Rozpisując wybory parlamentarne Poroszenko podkreślał, że dzięki temu w nowej Radzie Najwyższej większość uzyskają proeuropejskie partie, które zdecydowane są wprowadzić realne zmiany. Ostateczny kształt Rady zależał będzie od wyników w okręgach jednomandatowych, jednak zapewne nie wpłyną one znacząco na układ sił w parlamencie. W zmodyfikowanym kształcie pełnię władzy otrzymają więc dotychczas rządzący Ukrainą politycy, którzy obecnie nie będą już mieć wytłumaczenia dla braku niezbędnych w państwie reform.

 

Dr Piotr Bajor jest wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Bajor
Powrót
Najnowsze

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu